Chapter 11

Kiedy przyjechałyśmy do domu zauważyłyśmy, że wujek Dom zostawił na stole notatkę. Alex przeczytała ją i zaśmiała się.
-Ok, Sutton słuchaj tego...- odkaszlnęła i odgarnęła włosy z jej twarzy. Robiąc najlepszą parodię wujka Doma zaczęła-Dziewczyny, wyjeżdżam na dwa tygodnie, ale to nie znaczy, że nie będę was sprawdzał. Będę regularnie dzwonił więc upewnijcie się, że macie ciągle ze sobą wasze elektroniczne urządzenia. Jeśli będziecie czegoś potrzebować Pani Potters wam pomoże. Kocham was, wujek Dom.-
Elektroniczne urządzenia? To był jego sposób na bycie zabawnym? Oh i Pani Potters? Nie dziękuję, ta kobieta jest kociarą i śmierdzi zgniłymi jajkami.
-Więc, nadal przychodzisz na pole? Moi przyjaciele zabierają przenośny gril więc będziemy mieć coś w stylu grilo-ogniska...- Alex weszła do kuchni biorąc jabłko
-Ta. Alex ile ludzi się na to pisze?- spytałam z ciekawości kładąc torbę przy drzwiach od kuchni
-Niezbyt wiele...- ugryzła jabłko
-Jak wiele znaczy niezbyt wiele? Cholera Alex, zaprosiłaś cały facebook!-
-Aw, widziałaś wydarzenie.- uśmiechnęła się z zakłopotaniem opierając się o ladę
-Tak! Co stało się z byciem bardziej odpowiedzialną ode mnie?-
Odwróciła głowę jęcząc.
-No dalej Sutton, proszę? Możemy raz zrobić coś po mojemu? Broniłam ci tyłek tyle razy, proszę...- klękała przede mną robiąc minę szczeniaczka. To nawet nie było urocze.
-Cóż jeżeli dzięki temu się zamkniesz i przestaniesz mnie przerażać... to tak!- przeczesałam włosy dłonią
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję!- Alex przytuliła mnie mocno- Tak w ogóle to nie będzie mnie na noc. Zostaję u Belli.- oh, teraz mi to mówi.
-Jak do cholery mam się dostać po tym do domu?-
-Cóż, przyjeżdża po nas znajomy, a ty możesz zamówić taksówkę czy coś jeśli będziesz chciała wracać.-
-Dobra.- westchnęłam, wcale nie obchodziła mnie ta impreza
-Świetnie! Przebierz się, niedługo wychodzimy.- Alex poklepała mnie po ramieniu, ominęła mnie i wbiegła do góry po schodach
Może pójście na gril/ognisko będzie dobrym pomysłem. Ta, będą tam wszyscy wkurzający znajomi Alex i nikt nie przyniesie alkoholu, prawda? Z drugiej strony ścisnął mi się żołądek. Miałam co do tego złe przeczucie nie wiedząc dlaczego.
*
Kiedy byłam gotowa przejrzałam się w dużym lustrze robiąc dziwne pozy. Zdecydowałam, że ubiorę czarne, skórzane spodnie z ćwiekami, luźny sweter, balerinki z ćwiekami i skórzaną kurtkę. Włosy zaplotłam w kłosa robiąc zmianę, bo moje włosy zawsze były rozpuszczone i pofalowane. Następna piosenka zabrzmiała z głośników dużo głośniej niż poprzednia. Była to "Boom Boom"- Justice Crew- najlepsza piosenka do tańczenia. Zaśmiałam się chwytając pilot i dając głośność na 100 procent. Bass poruszył cały pokój, a adrenalina przepłynęła przez moje żyły. Chwilę po tym skakałam na łóżku śpiewając do szczotki. Zaczęłam trząść tyłkiem kiedy drzwi od pokoju się otworzyły. Była to moja siostra i jakiś blondyn.
Alex wytrzeszczyła oczy, a ja poczułam jak się rumienie. Szybko zeszłam z łóżka i podeszłam do boom boxa wyłączając go przez co pokój wypełnił się niezręczną ciszą. Po minucie moja siostra zdecydowała przemówić.
