Chapter 38

Następnego dnia zostałam zwolniona z oddziału szpitalnego, na którym zostałam zatrzymana i mogłam wrócić do domu, miałam pić dużo wody i odpoczywać tyle ile było to możliwe. Moi rodzice zadzwonili do wujka Doma w nocy by ostrzec go, że bezpiecznie wrócili do Kalifornii i zostaną na nos w hotelu, także wrócą jutro po południu do domu.
Innymi słowy- dziś znów zobaczę się ze swoimi rodzicami.
Wyskakując z samochodu, Justin przyciągnął mnie do swojego boku, ruszyliśmy w stronę drzwi, wujek Dom próbował jednocześnie utrzymać trzy słoiki dżemu i brązowe, papierowe torby na zakupy. Justin zareagował szybko przytrzymując drzwi i oferując pomoc w zabraniu od wujka Doma jednej z toreb, co spowodowało u niego ulgę. Zrobiliśmy sobie mały przystanek w sklepie, zanim dojechaliśmy do domu, kupiliśmy odpowiednie jedzenie, tak aby rodzice myśleli, że wujek Dom kazał nam się zdrowo odżywiać, zamiast serwować nam jedzenie na wynos prawie każdego wieczoru. Moi rodzice nie tolerowali jedzenia na wynos- kolejna rzecz, za którą będę tęsknić, kiedy wujek Dom wyjedzie.
-Wujku D, kupiłeś coś innego oprócz owoców i warzyw?- Alex skrzywiła twarz z niesmakiem, kiedy beztrosko rzuciła jednym z kilkunastu jabłek, które wujek Dom kupił i ułożył na blacie. Podobnie stało się z granatem, który zaczął się toczyć, Justin złapał go prawą ręką bez wysiłku, następnie potarł nim o swoją koszulę. Czy było coś, w czym on nie był dobry? Potem pomyślałam o tym, że do zabijania ludzi potrzebny jest szybki refleks.
-Nie!- zaakcentował z entuzjazmem „e”, następnie przypadkowo wpadł twarzą w pietruszkę. Zaśmiałam się, kiedy jego nos drgnął, po czym kichnął jak mały słoń.
-Potrzebujesz pomocy?- zaoferowałam, wchodząc przez drzwi kuchni.
-Nie!- zawołali wszyscy , wyciągając ręce w moim kierunku. Justin obszedł blat przy którym jada się śniadania, zarzucił mnie na ramię.
-Co ty robisz Justin?- zażądałam, starając się odwrócić głowę.
-Lekarz powiedział, że potrzebujesz odpoczynku i właśnie to jest to, co będziesz teraz robić.- odpowiedział surowo, prowadząc mnie w stronę schodów.
-Bo wyciąganie owoców i warzyw z torby spożywczej jest tak trudne i potrzebuje dużo wysiłku.- jęknęłam, mój głos przesiąknął sarkazmem.
-Sutton, mówię poważnie. - błagał Justin, przytrzymując mnie mocno ramionami tak, że nie miałam czasu zareagować.
-Za bardzo dramatyzujesz!- jęknęłam kiedy dotarliśmy do mojego pokoju. Postawił mnie na ziemi, ściągając kołdrę z mojego łóżka, jego przekonujący wzrok spotkał się z moim. Stałam przy łóżku kręcąc na niego głową.
-Sutton idź do łóżka.- wskazał na puszyste poduszki i materac okryty świeżym, czystym prześcieradłem, patrząc na mnie.
-Tylko jeśli zgodzisz się do mnie dołączyć?- uniosłam brew, co spowodowało, że pękną i mały uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-Dołączę po tym jak pomogę Alex i twojemu wujkowi Domowi. Po raz pierwszy bądź grzeczną dziewczynką i obiecaj mi, że zostaniesz w łóżku i odpoczniesz.
-Nie rozumiem jak odpoczynek może pomóc. Prawie utonęłam, więc co? Przecież już nie tonę.- mruknęłam, w końcu się poddając. Weszłam do łóżka, naciągając na siebie kołdrę i podpierając się na poduszkach tak, żebym mogła widzieć telewizor. Justin podał mi pilota, w tym samym czasie, kiedy ja próbowałam sięgnąć po niego i wziąć go z biurka, delikatnie mi go wręczył.
-Nie jestem niepełnosprawna.- żachnęłam, naciskając mocno na czerwony przycisk na pilocie. Nadal nie rozumiem dlaczego wszyscy traktują mnie jak inwalidę. Efekty spowodowane wodą już dawno ze mnie wyszły, a jeśli byłoby to coś poważnego, lekarz nie pozwoliłby mi wrócić do domu.
-Sutton, skarbie proszę nie utrudniaj. Tylko chcemy twojego dobra!- warknął Justin, marszcząc brwi w frustracji.
-Czuję się dobrze! Daj spokój, wszystko czego chcę, to pomóc, zanim wrócą moi rodzice, czy to tak wiele?- jęknęłam, kładąc głowę na poduszce.
-Odpoczywaj. Będę za chwilę.- Justin wymamrotał, całując mnie delikatnie w czoło, zanim zniknął z mojej sypialni.
Cioty -wszyscy z nich. W głębi duszy wiedziałam, że oni starają się zwracać na mnie uwagę i martwią się o mnie, po tym co się stało, ale naprawdę wszystko jest w porządku. Nie chcę być traktowana jak dziecko czy ktoś kto potrzebuje mnóstwo uwagi. Zgrzytając zębami z niezadowolenia chwyciłam swojego MacBooka z końca łóżka i włączyłam go.
Gdy ekran główny ożył, kliknęłam na Safari w zalogowałam się na Facebooka. Minęło sporo czasu odkąd ostatni raz na niego wchodziłam i szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie to. Facebook stał się od jakiegoś czasu nudny, śledzenie ciągle jednych i tych samych rzeczy stało się rutyną. Dziwki dodawały zdjęcia profilowe, osiągając śmieszne liczby polubień pod nimi, popularni chłopcy dodawali filmiki, gdzie upijali się na swoich „męskich” wieczorkach, oczywiście również dostawali setki polubień. Posunęło się to do tego, że ludzie tagowali w jakim miejscu aktualnie są, co dla mnie jest kurwa straszne. Chyba, że chciałabym mieć prześladowce, a już jednego mam.
