Chapter 29


Następnego dnia rano uchyliłam lekko oczy by sprawdzić na desce rozdzielczej SUVA godzinę.
08:10.  Moje ciało nadal leżało bezwładnie na skórzanym fotelu. Poważnie, wstawanie tak wcześnie rano powinno być nielegalne.
-Czy to moja dziewczyna w trybie zombie rano?- Justin wyśmiał mnie swoim porannym głosem, oddalając się od przyczepy. Oparłam głowę o okno i zamknęłam oczy, mamrocząc pod nosem ciche „tak”. Zachichotał, zmieniając stację radiową i przyśpieszając na drodze.
Skupiłam się na każdej wypukłości na drodze, obrazy z wczorajszego wieczora pojawiły się w mojej głowie. Ostatnia noc była wspaniała dla nas, ale po raz kolejny Justin upierał się, że lepiej wie co jest najlepsze dla mnie. „God Bless The Broken Road” od Pascal Flatts zaczęło grać w radiu, co wywołało u mnie lekki uśmiech. Bardzo kocham tą piosenkę, a słowa przypomniały mi, jaką jestem szczęściarą, że spotkałam kogoś takiego jak Justin…nawet gdy czasem byłam popychana przez niego na ścianę.
Justin zaczął cicho śpiewać:
"Every long lost dream, led me to where you are. Others who broke my heart, they were like Northern stars."
Jego głos brzmiał jak anioła, wybijał każdą nutę bezbłędnie, a jego ton był perfekcyjny. Otworzyłam oczy, podziwiając go, ciągle śpiewał, koncentrując się na drodze. Mogłabym powiedzieć, że naprawdę siadła mu ta piosenka, kiedy emocje zalały jego głos, skłaniając go do refleksji nad każdym słowem.
"Pointing me on my way into your loving arms, this much I know is true…"
Wzięłam głęboki oddech, otworzyłam usta i zaczęłam śpiewać równo z Justinem:
"That God blessed the broken road, that led me straight to you."
Piosenka nadal grała w tle, jednak my przestaliśmy śpiewać, łapiąc nawzajem kontakt wzrokowy, wpatrywaliśmy się w siebie z pasją. Zarumieniłam się, uśmiechając do niego, kiedy oblizał swoje usta.
-Świetnie śpiewasz.- skomplementował, jego piwne oczy nadal wpatrywały się we mnie. Wróciłam z powrotem do rzeczywistości, analizując to gdzie jesteśmy.
-Justin, patrz na ulicę!- zaśmiałam się, muszając go do oderwania ode mnie wzroku.
-Gdzie nauczyłaś się tak śpiewać? – kontynuował, skupiając się na utrzymaniu nas przy życiu, bez powodów do zmartwień o potencjalny wypadek samochodowy.
-Śpiewałam odkąd miałam 4 lub 5 lat, ale nigdy nie brałam tego na poważnie.
-Masz niesamowity talent.- potrząsnął głową, śmiejąc się do siebie.
-Panie Bieber, myślę że ty również umiesz śpiewać. Każda nuta brzmiała perfekcyjnie.- wybuchnęłam, prawie podskakując do gory, kiedy zdałam sobie sprawę, że zachowałam się jak jakaś dzika fanka.
Nie odpowiedział, po prostu się do mnie uśmiechnął i wziął ostry zakręt w lewo, przez co znaleźliśmy się na głównej drodze prowadzącej do szkoły.
Piosenka się skończyła, w radiu zabrzmiał głos prezentera:
“Witam Californię w ten słoneczny dzień! Nie ważne czy jedziesz do pracy czy szkoły, dostaliśmy przed godziną prośbę i chłopcze jesteś na lini! Jeśli nigdy nie słuchałeś jakiegoś z naszych odcinków radiowych, możesz zwrócić się do publiczności by spytać jaką piosenkę chcieliby usłyszeć albo po prostu kogoś pozdrów. Więc nasza pierwsza piosenka to Taylor Swift „Belter Than Revenge” dla Sutton Rosegarden od jej najlepszego przyjaciela SA. Mamy nadzieję, że ci się spodoba Sutton!
Justin przez przypadek skręcił samochodem, a jego oczy przepełnione były gniewem. Dziękuję Panu, że szybko się opanował zanim auto wypadło z jezdni. Nie wiem czy to był dla niego szok i dlatego to zrobił, czy fakt że SA zaczął ogłaszać swoje wiadomości publicznie, co sprawiło, że moje serce zaczęło walić gorączkowo.
"She's not a saint and she's not what you think she's an actress whoaaaa. She's better known for the things that she does on the mattress…"
Przełknęłam głośno ślinę, zmieniłam stację radiową, a z głośników wyleciala piosenka Lawsonów. Spojrzałam na Justina, jego szczęka była mocno zaciśnięta. Zauważyłam również, że mocno zaciskał ręce na kierownicy, przez co jego kostki zbielały.
-Nie możesz iść dziś do szkoły.- splunął ze złością,  chwilę później wyłączając całkowicie radio. W samochodzie zapadła cisza, tylko odgłos silnika przerywał tą martwą ciszę.
-Muszę Justin.- powiedziałam z determinacją, upewniając się, że mój mózg nie został przejęty przez strach, co pomogłoby zakłócić moje racjonalne myślenie.
-Nic nie musisz. Sutton jeśli do cholery zdecydujesz się iść, będziesz tam siedzieć jak jakaś kaczka. Wybrana jako cel tej dziwki.- warknął, zaczynając się trząść. Cofnęłam się, żałując że te oblicze Justina nie ujawniło się rano. Martwiło mnie patrzenie na niego kiedy był zły i tracił kontrolę nad sobą.
-Justin proszę cię. To jest dokładnie to czego chce SA. Jeśli nie pójdę do szkoły, prawdopodobnie będą śledzić mnie gdzie indziej. Muszę zachowywać się tak, jakby to nie robiło na mnie wrażenia, a ty obiecaj mi, że zrobisz to samo. Jeśli nie, doprowadzi cię to do szaleństwa.- wymamrotałam, próbując go uspokoić, co na szczęście na niego wpłynęło.