-Taaaaa... to mój przyjaciel Nate. Nate, Sutton, Sutton, Nate.- wskazała palcem między nami kierując jej rozśmieszony wzrok na moją wyprowadzoną z równowagi minę. Mogła mi przynajmniej powiedzieć, że jej 'znajomi' są przystojni. Miał blond włosy, niebieskie oczy i urocze dołeczki w policzkach. Chwila, jest ode mnie młodszy. Czy to robi ze mnie zboczeńca? Odpędzając ode mnie te myśli lekko się uśmiechnęłam i pomachałam.
-Hej.-
-Hej.- odpowiedział kiwając głową
-Więc, Sutton jesteś gotowa do wyjścia czy musisz jeszcze zapodać parę kroków tanecznych?- Alex zaśmiała się nakładając trochę błyszczyka. Szmata, ja przynajmniej umiałam tańczyć.
-Jestem gotowa.- uśmiechnęłam się słodko wkładając telefon do kieszeni w kurtce- Chodźmy.-
*
Przejażdżka była strasznie niezręczna: Nate siedział na miejscu kierowcy cicho podśpiewując słowa piosenki, która leciała z jego płyty; Alex siedziała na miejscu pasażera flirtując z nim w każdej możliwej chwili i byłam jeszcze ja. Siedziałam z tyłu jak piąte koło u wozu. Poczułam ulgę kiedy w końcu dotarliśmy na pole do football'u.
Było tam już dużo ludzi. Gril rozgrzewał się, a obok niego leżało dużo drewna przygotowanego na ognisko. Dziewczyny chodziły wokół w obcisłych topach, a chłopcy jedli i kiwali głowami w rytm "So good" B.O.B. Alex wysiadła zabierając ze sobą Nate, a ja zostałam sama jak idiotka. Znałam wszystkie osoby, które tam były, ale nie lubiłam z nimi rozmawiać. Wszyscy byli ode mnie młodsi. Oczywiście nikt w moim wieku się nie pojawi. Niezręcznie.
-Sutton! Nie spodziewałem się Ciebie tu!- usłyszałam znajomy głos. Cztero oki dreptał do mnie w garniturze i okularach. Kto do cholery ubiera garnitur na ognisko? Kiedy się do mnie zbliżył pociągnął nosem. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, skrzywiłam się. Dopóki mnie nie dotknie będzie dobrze.
Wytrzeszczyłam oczy i powiedziałam przez zaciśnięte zęby. -Cztero...znaczy, jak masz na imię?-
-Joel, ale możesz mnie nazywać Joe jeśli chcesz.- zbliżył się do mnie na co ja automatycznie się odsunęłam
-Ta, jasne, pewnie.- pomasowałam czoło przewracając oczami- W każdym razie, co tutaj robisz?-
-Cóż, moj młodszy brat Nate mnie zaprosił i powiedział, że ty może przyjdziesz więc pomyślałem, że powiem "Hej."- zaśmiał się znowu pociągając nosem. Otworzyłam usta po czym szybko je zamknęłam. Nie było mowy, że jest spokrewniony z Nate'm. Nate był... przystojny, a Joel był... cztero oki.
-Wow, nie miałam o tym pojęcia. Alex nic o tym nie wspomniała.- wzięłam głeboki oddech, przegryzłam wargę i spojrzałam na resztę ludzi. Była grupa chłopców pijących w kącie, dziewczyna grająca na gitarze i parę palaczy przy drzewach w oddali.
-Więc, chcesz coś do jedzenia?- Joel spytał się, jego oczy lśniły. Boże, nie mogłam uwierzyć, że spędze z nim noc. Ale nie chcę zranić jego uczuć.
-Pewnie, wezmę coś do picia, a ty do jedzenia.- to utrzyma nas oddzielnie na chociaż pięc minut
-Ok!- pobiegł do stołu z jedzeniem, a każdy zaczął się śmiać. Co za wstyd.
Szybko podeszłam do stołu z piciem gdzie blondynka w staniku podawała napoje.
