Chapter 6

Piątkowa noc przeskoczyła na mnie z wielką radością. Byłam obecna przez cały tydzień w szkole (pomijając wtorkowy incydent) i mówiąc, że było to wyczerpujące byłoby zbyt mało. Moi nauczyciele wysłali mi tonę zadań domowych i zamiast zwalać to na Alex zrobiłam je sama. Szok, wiem, ale uwierzcie, ale jeżeli to nie pomagałoby mi przerwać przerażających myśli na temat byłego chłopaka i anonimowych wiadomości nie byłoby mowy, bym spędziła popołudnia robiąc je.
Wtorkowa i dzisiejsza lekcja angielskiego była normalna, co było komfortowe unikając nerwów. Justin nie pojawił się po naszej ostatniej rozmowie. Przewróciło mi się w żołądku na widok jego pustego krzesła wchodząc na angielski, a zobaczenie tego dwa razy w tygodniu przyprawiło mnie o dreszcze. Prawdę mówiąc, pomimo tego, że Justin był kompletnym dupkiem i miałam czasem chęć połamać każdą kość w jego ciele, martwiłam się o niego. Taki rodzaj troski, której nie możesz się pozbyć nie ważne jak byś się starała. Zdumiewało mnie to jak mogę się przejmować osobą, która gardziła mną, jednakże po odkryciu, że Nick nabił mu te siniaki i przeciął wargę nie było to dziwne, że byłam niespokojna.
-Hej Sutton, jesteś gotowa do wyjścia?- moja siostra wpadła do pokoju ubrana w szorty, kwiecistą sukienkę, jej piękne, brązowe loki opadały na jej plecy. Oczekiwała mojej odpowiedzi wkładając parę kolczyków na jej uszy. Odwróciłam się by jeszcze raz spojrzeć na duże lustro. Różowa sukienka ładnie się układała na moich krągłościach, a pofalowane włosy dałam na jedną stronę przypinając do nich mały kwiatek. Kręcąc się wokół i składając razem usta postanowiłam by prawdziwa Sutton wróciła. Ta nowa, płochliwa, zdenerwowana Sutton przyprawiała mnie o stałe mdłości. To był czas by wyjść i się bawić, nie patrząc na konsekwencje. Nawet jeśli Justin powiedział mi żebym trzymała się z dala od Liama i Nicka- nie miałam zamiaru chodzić obok nich na palcach i unikać ich. Prawdopodobnie mieszał mi w głowię by zobaczyć mnie wystraszoną. Nie miałam zamiaru dać któremuś z nich wygrać. Jestem Sutton Rosegarden i złamię moją obietnicę mimo wszystko.
-Chodźmy.-
*
-Chcę was obie widzieć w domu o 11.- wujek Dom krzyknął z auta kiedy wyszłyśmy
-Jasne.- przewróciłyśmy oczami i wymamrotałyśmy. Kiedy wujek odjechał z ulicy usłyszałyśmy znajome dźwięki Skrillex'a, które wypełniały powietrze. Podążając za hałasem zostałyśmy powitane przez wielki dom, który był otoczony na oko wszystkimi z naszej szkoły. Duży, czysty basen był pełny dziewczyn w bikini i chłopaków w kąpielówkach, którzy chlapali się wodą. Kiedy weszłyśmy do domu zobaczyłyśmy wszystkich w letnich strojach, tańczących do dźwięków muzyki i pijących płyn z czerwonych, plastikowych kubeczków. Nie próbowałam zgadywać co w nich było, ale potrzebowałam tego. Automatycznie podeszłam do baru i nalałam sobie mix czegoś. Pijąc to poczułam jak Alex mnie szturcha.
-Sutton, wujek Dom cię zabiję! Powiedział, że mamy nic nie pić!- próbowała chwycić za mój kubek, ale ja szybko odepchnęłam jej dłonie