Westchnęłam ciężko, przesuwając newsy w dół, mentalnie potrząsałam głową, przez bezsensowność niektórych ludzi w statusach na Facebooku, naprawdę ludziom zależało na tym by cokolwiek przykuło moją uwagę. Zauważyłam, że Tori dodała filmik z halloweenowej nocy w lesie, który pewnie nakręciła swoim telefonem kiedy tańczyła z tymi chłopakami  Otworzyłam filmik, metaliczny odgłos muzyki w tle wyleciał przez głośniki. Tori i chłopcy z ożywieniem śpiewali Wonderful od Angel- walcząc o to by ich głosy również słyszane były na szczytach list przebojów. Kiedy początek piosenki rozbrzmiał pierwszą zwrotką, chłopak po prawej stronie Tori zaczął potrząsać tyłkiem, kiedy wywijał rękami nad głową. Nie mogłam pomóc, ale się roześmiałam odzwierciedlając dokładnie to co Tori zrobiła na filmiku. Potrząsnęłam głową, kiedy spojrzałam na innych chłopców, którzy również starali się tańczyć dougie, dodam że wcale im to nie wychodziło. Nacisnęłam myszką przycisk stop, kiedy zauważyłam coś, co zmroziło mi krew w żyłach.
Na filmiku nie było tylko Tori z chłopakami.
Była tam postać szpiegująca ich z drzewa.
Mrużąc oczy i przybliżając twarz bliżej ekranu, zerknęłam i powiększyłam go, aby bliżej się przyjrzeć. Natychmiast tego pożałowałam.
W tle była ta sama osoba, którą zauważyłam, gdy Czterooki uciekał, była to również ta sama postać, którą widziałam ostatniej nocy na moście i próbowała mnie zabić. Obserwował nas przez cały czas. Krzyknęłam kiedy maska nieruchomo zaczęła wpatrywać się w kamerę. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że byli obserwowani z daleka. Nikt z nas nie miał. Kiedy piosenka się skończyła, Tori i chłopcy skakali wokoło, kręcąc głowami do następnej piosenki. Przed zakończeniem filmiku, postać podniosła rękę, dłoń w czarnej rękawiczce wskazywała kciukiem do góry, a dwa następne palce zostały złączone, formując z ręki broń. Wskazał po kolei na chłopaków, jednego po drugim, udając, że do nich strzela. Dyszałam kiedy filmik się skończył, zostawiając mnie bez tchu.
Bez dalszego wahania wybrałam z listy numer Tori, stukając w wargę drżącym palcem.
-Uh halo?- cichy głos rozbrzmiał po drugiej stronie linii.
-Tori? Hej, po prostu zobaczyłam pewną dziwną rzecz...
-Sutton, nie mogę teraz rozmawiać. Przykro mi.- przerwała Tori, jej głos był słaby.
-Co? Co się stało?- zmarszczyłam brwi, układając w głowie każde jej słowo.
-Joel ze mną zerwał.- usłyszałam jej szloch.
Co do cholery?
-Bardzo mi przykro Tori...- zamarłam, brakło mi słów, kiedy potrzebowałam ich by ją pocieszyć.
-Jest dobrze, myślę, że to było nieuniknione. Oddalił się ode mnie na tydzień.
-Przyjdź, porozmawiamy.- bardziej zażądałam niż zaoferowałam.
-Tak oczywiście, będę za chwilę.- jęknęła, rozłączając się chwilę później.
Wow, nie spodziewałam się tego. To było totalnie dziwne, zupełnie jak zachowanie Joela. Co się dzieje w głowach tych dzieciaków?
-Co ja powiedziałem o odpoczynku?- dumnie wchodząc do pokoju, jęknął, kiedy zobaczył Macbooka na moich kolanach.
-Odpoczywam, tylko jestem na Facebooku...- nie zdążyłam dokończyć zdania, kiedy wyrwał go z moich kolan i położył na biurku po drugiej stronie pokoju.
-Dlaczego do cholery to zrobiłeś?- założyłam ręce na piersi, sapiąc do siebie.
-Śpij.- narzekał Justin, usadawiając się obok mnie na łóżku.
-Nie mogę, zaprosiłam Tori.- zaprzeczyłam, odsuwając się od jego ciepłego ciała. Wydawało się, że go to zabolało, kiedy uniknęłam jego uścisku.
-Przynajmniej trochę odpoczniesz, zanim przyjdzie. Dlaczego nie chcesz żebym się tobą przejmował?
-Bo nie potrzebuję tego, duh.- stwierdziłam, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Sutton proszę. Wiem, że pewnie czujesz się dobrze ale to nie znaczy, że przestanę się o ciebie bać.- przyznał, ciągnąć mnie za talię, tak, że moje plecy wcisnęły się w jego klatkę piersiową. Mimo, że nie mogłam zobaczyć jego twarzy, wiedziałam, że jego głos był strasznie zaniepokojony, co rzadko zdarzało się i Justina.
-Dobrze...ok. Ale wiedz, że jest naprawdę w porządku. To nie tak, że zaraz zemdleję czy dostanę gorączki, wzięłam to na luz.- wyjaśniłam, gładząc jego ramię, które owinięte było ciasno wokół mojej talii.
Zamiast odpowiedzieć, anielski głos Justina wlał mi się do ucha, kiedy zaczął śpiewać. Dźwięk sprawiał, że czułam się swobodnie, jakby wokół łóżka kształtowało się jakieś pole siłowe i nic złego nie mogło nas dotknąć. Odwracając się, przycisnęłam swoje usta do jego, aby go uciszyć, pocałunek był namiętny i głęboki. To musiało mieć duży wpływ na rozgrzanie tego momentu, następną rzeczą jaką mogę wspomnieć było jeżdżenie rękami po całym ciele Justina dopóki nie znalazłam zamka od jego spodni.