-Hej, jesteś Sutton Rosegarden, prawda?- spojrzała na mnie owijając swoje blond włosy wokół palca. Nie jestem królową Anglii, co ona myślała?
-Um, tak.- powiedziałam -Kto pyta?-
-Słyszałam o tobie i Liamie.- wydęła wargi i przybrała smutne spojrzenie. Wszyscy wiedzieli o mnie i Liamie. Nie wiedzieli tylko o części, w której jest mordercą.
-Ta, nie chcę o nim teraz gadać. Mogę dostać tą butelkę whiskey?- wskazałam na nią palcem
-Chcesz kupić całą butelkę?- podniosła brwi -Zazwyczaj pijemy tylko szklankę. To mocna rzecz wiesz...-
-Ta, ja kupuję całą butelkę, ile?- spytałam, zaczynała mnie denerwować. Mam nadzieję, że nie zmieniałam się w Justina i jego dwubiegunową osobowość.
-Ok, to będzie kosztować 10 dolarów.- sięgnęła po butelkę i postawiła ją na stole. Podałam jej pieniądze i wtedy o czymś pomyślałam.
-Mogę też prosić sok pomarańczowy?- zaśmiała się i podała mi kubek pełen soku. Cztero oki się ze mną nie upije. Jego pojęcie picia alkoholu kończyło się na lampce wina.
Chwytając za napoje spotkałam się z Cztero okim w połowie drogi, który niósł jedzenie i picie. Zdecydowaliśmy się usiąść w kole obok ogniska.
-Czemu jesteśmy tak daleko od reszty?- spytał ciekawie przysuwając burgera do twarzy. Czy mogę być bardziej zażenowana?
-Lubię ciszę i spokój.- powiedziałam biorąc kęs hot doga
-Co?- zaśmiał się -Słyszałem wiele dzikich historii o Tobie i imprezowaniu. Nie ma mowy, że lubisz ciszę i spokój.- Dzikie historie? Zamknij się.
-Cóż, rzeczy się zmieniają.- otworzyłam butelkę whiskey i napiłam się trochę. Paląca ciecz spłynęła po moim gardle, jakby było w płomieniach. Krzywiąc się zauważyłam, że Cztero oki się śmieje. -Co?-
-Mówisz mi, że rzeczy się zmieniają, a trzymasz w rękach życiowe niepowodzenie?-
Był zbyt mądry.
-Słuchaj, nie ważne. Przyszłam tu tylko by się upić.- wstałam czując nagłe poirytowanie. Nie miał prawa mnie oceniać, nawet mnie nie znał.
-Sutton, przepraszam jeśli cię uraziłem...-
-Cóż, zrobiłeś to, więc może w przyszłości będziesz się nie mieszał w nie swoje interesy.- rzuciłam rozglądając się i ruszyłam w stronę lasu. Szłam tak długo aż zobaczyłam opuszczony pień drzewa, usiadłam na nim i zaczęłam pić więcej whiskey. Ta impreza była beznadziejna. Wiedziałam, że powinnam zostać w domu i oglądać powtórki "Plotkary".
Kiedy piłam więcej waga zaczęła spadać z moich ramion. Moje wszystkie kończyny opadły na pień. Nudne kolory drzew zaczęły przemieniać się w jasną zieleń, cienie zaczęły wydawać mi się piękne. Moje powieki stawały się ciężkie, ale nie byłam zmęczona. W sumie czułam się nie odpowiedzialna. W oddali zauważyłam stare, nie używane football'owe trybuny. Wzięłam ze sobą butelkę i ruszyłam w ich kierunku śmiejąc się sama do siebie głupio.
*
Weszłam na sam szczyt trybun i położyłam się na plecach z butelką prawie skończonej whiskey w ręce. Słyszałam, że impreza nadal trwa.
-Sutton.- usłyszałam głos z oddali. Obraz mi się zamazał i wszystko się poruszało. Po chwili udało mi się skupić na wściekłej twarzy Justina. Jego oczy wydawały się czarne pod cieniem założonego kaptura. Nie wiem czemu uważałam to za zabawne, ale zaczęłam się śmiać z jego pewności siebie.