Jego ciężki oddech sprawił, że zaczęłam się modlić by nie zaczął krzyczeć. Wiedziałam, że nigdy nie skrzywdzi mnie w jakiś okrutny sposób, ale kiedy jest się w takim stanie, czasem nie ma sposobu by zatrzymać tę część ciebie, która chce wybuchnąć.  Najlepszym sposobem na opisanie tego jest butelka coli. Potrząsanie butelką jest jak gniew, który zaczyna się w tobie zbierać. Jeśli będziesz nią bardziej energicznie potrząsać, zacznie wywierać nacisk na korek. Potem coś postanowi cię złamać- podobnie jak kiedy ciśnienie zbyt naciska na nakrętkę, powodując że coca cola wybucha gwałtownie z butelki.
-Myślę, że masz rację. – odetchnął w końcu, dzięki czemu w końcu wypuściłam powietrze, które długo trzymałam w swoich płucach. Co za ulga. –Ale i tak to nie powstrzyma mnie od martwienia się o ciebie.
-Powoli położyłam dłoń na jego udzie, pocierając nią delikatnie. –Nie martw się, będzie dobrze. Nie chcę żebyś przeze mnie się denerwował, to nie jest fair dla nas.
-Wiem, tylko…
Przestał mówić, skupiając się na zaparkowaniu samochodu na szkolnym parkingu. Jednym ruchem skręcił, wyłączając silnik.
-Po prostu bardzo cię kocham i nie chcę cię stracić.
-Nie stracisz.- odpięłam swój pas i przesunęłam się na siedzeniu tak by pochylić się nad nim. Uniknął mnie kiedy usłyszałam, że przełyka ślinę. Odgarnęłam włosy z jego twarzy i przycisnęłam  usta do jego zimnego czoła, gładząc przy tym jego klatkę piersiową. Zamknął oczy, a jego ciało nie wariowało już z emocji, a ja odsunęłam się, wtulając w nieg.
-Co ja bym bez ciebie zrobił?- jego lewe ramie przyciągnęło mnie bliżej jego klatki piersiowej, po raz kolejny mogłam wdychać jego wspaniały, ciepły zapach.
-Myślę, że pytanie to- co byśmy bez siebie zrobili?
__
Oboje niechętnie wyszliśmy z samochodu, splatając razem swoje ręce, kiedy wolnym krokiem zmierzaliśmy ku wejściu do szkoły.
-O kurwa.- Justin przyciągnął mnie do siebie tak, że poczułam jego pasek przez moją cienką koszulkę. Śledziłam jego niesmaczony wzrok, aż dostrzegłam panią Ryder, która zmierzała swoim kaczkowatym chodem w naszą stronę, po raz kolejny niosąc jabłko. Ona ma jakiś fetysz na jabłka czy co? Poważnie, rozważam zmianę jej przezwiska na „Szalona pani z dupą jak jabłko”.
-Cieszę się, że się na ciebie natknęłam panie Bieber.- krzyknęła do nas swoim irytującym głosem, mimo że była już blisko nas.
-Cała przyjemność po mojej stronie.- Justin zacisnął zęby, a ja klepnęłam go lekko w plecy.
-Myślę, że nie powinieneś w tym miejscu. Nie masz już prawa pojawiać się na terenie tej szkoły.
-Co?- wypaliłam, przypatrując się swoim zdezorientowanym wzrokiem, wyrazowi twarzy pani Ryder i Justina.
-Po wczorajszym bezczelnym zachowaniu Justina, postanowiłam że muszę porozmawiać z dyrektorem. Zgodził się, że twój czas tutaj dobiegł końca Justin, a widząc, że nie masz opiekuna prawnego, nie ma papierkowej roboty.
-I tak mam w dupie to miejsce.
-Panie Bieber.
-Po prostu spierdalaj mi z oczu.- Justin rzucił jej gniewne spojrzenie, idąc w przeciwnym kierunku do jego samochodu.
-Sutton, nie zamierzam oglądać twojego nerwowego chłopaka. Te niewyparzone usta mogę sprowadzić na niego więcej kłopotów niż wywalenie ze szkoły.- zmrużyła na mnie oczy. –Powiem ci coś, jeśli…
-Nie, to ja ci coś powiem.- wybuchłam. Nie chciałam słuchać jej jęków o tym jaki Justin jest niegrzeczny i lekceważący, ona nawet nie zna prawdy czy prawdziwego Justina lub nie wie nic o tym, co on przechodzi. Ona nie zna go takiego, jak ja go znam, nikt nie zna go takiego.
-Justin teraz przeżywa na prawdę ciężkie chwile, a kiedy mówię bardzo ciężkie, mam na myśli niezwykle trudne. Nie można oczekiwać, że natychmiast zacznie kontrolować swój gniew. Jest zły, będzie naskakiwać- chcesz wiedzieć czemu? Miał problemy z opanowaniem gniewu od dzieciństwa. Plus, stracił całą swoją rodzinę. Nie ma ich w jego dokumentach, prawda? Tak sądzę. Dobra robota, spaskudziłaś jeszcze bardziej jego życie, myślę że powinnaś być z siebie dumna. – rzuciłam, odwracając się na pięcie, aby pójść za Justinem, który zaczął kopać kamienie leżące na chodniku.
-Chodź tutaj.-  wskazałam, kiedy do niego podeszłam i pocałowałam go w usta. Otworzyłam jedno oko, świadoma, że pani Ryder wciąż stała w tym samym miejscu, patrząc na nas w zachwycie.
-Widziałeś jej twarz?- zachichotałam bez tchu, chwytając miękkie ręce Justina. Zaśmiał się i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuję za to co powiedziałaś, to znaczy dla mnie tyle co świat, a nawet więcej, Sutton.- spojrzałam w dół na nasze dłonie, które delikatnie ściskał.
-Wiesz zamierzam trzymać twoją stronę. To jest to co robią dla siebie pary.
-Oh, więc teraz oficialnie jesteśmy chłopakiem i dziewczyną? – zakwestionował, przechylając głowę w bok.
-Nie mówię kocham cię przypadkowym ludziom Justin. –flirtowałam, zagryzając jego wargę zębami.
-Jesteś niesamowita, wiesz?
-Oczywiście. – szepnęłam w jego usta. –Odbierzesz mnie później? Siłownia powinna trwać dziś 2 godziny.
-Dla ciebie wszystko skarbie.- odsunął się powoli, zagryzając wargę. – Bądź bezpieczna dla mnie.
-Zawsze.- szepnęłam, odchodzą, nasze ręce były zmuszone się puścić.
__