-Nie skarbie, nie dziś.- zachrypnięty głos Justina jęknął w moje usta, kiedy pchnęłam swoje ciało na jego. Jednak zignorowałam go, moja ręka zaczęła głaskać jego wypukłość, kiedy pociągnęłam jego dolną wargę zębami i zaczęłam ją delikatnie ssać.
-Powinnam wrócić później czy?- mały głos rozbrzmiał przy drzwiach, powodując, że przestaliśmy. Spojrzałam i mój wzrok napotkał Tori z całą twarzą umazaną maskarą, stała zgarbiona obok drzwi, ze zwiniętą chusteczką w ręce.
-Tak.- mruknął Justin pod nosem, odciągając mnie od siebie i zeskakując z łóżka.
-Nie, zostań! Justin właśnie idzie.- skinęłam na niego głową, dając mu do zrozumienia, żeby wyszedł z pokoju aby Tori mogła ze mną porozmawiać.
-Er, idę zobaczyć co robi twój wujek. Twoi rodzice powinni być w domu za jakąś godzinę. - cofnął się do drzwi, patrząc na mnie jeszcze raz.- Krzyknij jeśli będziesz czegoś potrzebować.- powiedział sztywno, idąc w stronę schodów.
-Twoi rodzice wracają?- spytała Tori z ożywienie, wycierając maskarę swoją chusteczką.
-Tak, przez ten wypadek.- wywróciłam oczami, sięgając do szuflady by znaleźć chusteczki do demakijażu.
-Jeśli chodzi o to... czuję się winna. Jeśli nie zdecydowałabym się na zrobienie tej imprezy w lesie, to nie znalazłabyś się na tym moście.- mruknęła Tori, kiedy podałam jej zieloną paczkę chusteczek do demakijażu.
-Mówisz serio? To nie jest twoja wina Tori, nie obwiniaj siebie!
Puściła mi pół-uśmiech, wycierając maskarę ze swojej twarzy. Nie rozumiem dlaczego ludzie obwiniali się za to co mi się stało, dokładnie wiem kto chciał zrobić mi krzywdę. I to główny powód, dla którego chcę pokazać Tori filmik.
-Przepraszam, że nie odwiedziłam cię w szpitalu, ostatnio trochę popsuło się między mną a Joelem. To tak jakbyśmy nigdy ze sobą nie chodzili.
-Co masz na myśli?- spytałam, siadając.
-Ostatnio trzymał dystans i nie słuchał niczego co ktoś mówił. To tak, jakbyś mówiła do cały czas do słupa, jakby jego umysł był zupełnie gdzieś indziej.
-Rozmawiałaś z nim o tym?
-Tak, a on tylko mówił nie przejmuj się to nie ty. Mam tylko kilka rzeczy do rozwiązania.- Tori zamrugała gwałtownie, zatrzymując nowe łzy, napływające jej do oczu.
-Zobacz, Justin mnie zabije jeśli wyjdę z łóżka, ale mam ci coś do pokazania, czy mogłabyś przynieść tu mojego MacBooka?- wskazałam na biurko po drugiej stronie pomieszczenia.
-Pewnie.- Tori pokiwała głową, idąc przez pokój by wręczyć mi MacBooka.
Podniosłam ekran, który powrócił do życia, kliknęłam na zminimalizowaną zakładkę by wrócił do przeglądanej wcześniej strony.
-Znasz ten filmik który dodałaś z imprezy? Ten na którym tańczysz?
-Tak pewnie, ten z Mike i Eddym.- Tori usadowiłam się obok mnie na łóżku, opierając się by spojrzeć na ekran.
-Widziałaś tam coś podejrzliwego?
-Nie, to znaczy wiem, że to było straszne, ale o co chodzi?
-Obejrzyj jeszcze raz.- stwierdziłam chłodno, klikając na przycisk odtwarzania. Upewniłam się, że powiększyłam tło, więc Tori mogła zauważyć postać między drzewami. Jej szczęka opadła, oczy otworzyły się szeroko ze strachu.
-Kto to do cholery jest?- syknęła, oblizując usta w oczekiwaniu na to, co stanie się dalej. Filmik leciał dalej, kończąc się w części, gdzie postać tworzy z ręki pistolet i udaje, że odstrzela im wszystkim głowy. Spojrzałam na reakcję Tori, jej twarz była nieczytelna. Filmik zakończył się, przez co zapadła cisza w pokoju.
-Czy ktoś próbuje mnie zabić Sutton?- Wyszeptała, ciężko oddychając.
Bardzo chciałam wyjawić jej prawdę. Prawdę, że ta postać już próbowała mnie zabić i wciąż mnie torturuje. Niemniej jednak, Tori teraz tego nie potrzebowała. Nie chodzi o to, że straciła chłopaka, ale miała do czynienia z dużą ilością stresu. To byłoby okrutne zwierzyć się jej o SA. Zamiast tego przyciągnęłam ją do ciepłego uścisku, pozwalając wypłakać się jej na moim ramieniu kiedy zaczęła płakać.
-Nie, to prawdopodobnie był tylko żart. Pomyślałam, że powinnaś wiedzieć na wypadek gdybyś chciała usunąć ten filmik.
-Usunę go jak wrócę do domu.- Tori czknęła, ponownie wycierając twarz w świeżą chusteczkę. -W każdym razie lepiej już pójdę, twoi rodzice wrócą niedługo, a ty pewnie chcesz spędzić trochę czasu z nimi. -wyprostowała się, odgarniając włosy tak, że opadły idealnie wzdłuż jej twarzy.
-Zawsze możesz zostać, jestem pewna, że wujek Dom zrobił dużo jedzenia, a moi rodzice chętnie cię zobaczą.- uśmiechnęłam się do niej, zamykając MacBooka i posuwając go na koniec łóżka.
-Nie, okej. Baw się dobrze. Myślę że pójdę i posłucham wszystkich smutnych piosenek jakie mam na swoim iPodzie.- machnęła do mnie raz, zmuszając się do uśmiechu. -Zobaczymy się później Sutton.
-Napisz do mnie.- zawołałam, po tym jak wyszła z mojego pokoju.