-Alex, rozejrzyj się.- wskazałam na ludzi za nami i zawartość baru.-Jedyną podawaną rzeczą jest alkohol, jeśli nie chcesz pić- będziesz cholernie spragniona na końcu wieczoru.- przez chwilę się zawahała spoglądając na bar kiwając głową z dezaprobatą. Widziałam, że ją kusi, ale nie byłam zbyt cierpliwa by czekać, aż sama naleje sobie drinka.
-Boże!- krzyknęłam, wlewając do kubka mix alkoholu i podając go jej- Pij, może cię to rozpromieni.- zachichotałam namawiając ją do napicia się.
-Już teraz uczysz swoją siostrę, prawda, Sutton?- usłyszałam chłodny głos. Nick do nas podszedł w kąpielówkach. Przełknęłam głośno ślinę szukając jego oczu pod ciemnym cieniem.
-Alex może pójdziesz do basenu, a ja pojawię się tam za sekundę?- spytałam, posyłając jej moje "wykonaj albo zgiń" spojrzenie. Szybko pojęła o co chodzi patrząc podejrzliwie na Nicka po czym idąc w stronę basenu.
-Oh, patrzcie na nią jak broni swojej siostry.- Nick zaśmiał się, węzeł w moim brzuchu się powtórzył.
-Czego chcesz?- skrzyżowałam ramiona, patrząc na niego
-Sutton, kochanie, czemu myślisz, że czegoś chcę? I jesteś na mojej imprezie, pamiętasz?- uśmiechnął się z wyższością podnosząc brwi. Kochanie?
-Nie jestem twoim kochaniem.- kłapnęłam
-Zadziorna- podoba mi się to.- puścił oczko, dając mi kolejną porcję gęsiej skórki, która już i tak pojawiła się na mojej skórze.- Liam powinien się wstydzić, że przepuścił swoją szansę, ale pamiętaj, że ja zawsze jestem otwarty na biznes.- zrobił krok w moim kierunku na co ja się odsunęłam. Poczułam brzeg stołu wbijający się w tył mojej nogi kiedy on zmierzał w moim kierunku.
-Czemu myślisz, że chcę z tobą być?-
-Sutton, jeśli nie będziesz udawać, że jesteś miła możesz zostać wyrzucona.- jego twarz była blisko mojej, czułam alkohol w jego oddechu.
-Trzymaj się ode mnie kurwa z daleka.- powiedziałam w jego twarz odsuwając się od niego i kierując się w stronę, w którą parę minut temu poszła moja siostra. Kiedy dotarłam do basenu poczułam jak włosy na karku stają mi dęba czułam, że ktoś mnie obserwuję. Odwróciłam głowę, Nick i Liam stali w jednym z długich ram okna, ich spojrzenia kierowały się na mnie. Obydwoje mieli na twarzach uśmiechy co spowodowało, że każdy włos na moim ciele stanął dęba.
*
Zapadła ciemność kiedy piłam ostatni kubek alkoholu tego wieczoru. Moje gardło płonęło, a w głowię mi się kręciło przez co wszyscy kręcili mi się przed oczami. Stając w górę podtrzymałam się krzesła by nie upaść. Musiałam iść do domu, teraz. Przechodziłam między ludźmi, którzy tańczyli i biegali wokół. Postanowiłam znaleźć drzwi wejściowe od domu. Cholera. Alex. Nie mogłam wyjść bez niej. Kręcąc się grzebałam w torbie. Bling.
"Opuść imprezę teraz, Sutton. -SA"
Spojrzałam na pokój próbując wyłapać kogoś z telefonem komórkowym, jednakże wszyscy skakali i tańczyli do Call me maybe. Potrząsając głową, weszłam na korytarz kiedy następna wiadomość pojawiła się w moim telefonie.
"Wychodź teraz albo nigdy. -SA"
Nie wiem czemu, ale opuściłam imprezę po odczytaniu ostatniej wiadomości kiwając się na drodze przez co wypełnił mnie strach. Alex i tak miała komórkę i mogła łatwo skontaktować się z wujkiem Domem kiedy będzie potrzebować odebrania. Nie pomogło to by pozbyć się poczucia winy kiedy spojrzałam na nadal trwającą imprezę.