Ściągnęłam swoje dżinsy, ubrałam swoje fioletowe bawełniane szorty i zacisnęłam sznurek w pasie. Podniosłam swoją koszulkę na głowę, przeszukałam ławkę w poszukiwaniu mojej koszulki obey’a, którą szybko złapałam. Zawsze czułam się niekomfortowo podczas przebierania się w szatni z innymi dziewczynami. Wszystkie miały doskonałą figurę, a ja po prostu wydawałam się być szczupła i niedoskonała.
-Dobrze klaso. – trenerka Benson specjalnie krzyknęła za mną, przez co wyleciałam w powietrze na co najmniej 5 metrów. Gniewnie wciągnęłam koszulkę przez głowę i usiadłam na ławce, ciągle posyłając jej groźne spojrzenie.
-Dziś jak zwykle będziecie biegać okrążenia, jednak postaram się przekonać drużynę pływacką by zmienili godziny  treningów, abyśmy mogli korzystać z krytego basenu by podnieść waszą wytrzymałość!
Kilka dziewczyn z zachwytu zaczęło krzyczeć i klaskać, jednak z drugiej strony ja uważałam, że to zupełnie bez sensu. To tylko basen, nigdy wcześniej na nim nie były? Pływanie oznaczało również to, że będzie trzeba przebierać się w strój kąpielowy – kolejna rzecz którą muszę dodać do swojej świadomości.
-Mam również pewną smutną wiadomość… - urwała, przez co kilka dziewczyn wzięło dramatyczny wdech. Oh proszę was suki, to pewnie coś wspólnego z jednym, z jej miliona kotów, pewnie musi iść na operację czy coś.
-Jadę na 2 tygodnie na wakacje, tak więc Gregg będzie waszym nowym nauczycielem wychowania fizycznego do póki ja nie wrócę! – w tym momencie Gregg wszedł przez drzwi siłowni, potykając się o niebieskie wiadro stojące przy nich. Twarze wszystkich dziewczyn natychmiast się rozświetliły, prawie zaczęły ślinić się do Gregga. Wewnętrznie przewróciłam oczami, oczywiście powinnam to przewidzieć. Trochę świeżego mięsa i wszystkie dziewczyny są gotowe na nie rzucić w jednej chwili, nie dbając o to czy jest to nasz nauczyciel na zastępstwo czy nie. Mimo to nadal był to dla mnie szok, kiedy od razu skupił całą swoją uwagę na mnie, posyłając mi zuchwałe mrugnięcie. Nie miałam pojęcia jak na to zareagować. Co byście zrobili kiedy twój pierwszy pocałunek przeżylibyście z bratem swojej najlepszej przyjaciółki, a teraz nauczycielem WF, który do ciebie mruga? Miałam przeczucie, że nawet na wikipedii nie znalazłabym rozsądnej odpowiedzi na to.
-Więc ruszajmy dziewczyny!- zawołała trenerka Benson, popychając Gregga za drzwi siłowni, a wszystkie dziewczyny podążyły za nim entuzjastycznie. Jako ostatnia opuściłam szatnię, postanowiłam zostać tam na kilka minut. I nie żeby trenerka Benson miała się tym przejęła, ja naprawdę nie chciałam się teraz widzieć z Greggiem. To było takie nierealne.
__
Minęło 5 minut zanim zdecydowałam się opuścić szatnię. Westchnęłam ciężko, próbując otworzyć ciężkie drzwi. Kiedy w końcu mi się to udało, podeszłam do bieżni  gdzie prażące słońce od razu weszło w kontakt z moją chłodną skórą. Kiedy tylko Justin tu był by sprawić że będzie lepiej na wf, wydawało się, że lepiej mi się biega kiedy jest w pobliżu. Zawsze udało mu się znaleźć sposób, aby zmotywować mnie i robienia rzeczy bez większego wysiłku czy bólu.
-Sutton! Gdzie ty byłaś?- krzyknął Gregg, trzymając ręce na swoich ramionach.
-Przepraszam.- odkrzyknęłam, pośpiesznie robiąc wysokiego kucyka i biegnąc w jego stronę. Gregg przyglądał mi się uważnie, a ja potknęłam się o własne nogi.
-Wiesz, że trenerka Benson prawdopodobnie obdarłaby cię ze skóry, gdyby zorientowała się, że ominęło cię 5 minut biegania.- powiedział surowym tonem, krzyżując ręce na piersi.
-Wiem ja-ja tylko…-  zaczęłam głupi się jąkać, odwracając wzrok na resztę klasy, która zaczęła już biegać.
-Wyluzuj Sutton.- zażartował, rozpromieniony. -Nie jestem jak trenerka Benson, a dla ciebie- jestem gotowy odpuścić.- znów do mnie mrugnął, posyłając mi kolejny mylący znak. Jak do diabła mam to rozumieć? Czy to był tylko żart między uczniem a nauczycielem, czy to miało coś wspólnego z naszą przeszłością?
-Nie czujesz się na siłach by dziś biegać?- przestał się śmiać.