-Jesteś pijana.- westchnął krzyżując ręce na klatce piersiowej. Jednakże, jego wzrok mnie nie opuszczał. Miałam czkawkę co sprawiło, że śmiałam się jeszcze bardziej.
-I... czemu miałbyś to mówić Panie Bieber?- chichotałam kręcąc głową w obie strony. On ścisnął swoją szczękę- na prawdę musiał wyluzować.
Rozplotłam włosy z warkocza i pozwoliłam pofalowanym włosom opaść na moje plecy. Przegryzłam palec i uśmiechnęłam się do niego.
-Sutton, zejdź stamtąd.- rozkazał i położył stopę na ławce obok niego. Złapałam się za poręcz by móc wstać. Moje kończyny się pode mną ugięły więc złapałam poręcz jeszcze raz i tym razem wstałam.
-Chcesz trochę?- spytałam podnosząc butelkę w jego kierunku
-Nie.-
-Czemu nie?- wydęłam wargi -No dalej, urządźmy własną imprezę.-
-Sutton, nie chcę imprezować. Chce żebyś ruszyła swój tyłek stamtąd.- wysyczał
-Oh, dlaczego powinnam to zrobić?- przestałam się śmiać i zrobiłam się poważna -Żebyś mógł mnie po prostu odwieść do domu? Marne szanse.- byłam zmęczona jego zmianami nastroju, chciałam się zabawić, a on to niszczył. Stając przy poręczy przerzuciłam jedną nogę za nią.
-Co ty robisz?- spytał i rozszerzył oczy. Nie odpowiedziałam, przerzuciłam drugą nogę za poręcz i stanęłam po drugiej stronie. Jeśli bym się jej puściła, zginęłabym. Poczułam adrenalinę.
-Sutton, przestań. Jesteś pijana!- krzyknął i podbiegł do miejsca pod którym stałam. Wyglądał stamtąd jak mrówka.
-Złap mnie Justin!- zaśmiałam się i puściłam poręcz na sekundę. Usłyszałam jego gwałtowny wdech kiedy szybko z powrotem złapałam poręcz. Stałam na samym brzegu.
-Mam cię!- uśmiechnęłam się do niego i zobaczyłam jego morderczy wzrok.
Nagle dwie zasuwy spadły ze stojaka obok, który podtrzymywał poręcz, która trzymała mnie przy życiu. Słyszałam jak zasuwy uderzyły o ziemię powodując dzwonienie. Moje serce przyspieszyło biciu. Stojak nagle zaczął wydawać się bardzo niebezpieczny, a podłoga pode mną jakby ciągle opadała.
Wtedy poręcz odpadła całkiem, spadałam.
Spadałam po śmierć.
Krzyknęłam i poczułam zimne powietrze na mojej skórze. Zamknęłam oczy i poczułam jak łzy lecą po moich policzkach wiedząc, że to koniec. Wszystko stanie się czarne i tyle. Będę martwa.
Wtedy poczułam uderzenie o coś twardego. Oczekiwałam ciemność... ciszę... ale nic. W zamian poczułam ciężki oddech parę centymetrów od mojej twarzy, a do płuc doszedł mój złapany oddech. Nadal żyłam.
Otworzyłam oczy ciężko oddychając.
Byłam w ramionach Justina.
Poczułam jego rękę na moich udach, jego palce mocno je chwytały. Druga znajdowała się na plecach. Jego usta były lekko otworzone, czułam ciepły oddech na mojej twarzy. Powietrze wokół nas wypełniała cisza, przerywało ją tylko nasze ciężkie oddychanie, patrzyłam w jego szaleńcze oczy. Justin uratował mi życie...znowu.
-Uratowałeś mi życie.- głos mi się załamał, łza spłynęła po moim policzku. Justin nadal się we mnie wpatrywał, jego usta były milimetry od moich.
Wtedy ciszę przerwał przerażający krzyk. 
__
Cholera, a już myśleliście, że się pocałują prawda? Musicie być cierpliwi, zostawiam was z rrozmyślaniem- co wiąże się z krzykiem, który usłyszeli... 