__

-KUUUUURWA!- wujek Dom krzyknął z dołu, przez co ja i Justin podskoczyliśmy lekko, oglądając kanał muzyczny w moim pokoju.
Alex pojawiła się w drzwiach, jej twarz była zszokowana.
-Wiesz co z nim nie tak?- spytałam bez tchu, próbując wychylić nogi za łóżko, ale Justin mnie powstrzymał.
-Nie, dosłownie siedziałam na tumblr i usłyszałam jego krzyk.- odwróciła się na pięcie i wychyliła przez barierkę. -Wujku D, wszystko w porządku tam na dole?
-NIE! DO CHOLERY GDZIE SĄ POMIDORY, KTÓRE KUPIŁEM. SPAKOWAŁAŚ JE ALEX?- szalony głos wujka Doma nadal krzyczał, odbijając się po schodach ze strony kuchni.
-Tak, położyłam je w dolnej szufladzie lodówki, czemu?
-TWOI CHOLERNI RODZICE WŁAŚNIE PRZYJECHALI A MOJA SAŁATKA NIE JEST GOTOWA. ARGHHHH!
Na to Justin, Alex i Ja wybuchnęliśmy napadem śmiechu, kiwając głowami na melodramatyczne zachowanie wujka Doma. Czasami mógł naprawdę panikować o głupie rzeczy.
-PRZESTAŃCIE SIĘ ŚMIAĆ I POKRÓJCIE TE POMIDORY. SUTTON ZOSTAŃ W ŁÓŻKU, CHCĘ ŻEBY WASI RODZICE WIEDZIELI, ŻE DOBRZE SIĘ TOBĄ OPIEKUJĘ I NIE TRAKTUJĘ JAK NIEWOLNIKA. ALEX NIE SŁYSZĘ ŻEBYŚ SCHODZIŁA PO SCHODACH...- dodał, w kuchni rozbrzmiał brzęk talerzy i kubków.
-Pójdę, ty zostań z Sutton i upewnij się, że sprawia wrażenie chorej czy coś.- Alex zrobiła cudzysłów w powietrzu i zeszła po chodach, zostawiając mnie i Justina wciąż chichoczących do siebie.
-Twój wujek jest najbardziej szalonym człowiekiem jakiego kiedykolwiek spotkałem.- westchnął Justin, zakręcając kosmyk moich włosów na swój palec.
-I on zawsze będzie najbardziej szalonym człowiekiem jakiego kiedykolwiek spotkałeś.- otarłam łzy z oczu, ciągnąć kołdrę w na siebie i Justina.
-Naprawdę nie powinienem być w twoim łóżku, kiedy twoi rodzice wejdą.- Justin uniósł brwi, wychodząc z łózka.
-Czemu nie?
Szczerze mówiąc, nie widziałam problemu, był moim chłopakiem.
-Bo nigdy nie spotkałem twoich rodziców...- urwał, drapiąc się w tył głowy, kiedy uprzątał pokój.
-Chcesz zrobić dobre wrażenie, prawda?- rozszerzyłam oczy, na mojej twarzy uformował się uśmiech.
Justin wykrzywił twarz.- Nie, po prostu nie chcę, żeby twój tata mnie zabił.
-Chcesz, żeby moi rodzice myśleli, że jesteś idealnym chłopakiem. Nie zaprzeczaj Biebs, to nie wygląda dobrze na tobie.
-Biebs? Serio? Biebs? A po drugie, jestem twardzielem- my tego nie robimy.- Justin wzruszył ramionami, kopiąc moje włochate skarpetki pod łóżko.
W tym momencie odgłos otwieranych drzwi przerwał ciszę w domu, dając znak, że drzwi wejściowe były otwarte. Spojrzałam na Justina, obcasy mojej mamy weszły w kontakt z panelami, a następnie mój ojciec odchrząknął.
-Europejczycy wrocili!- moja mama nazwała się tak entuzjastycznie, ściągając buty.
-MAAAAAMO, TAAAATO!- krzyknęła Alex, odgłos kroków przebiegających przez korytarz stał się głośniejszy, kiedy do nich dotarła.
-Europejczycy wrócili? Elegancko.- wujek prychnął żartobliwie, chodź napięcie dalej było wyczuwalne w jego głosie.
-Dom, jak się masz kolego?- odgłos uderzania o skórę pozwolił wyobrazić mi sobie zabawne uderzanie się w ramię.
-Cóż, ja gotuję coś do jedzenia, a Sutton jest na górze i odpoczywa, jeśli chcesz możesz tam iść i ją zobaczyć.
-Oczywiście, chcę zobaczyć mojego skarba!- moja mama zagruchała, odgłos stóp odbijał się od schodów. Justin oblizał usta, rozglądając się by znaleźć najlepsze miejsce do spoczęcia. Usiadł obok nóg mojego łóżka, przebiegając szybko po włosach.
-Moja córeczka!- moja mama od razu skierowała się do mojego pokoju, jej niebieskie oczy zabłyszczały z podniecenia, kiedy się do mnie zbliżyła. Przyciągnęła mnie do uścisku, silny zapach jej perfum wypełnił moje usta, sprawiając, że poczułam ciepło w środku.
-Hej mamo.- uśmiechnęłam się do niej, kiedy pogłaskała moją twarz, upewniając się, że nie mam gorączki.