-Nie bardzo. Przepraszam, po prostu wydaje mi się, że jakieś dziwne rzeczy sieją spustoszenie w mojej głowie.-  kiedy te słowa opuściły moje usta, zauważyłam Liama, posyłającego mi strzelającego zabójcze spojrzenie. Przełknęłam ślinę, ponownie skupiłam się na Greggu, który patrzał na mnie z twarzą pełną obaw.
-Jest coś o czym chcesz pogadać? Chodzi o tego chłopaka Justina?
-Nie.- powiedziałam szybko. Nie powinnam mówić Greggowi wszystkiego o Liamie, Nicku, SA i Justinie. Chyba że chciałam umrzeć, co czasem zdawało się najlepszym rozwiązaniem. Trzymanie w sobie tych wszystkich strasznych informacji zaczęło mnie przerażać.
-Może podczas biegania pozbędziesz się tego wszystkiego z głowy? Idź i biegaj.- zasugerował, robiąc krok w tył, by umożliwić mi podejście do toru.
Szybko zaczęłam, lekkim truchtem, a następnie przybrałam szybsze tempo, aby uciec od Gregga. On jest naprawdę słodki, ale czasem aż za. Nie powinien przywoływać naszej przyszłości, to mogło mieć wpływ jak zachowuje się wobec mnie w swojej pracy. Plus, mam troskliwego chłopaka, którego kocham bardziej niż kogokolwiek na świecie. Nie ma mowy o tym, że mogłabym poczuć coś do Gregga.
-Oi Sutton. – jakiś głos warknął na mnie, zauważyłam że Liam zbliża się do mnie.
-Czego chcesz?-  spojrzałam na niego, przysuwając się do środkowej linii toru, tak by zachować odległość między nami.
-Czy twój chłopak zdecydował się na naszą ofertę? Nie dostaliśmy odpowiedzi od tego kutasa.
-Jeśli chodzi ci o to, że ma kogoś zabić dla wskazówki o swoim bracie, to tak.
-Ścisz swój pieprzony głos, dziwko.- warknął Liam, chwytając mnie za ramię.
-Bierz swoje pieprzone łapy ze mnie albo cała klasa dowie się o twoim handlu narkotykami i sposobach zabijania. Zagroziłam, uwalniając się od jego paskudnego uścisku. Zauważyłam na swoim ramieniu czerwony odcisk, który zostawił na mnie przez wbicie swojego paznokcia w moją skórę.
-Widzę, że ktoś zrobił się trochę bardziej zarozumiały.
-Tylko się bronię. – powiedziałam, zwalniając trochę swoje tempo.
-Nieważne. Po prostu upewnij się że twój chłopak będzie gotowy na te kilka miesięcy.
-Arizona?
-Tak. Zgaduję, że nie jedziesz z nim?
 Szczerze mówiąc, nawet o tym nie pomyślałam.
-Co ci do tego?
-Dobrze, zdaj sobie sprawę, że jeśli coś pójdzie nie tak, stracisz swojego chłopaka. Nie zawacham się bronić własnego tyłka, nawet jeśli to będzie oznaczało dla niego ryzyko.
Zatrzymałam się jak wryta, gniew wybuchł z mojego wnętrza.
-A ja nie będę ryzykować posyłając cię na dół. Jeśli on pójdzie na dół, ty razem z nim.
-Sutton skarbie, mogę cię zabić…o tak.- pstryknął palcami, pokazując jak szybko może mnie zabić. Nie mogłam uwieżyć, że jestem manipulowana przez tak paskudnego i bezdusznego drania, który kiedyś był dla mnie, opiekuńczym i przyjaznym chłopakiem. Myślę, że to prawda kiedy mówią, że ludzie się zmieniają- nawet jeśli na gorsze.
-Nie nazywaj mnie skarbem. – zacisnęłam zęby, chowając za plecami swoje zaciśnięte pięści.
-To jak?- zakwestionował, uśmiechając się do mnie.
-Kahn, wracaj do biegania.- rozkazał Gregg, podbiegając do miejsca, gdzie oboje się zatrzymaliśmy. Oh cholera, jeszcze tylko tego mi było trzeba.
-Pamiętaj Sutton, nie mów nic.- ostrzegł Liam, posyłając mi i Greggowi ostatnie brudne spojrzeniem zanim wrócił do biegania.
-Wszystko dobrze? Jesteś blada jakbyś zobaczyła ducha czy coś.- powiedział Gregg dotykając lekko mojego ramienia. Odwróciłam wzrok, czując ciepło na policzkach. Zawsze czułam się niezręcznie, kiedy dochodziło do fizycznego kontaktu między mną a Greggiem po tamtym pocałunku, zwłaszcza że teraz był na takiej pozycji.
-Wszystko dobrze, naprawdę.
-Sutton-
-Proszę cię Gregg, przestań mówić.- poprosiłam, krzyżując ręce na brzuchu.- Naprawdę doceniam to, że się o mnie troszczysz, ale to jest trochę dziwne.
Podrapał się po głowie, nie będąc pewny o co mi chodzi, jego usta lekko zadrżały.
-Nie jestem pewny czy rozumiem. Czy chodzi ci o pierwszy pocałunek?
-Tak, wiem że to nie jest powód by być zażenowaną, wiem to. Po prostu za każdym razem kiedy cię widzę, wszystko wraca, a to źle, bo jesteś bratem mojej najlepszej przyjaciółki, a poza tym mam teraz chłopaka.