Było zimno co przyprawiało mnie o gęsią skórkę więc przyciągnęłam ręce do klatki piersiowej. Wiedziałam, że byłam łatwym celem, w środku nocy, sama i bardzo upita. Skręcając w wąską uliczkę poszłam na skróty do domu, poczułam większe uczucie zawrotów w głowie. Oparłam się o ceglaną ścianę za mną i zamknęłam oczy. Czekałam by minęły. Nie myślałam trzeźwo.
Powinnam zadzwonić do wujka Doma i powiedzieć by mnie odebrał. To było zbyt ryzykowne by odsłonić dziś moją wrażliwość. Ludzie mogli by to wykorzystać tak jak opowiadali mi rodzice w ich wykładach.
Smash.
Otworzyłam szybko oczy, odwracając głowę w stronę, z której pochodził hałas. Było to parę metrów ode mnie. Mój puls zaczął przyspieszać. Bling.
"Nie powinno cię tu być. -SA"
Chwila... czy ta osoba przed chwilą nie mówiła mi żeby opuścić imprezę? Znowu ktoś chciał mnie przestraszyć. Nie ważne, nie dam się wkręcić w to. Nagły krzyk wyrzucił z głowy wszystkie żarty i zostawił na mojej skórze długotrwały chłód.
-Tym razem przesadziłeś.- usłyszałam głos parę metrów od miejsca, w którym stałam. Chciałam się ruszyć, ale znowu w głowie zaczęło mi się zataczać.
-Ni, nie miałem zamiaru, była umowa.- inny głos błagał
-Znowu wymówki? Myślałem, że wiesz by ze mną dwa razy nie zadzierać.-
-Nie chciałem, zaufaj mi. Wpakowałem się w tarapaty.-
-Zamknij się.- inny głos wysyczał po czym usłyszałam ostry, klikający głos. Czy to był... pistolet?
-Proszę, nie chciałem...-
-Miałeś swoje szanse, Rutherford. Nie masz ich już więcej. Tutaj.- zmierzwiony dźwięk papieru wypełnił wąską uliczkę- Napisz swoje ostatnie słowa.-
-Nie mogę, moja mama jest chora, to nie jest wobec niej fair...-
-Zadbam o to by dostała tą notatkę.-
Co do cholery? Stałam sparaliżowana na środku ciemnej uliczki, gdzie mężczyźni się...kłócili? Nie, to musiało być dużo bardziej poważne.
-Jesteś gotowy na śmierć?- głos powiedział kpiącym tonem
Nie. Nie. Nie. Co do cholery się działo? To nie było w porządku. To były tylko halucynację.
-Proszę nie...- głos przerwał się z dźwiękiem duszenia się. On się dusił.
Telefon za wibrował w mojej ręce przez co aż podskoczyłam.
"WYNOŚ SIĘ PÓKI MOŻESZ. -SA"
Na prawdę próbowałam się ruszyć, ale jeśli bym to zrobiła na pewno by mnie usłyszeli i co wtedy? Ja też bym umarła?
"Schowaj się. Jest dziura w ceglanej ścianie za tobą. Wejdź tam, nie ma innej opcji. -SA"
Odwracając głowę zauważyłam, że w ścianie za mną jest niewielka dziura ukryta pod cieniem. Skradając się idąc tyłem, wykryłam otwór i wślizgnęłam się do niego. Przyłożyłam trzęsącą się dłoń do moich ust stłumiłam mój ciężki oddech i nie słyszalne krzyki.
Thumb.
Cale ode mnie ciało upadło płasko na ziemię. Jedyną rzeczą, którą mogłam zobaczyć były męskie, przerażone, otwarte oczy i blada twarz. Proszek był wokół jego uduszonych, czerwonych ust.
Zawroty w głowie powróciły przez co czułam jakby moje oczy przewracają się we wszystkie strony.
Wtedy wszystko stało się czarne.
__
Jesteście w takim samym szoku jak ja kiedy to czytałam? Sutton była świadkiem morderstwa ;o I kim do cholery jest SA?