-Co mówiłam o imprezach? Wiedziałam, że wpadniesz kiedyś w tarapaty!- odpowiedziała surowo, unosząc brwi i machając palcem przed moją twarzą, ale mogę powiedzieć, że nie była tak surowa jak mogła być.
-Przepraszam.- postanowiłam się nie kłócić, widząc, że oni po prostu wrócili do domu.
-A kto to jest?- moja mama odwróciła wzrok na Justina, co spowodowało, że wstał. Wyciągnął rękę, słodki uśmiech pojawiał się na jego twarzy zawsze, kiedy chciał komuś zaimponować.
-Jestem Justin, chłopak Sutton.- uśmiechnął się, biorąc rękę mojej matki i lekko nią potrząsając. Szczęka mojej mamy opadła, a oczy rozszerzyły się tak szeroko, wpatrując się we mnie.
-Co z Liamem? Nie było mnie bardzo długo, prawda?- zaśmiała się do siebie, przyciągając Justina do nieoczekiwanego uścisku.
-Również miło mi cię poznać kochanie!- poklepała go po plecach, bezgłośnie wymawiając do mnie „jest uroczy”, kiedy Justin nie widział.
-Gdzie tata?- odezwałam się, chodź było to na marne, bo następną rzeczą jaką zobaczyłam był mój ojciec, pojawiający się w drzwiach.
-Tu jest mój idealny aniołek.- zaśmiał się, idąc w stronę łóżka i przyciągając mnie do przyjaznego uścisku.
-Tato, bardzo za tobą tęskniłam.- ścisnęłam go mocniej, czując jego zarost na policzku.
-Co mówiliśmy o imprezach?- skrzyżował ręce na klatce piersiowej, po tym jak oderwał się z uścisku i westchnął ciężko.
Moja mama położyła uspokajająco dłoń na jego ramieniu.- Nie martw się, już to zrobiłam, więcej tego nie zrobi. Poza tym chłopak Sutton jest tutaj, nie chcemy, żeby poczuł się niezręcznie.- ojciec zmarszczył brwi w zmieszaniu i zerknął na Justina. Coś nieczytelnego pojawiło się na jego twarzy, co kazało mi spojrzeć na Justina.
Justin spojrzał wściekle. Jego szczęka była zaciśnięta, piwne oczy płonęły, kiedy mierzył mojego ojca wzrokiem w górę i w dół. Dlaczego był tak wściekły?
-Twoje imię?- tata wyciągnął swoją wielką dłoń, przechylając głowę na jedną stronę.
-Justin... sir.- jego ton był chłodny, a słowa zdawały się wymuszone z jakiegoś powodu. Przełknęłam ślinę, napięcie praktycznie z nich wytoczyło.
-Miło cię poznać.
-Cała przyjemność po mojej stronie.- kąciki ust Justina uniosły się w uśmiechu, chodź jego wzrok nadal był zimny, pokazując to z pełną satysfakcją.
-Więc, myślę, że powinniśmy iść na dół i zjeść to co przygotował dla nas Dom. Chcesz żebym ci coś przyniósł kochanie?
-Nie, za chwilę zejdę na dół.- uśmiechnęłam się, chociaż mój wzrok nadal wpatrywał się w Justina, który patrzył w dal, jego ciało było sztywne.
Moi rodzice szybkim krokiem wyszli z pokoju, rozmawiając ze sobą w drodze na dół. Pokój wypełniony był śmiertelną ciszą, tak jakbym balansowała po krawędzi noża, który trzymany był w powietrzu.
-Justin, wszystko dobrze?- spytałam, zeskakując z łóżka. Starannie położyłam rękę na jego ramieniu, które było strasznie spięte, ręce wsunął do kieszeni dżinsów.
-Oczywiście, dobrze.- pokiwał głową, chodź jego zęby były ściśnięte razem. Nie mógł nawet spojrzeć mi w oczy, a ja nie rozumiałam dlaczego. Był taki uprzejmy dla mojej matki, więc dlaczego kiedy wszedł mój ojciec, wyglądał jakby chciał urwać mu głowę?
-Jesteś pewny? Nie wydaje mi się żebyś polubił mojego ojca.
-Powiedziałem wszystko dobrze Sutton, teraz odpuść.- syknął, jego wściekłe oczy wypalały moje. Cofnęłam się, robiąc krok w tył, kiedy jego ciało zaczęło drżeć.
-Powinieneś przestać mnie odpychać. Tylko próbuję ci pomóc. A teraz wybacz, idę spędzić trochę czasu z rodziną. Twój wybój czy chcesz zostać i być uprzejmy albo bądź frajerem gdzieś indziej.- warknęłam, chwytając telefon z łóżka i szturchając go, kiedy koło niego przechodziłam.
Kiedy postawiłam jedna stopę na schodach, wiadomość rozbrzmiała z mojego telefonu, na ekranie pojawiła się blokada.