Gregg pokręcił głową ze zrozumienie, posyłając mi mały uśmiech.
-Wiem Sutton. Nie musisz mi wyjaśniać, to również dla mnie jest trochę nie wygodne. Nie mniej jednak chciałbym zostawić przeszłość za nami i iść dalej. Dalej możemy się przyjaźnić.
-Mimo że jesteś zastępcą mojego nauczyciela WF? Czy to w jakiś sposób nie narusza prawa?
-Tylko jeśli jesteś w coś zaangażowany z uczniem, my nie jesteśmy. Proszę, nie możemy spróbować?
Szczerze mówiąc bardziej niż cokolwiek chciałam powiedzieć tak, ale nie byłam na tyle głupia by wierzyć, że ta przyjaźń wyjdzie. To było zbyt ryzykowne, nie chcę nawet myśleć o tym, co by się stało gdyby ktoś dowiedział się o tym pocałunku. Tak, był młodszy. Ale teraz jest na oficjalnej pozycji. Miał obowiązki i musiał dbać o swoją karierę, a ja miałam ważniejsze rzeczy na głowie.
Dlatego byłam zaskoczona kiedy te słowa wyszły z moich ust.
-Chciałabym.
Gregg rozciągnął swoje usta na twarzy, odsłaniając białe zęby i tworząc ogromny uśmiech.
-Świetnie, teraz idź się przebrać i wracaj do domu.
Czy on naprawdę powiedział że mam iść do domu, kiedy jestem tu dopiero od pół godziny? Trenerka Benson go zabije jeśli dowie się, że pozwolił mi iść wcześniej.
-Sutton, idź!- zaśmiał się, wskazując na drzwi szatni.  Nie, chyba się przesłyszałam.
-Dziękuję.- nawet nie wiedział ile omijanie wf dla mnie znaczyło, dzięki temu mogłam spędzić więcej czasu z Justinem. Mimo, że wiedziałam iż zawieranie z nim przyjaźni było ryzykowne, byłam gotowa to pominąć. Gregg był przyjacielem rodziny od dłuższego czasu, ale to nie znaczy, że byliśmy w coś zaangażowani. Po prostu musimy być ostrożni – to wszystko.
Weszłam do szatni, westchnęłam z ulgą kiedy dotarłam do swojej torby i zaczęłam zmieniać swoje spocone ubrania.  Kiedy spakowałam do torby swój dezodorant, zabrzmiał w niej odgłos powiadamiający mnie o tym, że dostałam sms. Miałam nadzieję, że to czekający na mnie Justin. Poczułam jak moje serce zaczęło mocniej bić, kiedy zobaczyłam że wiadomość została wysłana z nieznanego numeru. Mentalnie przygotowałam się na to, co miałam przeczytać.
Oooh niegrzeczna Sutton. Igrasz z ogniem? Słyszałem że relacje między nauczycielem a uczniem są nielegalne. Możesz z nim uciec, ale nagrodzisz go za to tym, że będzie siedział w pomarańczowym kombinezonie! - SA
Schowałam telefon do torby telefon, przebiegając ręką po włosach i próbując walczyć z łzami napływającymi mi do oczu. SA nie da mi spokoju. To tak jakby cieszył się z pracy trwającej 27/7 i polegającej na torturowaniu mnie, i straszeniu śmiercią.
Wybrałam numer Justina kiedy wyszłam z szatni, zawiesiłam na ramieniu torbę z rzeczami do ćwiczeń oraz swój skórzany plecak. Odpowiedział po pierwszym sygnale.
-Witaj piękna.
-Justin jesteś gdzieś w pobliżu?- spytałam pomiędzy ciężkimi oddechami, kiedy biegłam korytarzem.
-Czekam na ciebie przed szkołą skarbie. Czemu tak wcześnie? Myślałem że masz jeszcze godzinę wf…
-Plany się zmieniły, spotkamy się przed wejściem?
-Będę tam za sekundę.
W moim uchu rozbrzmiały dwa sygnały, powiadamiające mnie o zakończonym połączeniu.  Dalej biegłam wzdłuż korytarza, aż w końcu znalazłam się przy wyjściu, gdzie zobaczyłam zaparkowanego SUV’a Justina. Zobaczyłam go w środku, patrzącego na mnie i trzymającego ręce na kierownicy.
-Hej.- powiedziałam bez tchu, zapinając pas bezpieczeństwa.
-Dobrze się biegało?- spytał Justin, muskając mój policzek. Trzymał twarz przy moim policzku, kiedy ja bawiłam się swoimi drżącymi rękami. – Dobra, bo będę gryźć. Co jest?
-Nic.- wzruszyłam ramionami, wpatrując się przez przednią szybę w bezpańskiego kota, który wspinał się po drzewie.
-Sutton, nie jestem głupi. Wiem kiedy coś cię gryzie. To boli, kiedy widzę cię w takim stanie.- wymamrotał w mój policzek, sprawiając że przez moją skórę przeszły wibracje.
-Po prostu to jest długi dzień i chcę wrócić do domu.
-Sutton, jest 10:30.
-Jesteś jakimś mistrzem czasu? Jezu, po prostu jedź.- zachichotałam, odpychając go od siebie. Roześmiał się na mój komentarz, jednak coś podpowiadało mi, że nie odpuści. Justin wkrótce dowie się prawdy, miał na to swoje sposoby.
__