27 komentarzy:

  1. Jak można przerwać w takim momencie!?!? Czekam z niecierpliwością na następny!!!*.*

    OdpowiedzUsuń
  2. o jeju ! Kogo to był krzyk ? O_O Mam małe podejrzenie ale zostawię dla siebie :D Btw szkoda,że się nie pocałowali xd Czekam na następny x

    OdpowiedzUsuń
  3. nie masz serca kobieto :D.
    I tak, spodziewałam się jakiegoś pocałunku OMOMOMO *__*. To by było bardziej niż fajne ;D. Krzyk, krzyk, krzyk... Kto to? UGH! Czekam z niecierpliwością na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to opowiadanie normalnie XD Nie mogę się doczekać kolejnego odcinka XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta końcowa scena przypomina akcje z pamiętników wampirów jak elena udawała pijaną i przeszła przez barierkę i puściła sie a stefan ją złapał. Widać dużą inspirację serialem. Podoba mi się. Czekam na więcej
    JB_justi98PL

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, ktoś chciał ją zabić? O.o Ale kto, czyżby Liam a może ktoś inny? Strasznie dużo zagadek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no przerywanie w takim momencie powinno być zakazane ! Nie mogę się doczekac co dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  8. o mój boże fskdfdgsjkdfkjgsdjkfjksdfljdshfd nie mogę, robi się coraz ciekawiej *_*
    @semomma

    OdpowiedzUsuń
  9. O M A M O. czemu się nie pocałowali? :o omg nie mogę. dawaj szybko nn! < 3

    OdpowiedzUsuń
  10. no kurwa jego mać dlaczego właśnie w tym momencie?! kiedy po prostu skręca mnie z ciekawości ck będzie! boże gdybg nie ten głupi krzyk to by się pocałowali -.- ugh dawaj szybko następny <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie sądziłam, że jakieś opowaidanie polubię bardziej od Dangera :O Raz chciałam sobie je tłumaczyć, ale stwierdziłam, że z tym za dużo roboty i dlatego BARDZO, BARDZO Ci dziękuję, że ty to robisz! xx Ja sądzę, że teraz się nie pocałują, bo skupią się na tym krzyku. Pytanie tylko, kto i co krzyczy? :O ~ @justsejswaggie

    OdpowiedzUsuń
  12. przerwać w takim momencie?! ;D i co będzie dalej? już nie mogę się doczekać aksjnqaqysdk ;)) @immortalbexo

    OdpowiedzUsuń
  13. Obok Dangera to moje drugie ulubione opowiadanie! Czekam na kolejny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Omgashhhh *-* Czekam na NN !!! <3333

    OdpowiedzUsuń
  15. o matko bedzie sie działo :D

    Czekam na nn


    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  16. nie rób mi tego.. Myślałam, że się pocałują, a tu bamm ktoś krzyczy .. ale kto? tego chcę się dowiedzieć :)

    świetnie tłumaczysz! czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  17. boże uwielbiam to *-* Justin to taki anioł stróż Sutton :3 dodawaj już następny.

    OdpowiedzUsuń
  18. omg! zajebisty:D jnmg jaka ta Sutton jest głupia no co za tak się schlać i się stamtąd rzucać? XD hahah :D jeju no już było tak blisko to ktoś musiał im przerwać, tylko kto?
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak można przerywać w takim momencie?! Ojj Sutton ogarnij się!! Rozdział cudowny!! :)
    czekam na nexta.
    możesz mnie informować o nn: @dangerous_pl :)

    OdpowiedzUsuń
  20. o kurde. ciekawe co będzie dalej :D idę czytać dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  21. aaaaaaaaaaaaa shdjsfjgsfjdfjgsjdgfjdghfghdg boze

    OdpowiedzUsuń
  22. jezus maria to byl najleprzy rozdzial ze wszystkich jezu najlepszy

    OdpowiedzUsuń
  23. niech oni w koncu zaczanl flirowc czy cos !!

    OdpowiedzUsuń
  24. JAK MOGŁAŚ TERAZ PRZERWAC ;///// JESTES OKRUTNA DLA MOJEGO SPRAGNIONEGO UMYSŁU KTÓRY WOŁA O WIĘCEJ ;/

    OdpowiedzUsuń