Oh, wydaje się że tatuś i Justin nie lubią się za bardzo. Chcesz wiedzieć czemu? Spytaj swojego ojca, on doskonale wie co zrobił.- SA

* * *
Jak myślicie, o co chodzi z tatą Sutton i Justinem? Domyślacie się już kto może być SA?

Rozdział miał być wczoraj, ale mi się nie udało. Za to następny postaram się dodać już jutro. 

Jeśli ktoś chce być informowany to niech pisze o tym w komentarzu.

Twitter: @Swaggabiebah

Follownijcie polskie konta bohaterów SA:
Justin: @SA_JustinPL
Sutton: @SA_SuttonPL
Tori: @SA_ToriPL
Hollie: @SA_HolliePL
SA: @SA__PL

61 komentarzy:

  1. aww juz nie moge sie doczekać ;o jestem strazznie ciekawa o cochodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem przekonana,że SA to...brat Justina !

      Usuń
  2. Za cholere nie wiem co jest po między jej tatą,a Jusem.;o
    Może jej tata nie jest taki święty?;o
    OMB!
    Już nie moge się doczekać kolejnego rozdziału.:D
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  3. MUDYCTDY
    piękny rozdział!
    o co chodzi? hmmm
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  4. Aww*.* Zajebiście tłumaczysz< 3
    nie wiem kto będzie SA O.o
    + możesz mnie informować o nn? Mój TT: @MarikaOffical

    OdpowiedzUsuń
  5. jsbsbswhjs jestem strasznie ciekawa dlaczego Justin i jej ojciec sie nie lubia....moze on zabil Jazzy albo nie wiem wow! czekam na kolejny mam nadzieje ze w te dni wolne od sql dodasz <3 @ewelina9757 dziekuje za tlumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Sądzę, że SA jest ten "czterooki" :D
    A ojciec Sutton pewnie ma coś wspólnego z rodzeństwem Justina??
    hmm... zapowiada sie ciekawie :D juz nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Uzależniłam się od tego < 333
    Czekam na następny !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. O co chodzi z ojcem Sutton i Justinem?
    What The Fuck?!
    O co chodzi do jasnej cholery?!
    Czekam na nn bardzo niecierpliwie. xx

    OdpowiedzUsuń
  9. ja sie chyba domyślam. chce już wiedzieć o co chodzi z ojcem i Justinem :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo, informuj dalej <3 /@chelshsh

    OdpowiedzUsuń
  11. Juz dzis nowy rozdział ? KDSFLKLFWSLIJSFLJSKLADA nie moge sie doczekać . Ojciec Sutton miał już stycznosć z Justinem , nie jest święty .

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże...!!! *__________* umarłam?! <3
    kurcze, o co chodzi z ojcem Sutton? czemu Jus tak zareagował?! o.O nie rozumiem...