Zatrzymaliśmy się przed domem, a mój żołądek postanowił, że to będzie doskonały czas by wydać z siebie dźwięk, który brzmiał jak grzmot.  Justin uniósł brwi, patrząc na mnie z otwartymi ustami.
-Co? Nic nie jadłam.
-Pojadę po coś do KFC, a ty idź do środka. – zaśmiał się, odpinając moje pasy.  To było zabawne, kiedy zawsze robił dla mnie te małe rzeczy, jak bym była niepełnosprawna i nie mogła nic sama zrobić. Nie żebym miała z tym problem, ale to było dziwnie słodkie, jak na niego. Wynikało to z jego nadopiekuńczości.
-Nie chcesz żebym pojechała z tobą?
-Nie pani zmęczona. Idź połóż się na kanapie i zamknij oczy, będę z tobą za jakieś 15 minut.
Otworzyłam drzwi samochodu, zamykając je za sobą cicho i zaczęłam grzebać w torbie w poszukiwaniu kluczy. Kiedy je znalazłam, chciałam pomachać Justinowi na pożegnanie, jednak jego SUV zniknął.
Zdjęłam buty i położyłam torbę obok drzwi, kiedy znalazłam się w domu, zdecydowałam się przynieść kilka talerzy, by były gotowe, kiedy Justin wróci z KFC. Powoli szłam do kuchni, ciągnąc za sobą nogi, czułam jak ogarnia mnie zmęczenie. Podeszłam do kuchennego stołu by włączyć telewizor. Powędrowałam wzrokiem po kuchni, dopóki nie natknęłam się na wyjątkowe śniadanie.
Wtedy jakby czas się zatrzymał. Jakby ktoś wyrwał moje serce I zmusił mnie do połknięcia go z powrotem. Po moim ciele przeszedł lodowaty chłód, który spowodował dreszcze w moim kręgosłupie, po czym poczułam się, jakbym stała w ogniu.
Ostrożnie podeszłam do stołu- po czym od razu tego pożałowałam.
Wiadomość została napisana grubą warstwą czerwonej krwi, która kontrastowała z białym blatem.  Obok tego leżał Francuski nóż, pokryty jeszcze większą warstwą czerwonego płynu.
Czyja krew poleje się teraz? To twoja wina Sutton.- SA
Żółć podeszła mi do gardła, sprawiając że zaczęłam się dławić. Rzuciłam się w stronę zlewu, opróżniając zawartość mojego pustego żołądka. Ciągle miałam gwałtowne odruchy wymiotne, trzymałam się blatu po obu stronach zlewu, aby uchronić moje trzęsące się ciało od upadku. Powtarzało się to przez następne pięć minut, zapach świeżej krwi unosił się w powietrzu.
Odsunęłam się od zlewu i pochyliłam się nad blatem by zetrzeć mokrą gąbką krew z niego. Ciecz zabarwiła moje blade ręce na czerwony odcień, no spowodowało że znów miałam ochotę zwymiotować.
„Właśnie zostaliśmy poinformowani, że znaleziono dźgnięte nożem ciało dziewczyny z naszego miasta, przy siłowni 24 godziny”… Spojrzałam rozpaczliwym wzrokiem na telewizor, a artykuł został kontynuowany.
"Tak, dziewczyna ma 17 lat, a jej imię to Lola Chrystal. Została przewieziona do szpitala, potwierdzono że jej rany nie zą zbyt głębokie i że nie straciła zbyt wiele krwi, więc wszystko powinno być z nią w porządku. Nadal trwają poszukiwania osoby, która to zrobiła. Osoba ta dźgnęła i uciekła. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie."
Lola? Nie. To nie możliwe.
Ona jest SA. To ona miała być tą, która pozostawiła tą wiadomość. Nie było mowy, żeby została dźgnięta nożem. Mimo tych wszystkich myśli, byłam pewna że się mylę.  Oczywiście to była Lola Chrystal, która została dźgnięta nożem, nie było jednak mowy o tym, że zostawiła na moim kuchennym blacie wiadomość napisaną krwią. Oskarżony, który dźgnął Lolę, był również tym, który zostawił tą wiadomość napisaną jej krwią. Oznaczało to, że nóż był zastosowany jako broń, i że Lola nie była SA.
Jeśli Lola nie jest SA, to kto nim jest?
Usłyszałam jakiś trzask w pokoju dziennym- wstrzymałam oddech.