27 komentarzy:

  1. Boże boskie boskie !!! Już się nie mogę doczekać !!! *.* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tym SA jest Juss ;) boskie opowiadania <3 nie ma co.. :D obiecaj ,że dokończysz je sama <3

      Usuń
  2. Tak, jestem w takim samym szoku jak Ty! To opowiadanie zaskakuje mnie coraz bardziej z rozdziału na rozdział! Z niecierpliwością czekam na NN :) x

    OdpowiedzUsuń
  3. boże jak mnie to opowiadanie jara *,* kocham każdy rozdział a dziś to już w ogóle miazga <3

    OdpowiedzUsuń
  4. asdhsalfhuslaf kurde weź ja chce wiedzieć kim jest ten SA *-* rozdział zajebisty. Myślałam, że zauważą Sutton, ale się schowała, tylko czemu SA tak jej pomaga hmmmm

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow :O Najpierw przeczytałam oryginalny rozdział a dopiero później tłumaczenie (zawsze tak robię) i powiem ci, że świetnie tłumaczysz. Tekst jest identyczny jak w oryginale, tylko przetłumaczony na nasz język, podziwiam cię za to bo większość tłumaczy zmyśla i pisze to czego nie ma w oryginale. Czekam na kolejny i oczywiście dziękuję, że to tłumaczysz :)
    @semomma

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Proszę dawaj następny szybko bo nie wytrzymam w takiej niecierpliwości!
    Moim zdaniem SA to Justin . :)
    Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas zastanawiam się czy SA nie jest przypadkiem Justin, ale to chyba zbyt realne. Może któraś z jej przyjaciółek? Lub całkiem ktoś inny... Czytając tą scenę w ciemnej uliczce, to morderstwo którego Sutton była świadkiem sama miałam ciarki na całym ciele.

    OdpowiedzUsuń
  8. o jezusie... *.*
    co jest? dodawaj szybko!!

    @polly325
    mogłabyś mnie informować ?

    OdpowiedzUsuń
  9. WOOOOW:D TO z każdym rozdziałem staje się coraz ciekawsze i wciągające;D Zarąbiste:) ciekawi mnie kto to jest to SA., że jej już pomógł i wgl :D świene;D
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  10. asdfghjk,l. czekam już na nn tłumaczenia <33

    OdpowiedzUsuń
  11. następny !!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. ten SA mnie przeraża. i wgl kim był ten koleś co zabił tego drugiego? ;o czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  13. boże dziewczyno tak się wkręciłam w to opowiadanie, że chce więcej! przeraża mnie ten SA, on zna każdy ruch Sutton, gdzie ona jest i co się będzie działo... czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  14. boże, to jest cudowne!! dawaj następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. boże, to jest cudowne! dawaj następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. boże kocham Ciebie tak samo jak Ole za tłumaczenie Dangera!!!
    Też jestem mega ciekawa kto to SA,ale myślę,że to Justin!
    Dawaj kolejny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  17. Bosheee . Normalnie zaaaaajebisty *-* Tak się w to wkręciłam...że cholera jasna . !

    OdpowiedzUsuń
  18. Bosheeee . Normalnie zzajebistość nad zajebistościami.
    Z niecierpliwością czekaaam :***

    OdpowiedzUsuń
  19. omg boję się co będzie w następnym rozdziale *-*

    OdpowiedzUsuń
  20. Kto to jest ten SA?! Rozdział jak zwykle świetny!! :)
    @dangerous_pl

    OdpowiedzUsuń
  21. boze dzieki boze dzieki ze to tlumaczysz xxx

    OdpowiedzUsuń
  22. mam nadzieje ze nie odpuscisz i przetlumaczysz wszystko

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne to jest.Bardzo dobrze tłumaczysz.

    OdpowiedzUsuń