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  13. JA PODEJRZEWAM JUSTINA NO BO DO HOLERY TYLKO ONI BYLI W POKOJU A -SA DO CHOLERY NIE MOGŁO SŁYSZEĆ ICH ROZMOWY. RÓWNIEŻ MOŻE BYĆ TORI BO ONA JAKO JEDYNA Z OSÓB TRZECICH WIEDZIAŁA ŻE RODZICE SUTTON PRZYJADĄ I MOGŁA ZOSTAĆ I ICH OBSERWOWAĆ Z NP. OGRODU. MOŻE BYĆ TO RÓWNIEŻ JOAL (CZTEROOKI) NO BO W KOŃCY TO ON NIE BYŁ NA IMPREZIE Z TORI NIE TAŃCZYŁ A BYŁ ZDENERWOWNY I JĄ PÓŹNIEJ OLEWAŁ. MOŻE BYĆ TO RÓWNIEŻ NICK NO BO LIAM NIE A NICKOWI MOŻE SIĘ PODOBAŁA LOLA I TEMU JĄ ZABIŁ BY ZEMŚCIĆ SIE NA LIAMIE ZA TO CO ZROBIŁ. NA PEWNO TO NIE BĘDZIE GREGG I JOAL PONIEWAŻ POD SZKOŁĄ ZOBACZYŁA POSTAĆ W MASCE KIEDY JOAL POSZEDŁ W INNYM KIERUNKU A GREGG WEZWAŁ JĄ W TYM CZASIE DO GABINETU. MOIM ZDANIEM TO NICK JEST -SA I CHCE SIĘ ZEMŚCIĆ NA LIAMIE ODBOJAJĄC TO NA OSOBACH TRZECICH. A KTO WIE MOŻE PRZED LOLĄ PODOBAŁA MU SIĘ SUTTON A TU ONA BYŁA Z LIAMEM A POTEM Z JUSTINEM. JA UWAŻAM ŻE TO NICK. ~ @zosianitkaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TORI NIE BO GDY BYŁ NAGRANY TEN FILMIK PRZECIEŻ ONA TAŃCZYŁA A POSTAĆ BYŁA ZA NIĄ..
      MYŚLAŁAM TEŻ NA NATE'M ALE PRZECIEŻ ON JECHAŁ Z NIĄ SAMOCHODEM.. CO DO LIAM'A I NICK'A NIE WYDAJE MI SIĘ, ŻE TO ONI.. A CO JEŚLI TO REBECKA?! CZY JAK JEJ TO TAM.. ONA NA TEJ IMPREZIE DZIWNIE OBSERWOWAŁA JUSA I SUTTON .. / @anszell

      Usuń
  14. jejkuu ! pewnie tata i Justin mieli jakieś interesy :\

    OdpowiedzUsuń
  15. już się totalnie pogubiłam. jestem taka ciekawa o co chodzi asdfghjklkjhgfdsa wgl kiedy pojawia się nowy rozdział to zawsze mam innego kandydata na SA hahah. dziękuje, że tłumaczysz jedno z moich ulubionych fanfiction.

    Przy okazji mam do Ciebie jedno pytanie. Nie mam pojęcia czy mogę Cię oto prosić ale własnie zaczęłam tłumaczyć jedno opowiadanie ~ http://possession-tlumaczenie.blogspot.com/ i czy byłabyś taka miła i dodała link do niego pod rozdziałem? Odwdzięczę się tylko mów jak x

    OdpowiedzUsuń
  16. Uddjbrfuusjwjfjkskdicjb aaaaa ja już chce następny. Nie wytrzymam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. MATKO JEDYNA UMIERAM. UNEFFIVJJNDFIJBNDGB DO KURWY TEJ SA NIE DAJE MI SPOKOJU. IFBJDG FUCK. A OJCIEC SUTTON? MI SIĘ WYDAJE ŻE MA COŚ WSPÓLNEGO Z NARKOTYKAMI, DLATEGO JUSTIN GO ZNA. MOŻE KIEDYŚ DLA NIEGO PRACOWAŁ CZY CO. IDJJFNBSFB NIE WIEM. CZEKAM NA NASTĘPNY. IDJVVNBFIGJBN

    OdpowiedzUsuń
  18. Afgajajas ciekawe co jest miedzy justinem a tata sutton

    OdpowiedzUsuń
  19. proszę, informuj mnie - @CodyBieberauhl
    uwielbiam to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  20. o jezu hcerswdbkjcsqdhii!!!!
    informuj mnie jak mozesz <3 @Weronika_Ustka

    OdpowiedzUsuń
  21. :O SZOK, JEDEN WIELKI SZOK :O
    co się dzieje? już nie ogarniam nic!
    co do SA... Joel wydaje się być podejrzany, ale nie jestem przekonana, że to on może nim być. zbyt dobrze jest o nim opisane. może pomaga tajemniczemu mordercy? ugh, zabija mnie to od środka normalnie :D / @im15bitch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętasz gdy Gregg wzywał dziewczyne do swojego gabinetu a ona spotkała Joela przy ścianie całego w błocie ? to nie może być on bo poszedł w przeciwnym kierunku a przecież zaraz po 2 stronie ulicy stała ta postać..