* * *

Rozdział mógłby być wcześniej, ale coś się dzieje z moim komputerem i ciągle mi się wyłącza, a nie wszystko zawsze zdążę zapisać. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jak myślicie, kto jest SA?

Jeśli chce ktoś być informowany o rozdziałach na twitterze to piszcie w komentarzu, na asku lub twitterze. 

Zapraszam do followania polskiego konta Sutton: @SA_SuttonPL oraz Justina: @SA_JustinPL

Zmieniłam nick na twitterze na : @SwaggaBiebah



79 komentarzy:

  1. JEZU JEZU JEZU !!! NIESAMOWITE ... JESLI NIE LOLA JEST S.A. TO MAM NIE WIEM...MAM MALE PODEJRZENIE KTO MOZE NIM BYCIE ALE NARAZIE ZACZEKAM :) NORMALNIE KOCHAM CIĘ I TO ZE POSWIECASZ SWOJ CZAS ABY TO TLUMACZYC - @SWAGLANDBICZ :D <3<3

    OdpowiedzUsuń
  2. O_O nie mam słów...
    :>
    Pozdro Mikusia...

    OdpowiedzUsuń
  3. O_O nie mam słów...
    :>
    Pozdro Mikusia....

    OdpowiedzUsuń
  4. :oooooooo
    nie spodziewałam się tego w ogóle !
    Jak nie Lola, to kim jest SA? Szczerze, nie mam wgl pojęcia.
    Czekam na następny z niecierpliwością! :) /@im15bitch

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie mi się podoba, warto bylo czekać. Powiem jedno: jestem z siebie dumna, bo jakoś od samego początku nie wierzyłam że Lola jest SA. Tylko tu pojawia się problem, kto nim jest?
    Czekam z niecierpliwością na następny,
    Buźki
    Candice xx

    OdpowiedzUsuń
  6. O boże, nie mam pojęcia kto może być SA. @dajmibit

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ma słów na wyrażenie tych emocji, które we mnie siedzą. *.*
    czekam na więcej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie emocje :O
    Szczerze to myślę że Liam jest SA , bo tak dziwnie się zachowuje i wgl ..
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  9. boże. blagam dodawaj czesciej rozdzialy bo te 2 dni byly meczarnia !

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja sądzę że SA jest Gregg.. kazał jej iść wcześniej do domu aby mogła zobaczyć te slady na blacie.. i myślę że nadal ją kocha..

    OdpowiedzUsuń
  11. Co za emocje podczas końcówki. To jest genialne!!
    @dangerous_696

    OdpowiedzUsuń
  12. ffdsjfigadk *__* kto to jest? ;o @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  13. ja pierdole, ja pierdole, ja pierdole...
    Wiedziałam że to nie Lola jest SA! Wiedziałam! To by było za proste,
    ale nie mam pojęcia kto! podejrzewam każdego.. *.*
    a to z radiem.. brrrr... creepy
    Dziękuję za rozdział, buziaki <3

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  14. rozdział niesamowity tak samo jak poprzednie *o*
    ciekawe, kto jest tym SA.. przychodzi mi na myśl parę osób, ale zobaczymy, kto to będzie.

    OdpowiedzUsuń
  15. asjwhdygtfrdehjqgdfdgs omg, kto to ten SA! kur no : o @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam wrażenie, że to Liam, jest wkurzony, że Sutton z nim zerwała ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. boże boże boże boże boże boże boże niesamowicie zajebisty ten rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  18. KOCHAM KOCHAM KOCHAM TO OPOWIADANIE !!! < 333

    OdpowiedzUsuń
  19. OMB!
    Oby nic jej się nie stało!;o
    CHCE JUŻ NASTĘPNY ROZDZIAŁ!

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział ,ciekawe kto jest SA... ,czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowny rozdzial no ale w takim momencie sie skonczylo ze gajdbdkdkjs masakra jednym slowem *.* to pani Ryder jest SA hahahahahhaha xd oczywiscie zartuje :-D

    OdpowiedzUsuń
  22. omg nie wiem kto moze myc tym -SA, nie moge doczekac sie kolejnego @swagwithmyBiebs

    OdpowiedzUsuń
  23. Proszę, żebyś mnie informowała na tt @ Julia17011

    OdpowiedzUsuń
  24. OMG !! Normalnie serce mi sie zatrzymało jak przeczytałam o tej krwi.. Te opowiadanie jest genialne a Justin w nim taki słodki jest na maksa hyhy <3 nie moge sie doczekać następnego rozdziału.. <3

    A tak przy okazji zajrzyjcie na mojego i moich przyjaciółek bloga ( też o Justinie) dopiero zaczynamy :D
    http://the-dark-side-of-the-street.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  25. OMG !! Normalnie serce mi staneło gdy przeczytałam o tej krwi.. :x masakra. Już nie moge się doczekać następnego rozdziału... Ten był genialny, zresztą tak jak poprzednie. <3 Justin jest taki słodki i opiekuńczy w ty opowiadaniu<3 Awww. :D a kim jest SA to nigdy się nie domyśle xd

    Przy okazji zapraszam na mojego i moich przyjaciółek bloga, również o Justinie <3. Dopiero zaczynamy ;)
    http://the-dark-side-of-the-street.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  26. Mój Boże! Kto jest SA??!! Dodaj szybko kolejny proszę!!!! @ola_beliebers

    OdpowiedzUsuń
  27. OMG !! Normalnie serce mi sie zatrzymało jak przeczytałam o tej krwi.. Te opowiadanie jest genialne a Justin w nim taki słodki jest na maksa hyhy <3 nie moge sie doczekać następnego rozdziału.. <3

    A tak przy okazji zajrzyjcie na mojego i moich przyjaciółek bloga ( też o Justinie) dopiero zaczynamy :D
    http://the-dark-side-of-the-street.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  28. omfg czekam na następny rozdział
    @NakedBieberauhl

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale się znowu porobiło.Bardzo ciekawi mnie kto jest SA ? Tylko zeby Justina nie zabili / magda

    OdpowiedzUsuń
  30. cnmJSNcjSN ,N OMG kto jest tym SA? kocham to <3 tu zawsze coś się dzieje, zarąbiście ;D Ciekawa jestem co dalej .
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  31. Omg! To co tu sie dzieje jest straszne! Kurde krew...to pewnie Justin...prawda? To on...albo SA i chce ja zabic a Justin ja uratuje i bedzie HAPPY END! haha taaak nie bedzie bo byloby zbyt kolorowo no nic cudnie tlumaczysz i ten rozdzial jest mega dlugi! Dziekuje za tlumaczenie <3 czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  32. omgomg w takim razie nie mam pojęcia kim może być SA.
    możesz mnie informować o nowych rozdziałach na twitterze? @swagonlukey :)

    OdpowiedzUsuń
  33. boże co za emocje ! normalnie czytałam z otwartą buzią i zapartym tchem ;D
    kuźwa, to kto jest SA ?
    jak możesz to informuj na tt-@eloziomek

    OdpowiedzUsuń
  34. rozdział świetny! wydaje mi się, że tajemniczym SA jest Liam albo Nick. czekam na następny! : D @believeflesruoy

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham to opowiadanie ! Czekam z niecierpliwością na kolejną część :) proszę informuj mnie o kolejnych rozdziałach :) @irresistible_66

    OdpowiedzUsuń
  36. omfg. kolejne pytania. myślałam, że to krew alex, ale na szczęście moje obawy się nie spełniły. uf :) ogólnie to to sa jest serio mocno pojebane. i ciekawe kto nim jest. czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  37. O bożeee dsnaklndkslandlksan świetne.
    Może Liam, albo Nick to SA?