      Usuń
  22. asdfghjklkjhgfghjkjhgfghj chce następny rozdział sdfghjk
    @luvmyjdb

    OdpowiedzUsuń
  23. boże! bjuqefiqefwf
    nie wiem co się dzieje xd
    czemu ona przerwał im w takim momencie ? ;o ugh..
    i o co chodzi z jej ojcem O.o
    czekam na nexta :D
    @ahmyhubby

    OdpowiedzUsuń
  24. To było takie jkbnjdjhfbfgbcghbghbghcdbdgbdghsdcbdgh <333333

    OdpowiedzUsuń
  25. BŁAGAM PROSZE DODAJ DZIŚ ROZDZIAŁ LDQNadbJAHDGHFSkjdsfgjshjifyasifhdgfytdfuayhj!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe czemu oni się nie lubia ;/ @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  27. hdsgfsfjh kocham <3 Czekam nn :3 Świetnie tłumaczysz :***

    OdpowiedzUsuń
  28. nie mam pojęcia co jest pomiędzy tatą Sutton a Justinem... ale rozdział ogólnie świetny *----* czekam na kolejny!
    @galaxybiebur x

    OdpowiedzUsuń
  29. Proszę informuj mnie ;3
    @Madame_Bieberx3

    OdpowiedzUsuń
  30. Coś między nimi jest tylko co ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do taty Sutton i Justina nie moge wymyślić co między nimi sie dzieje..ale moim zdaniem SA to nie ten czterooki , pewnie jest on szantazowany przez SA i np. musial zniszczyc ten pomnik . Akcja przypomina ostro Pretty Little Liars i akcje Lucasa i A .
      @Kidrauhlooo

      Usuń
  31. nwm ;OO czekam na N JENY JAKI ZAJEBISTY *-* @gocha_x3

    OdpowiedzUsuń
  32. Dodaj rozdzial !! Blagam :-(

    OdpowiedzUsuń
  33. ohohoho wyczuwam jakąś niezłą akcje.ciekawe o co chodzi z jej ojcem

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciekawe czemu on tak zareagował .... Czekam na nn :)
    @maja378

    OdpowiedzUsuń
  35. ale jestem ciekawa co z Justinem i tatą Sutton o.O
    nie mogę się doczekać kolejnego, buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
  36. ciekawe o co chodziii .....

    OdpowiedzUsuń
  37. O BOZE.. CIEMAWE CO SIE DZIEJE MIEDZY NIMI..-.- CZEKAM NA NN ROZDZIAŁ *.*

    OdpowiedzUsuń
  38. MYSLE ZE JOEL WSZYSTKO WIE I JEST W TO ZAMIESZANY . A sa moze byc ktos bardzo bliski Sutton . Ktos kto jest bardzo bliski niej .

    OdpowiedzUsuń
  39. DODAJ KOLEJNY ROZDZIAŁ BŁAGAM!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  40. WIEM KIM MOŻE BYĆ SA ! TO KTOŚ Z RODZINY JUSTINA , MOŻE TO JEGO ZAGINIONY BRAT LUB MATKA A MOŻE JEGO OJCIEC ?! MOGĄ SIĘ MŚCIĆ NA JUSTINIE ZA TO ŻE ZABIŁ JAZZY !

    OdpowiedzUsuń
  41. next , next ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. JA PIERDOLE! WIEM!
    TO BEDZIE RYAN ! JEJ BRAT! PRZECIEŻ NIE CHCIAŁ ŻEEBY SIE SPOTYKALI WIĘC MUI ICH ROZĄCZYĆ!
    OMB!
    rozdział gdayfasgbkahsdvkggbksdcuyv *-*

    OdpowiedzUsuń
  43. Wiem kim może być SA ! To Laura była najlepsza przyjaciółka Sutton kiedy zaczęła chodzić z Liamem przestały się spotykać Lola i Tori zajęły jej miejsce i nie kazały jej z nią rozmawiać a Joel może jej w tym pomagać !!!

    OdpowiedzUsuń
  44. to opowiadanie z rozdzialu na rozdzial jest coraz bardziej tajemnicze. sa posuwa się coraz dalej i dalej a jego zagrania są coraz bardziej niebezpieczne. poza tym co to za akcja miedzy justinem i tata sutton? ciekawe... czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Informuj mnie : @MartynaSmile Genialne ! <3

    OdpowiedzUsuń
  46. mega mi sie podoba wygląd bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  47. O kuwa !!! świetne ! Moglabys mnie informować na twitterze @irethh , będę bardzo wdzięczna .

    OdpowiedzUsuń
  48. pewnie Alex jest SA. bo skad SA by wiedzialo, ze sie nie polubili z Justinem

    OdpowiedzUsuń
  49. DOKŁADNIE. ! SA TO BĘDZIE KTOŚ NIE ZNAJOMY.. BO WSZYSCY CO WYSTĘPUJĄ I ICH ZNAMY PRZEWAŻNIE GDY SĄ OBOK DZIEWCZYNY TA POSTAĆ SIĘ POJAWIA.. ZOSTAJE TYLKO 1 OSOBA.. OJCIEC?

    OdpowiedzUsuń
  50. A mi się wydaje, że to ta Rebecka czy jak jej to tam.. 1 z koleżanek Alex ona była na tej imprezie i dziwnie obserwowała Jusa i Sutton / @anszell

    OdpowiedzUsuń
  51. Co do SA myślałam o ojcu.. albo może ojciec ma jakiś ludzi którzy ją prześladują .. ale przecież nie wkopywałby ojca tym, że ma się dowiedzieć dlaczego Jus i on się nie lubią.

    OdpowiedzUsuń