    OdpowiedzUsuń
  38. O moj Boże !!! Nie moge sie doczekać następnego !!!

    OdpowiedzUsuń
  39. boże to jest nie ziemiskie :D możesz mnie informować @swaggiies .

    OdpowiedzUsuń
  40. jezu, nie mam pojęcia kto jest SA :o nie mogę się doczekać następnego! ksvajskakzbsjah

    mogłabym być informowana na tt? -@luuvourkidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  41. Kolejny rozdział ii znów cudowny ! Czekam na następny, jak możesz to informuj mnie na tt :) @anjaa02

    OdpowiedzUsuń
  42. moje emocje to huweqirjewqirrtwrtoq *O*
    kocham <3 nie mam pojęcia kto może być SA...
    mam nadzieję że to wszedł Justin :)
    czekam niecierpliwie n nexta :D
    @kidrauhlismygod

    OdpowiedzUsuń
  43. Jacię*.* jaki zajebisty *.*

    informuj mnie o rozdziałach na TT . @lottiesmile69 : )

    OdpowiedzUsuń
  44. Końcówka - zawał ! : O
    ale i tak piękny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja myślę, że to Lola jest SA, ale Liam dźgnął ją nożem po tym jak Sutton wyszła z bieżni, żeby wina spadła na Sutton, bo miała powód aby to zrobić - Lola odebrała jej chłopaka i nie było jej wtedy w kręgu osób, które potwierdziłyby jej niewinnośc... Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale SA równie dobrze może być ten przyjaciel Liama... Tylko teraz nie pamiętam jego imienia. :)
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  46. woooow <3 kto jest SA? mnie się wydaje, że to Liam albo Nick, ale to tylko moje przypuszczenia... :) czekam na NN <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  47. Nic mi nie nachodzi na głowę kim, może być SA O_O
    I jeszcze zostało przerwane w takim momencie, ugh : 3
    Czekam na następny : )

    OdpowiedzUsuń
  48. *___________* to jest takie asjghsaghjdghjjweghgjwe
    cudowny! czekam z niecierpliwością na następny :*
    obstawiam, że SA jest Tori, albo Liam, na pewno ktoś z bliskich Sutton :D
    zapraszam do mnie tlumaczenie-abuse.blogspot.com tłumaczę też opowiadanie z Juju ^_^
    @Polish2belieber

    OdpowiedzUsuń
  49. mam wrażenie, że Gregg jest SA..

    OdpowiedzUsuń
  50. Przeczytałam to wszystko w 2 dni. Raz siedziałam do 3 w nocy ale dobra XD warto było
    TO JEST BOSKIE *________________________________________________*
    @UMakeMeLauh69

    OdpowiedzUsuń
  51. o jaaa *.* informuj mnie @_swagswag_

    OdpowiedzUsuń
  52. cos mi się zdaje, że SA jest Nate,... albo Alex w to wmieszali? Nie wiem.... dzieje się *.* ok, czekam nn :)
    @NataliaDrab1

    OdpowiedzUsuń
  53. wooooow *_*
    cudowne *___*
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  54. zajebisty
    ciekawe, co wywołało hałas w pokoju dziennym.. trochę się boję.
    czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  55. Cudowny jak zawsze *__*

    OdpowiedzUsuń
  56. Boże! To działa na moją psychikę! Czekam na nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  57. Mogłabyś mnie informowac? :)
    @shawtyJustina
    agsjsgsjhs boze kocham tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Świetny ; D
    Zapraszam na mój blog : http://never-let-you-go-baby.blog.pl/
    Dopiero zaczynam ; *

    OdpowiedzUsuń
  59. Woah mogę skomentować dopiero teraz . tak więc to cudowny rozdział trochę straszny. chyba wiem kto będzie SA ale nic nie mówie przekonam się. <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Zajebistyy *.* Kurde zas cos zlego : / Niecierpliwie czekaam na nn ; *******

    OdpowiedzUsuń
  61. @Ja_Daria_ zajebiste <333

    OdpowiedzUsuń
  62. wlasnie trafilam na Twoj blog, calkiem przypadkiem. nadrobilam wszystkie rozdzialy i musze stwierdzic ze to tlumaczenie jest zajebiste! :D
    niesamowity dreszczyk jak sie czyta :)
    do nastepnego ;>

    OdpowiedzUsuń
  63. ciekawe co to za hałas :o ale Justin jest słodki afldmkasdm <3
    czekam na następne :)
    @ohjaaybee

    OdpowiedzUsuń
  64. Chyba wiem kto to SA ale nie zdradzę byłabym wdzięczna gdybyś informowała mnie na tt :@justinbieber9k

    OdpowiedzUsuń
  65. Uwielbiam *_* już nie umiem doczekać się następnego rozdziału. xx

    OdpowiedzUsuń
  66. Ten rozdział jest cudowny, kiedy bd następny ? już nie mogę się doczekać... założę się, że Liam tam jest i terroryzuje Alex ;//znacie jeszcze jakieś opowiadania tego typu ? jak coś to jestem zainteresowana ;d

    OdpowiedzUsuń
  67. Nie wiem czemu ale cos tak sądzę ze to Gregg jest SA .

    OdpowiedzUsuń
  68. Informuj mnie :) @smitchies

    OdpowiedzUsuń
  69. Jest jeszcze polskie konto Hollie : @SA_HolliePL i Alex Rosegarden : @SA_AlexPL

    OdpowiedzUsuń