Chapter 43

Trzask trzask trzask.
Podskoczyłam gwałtownie, owijając się desperacko satynową kołdrą wokół mojego nagiego ciała, by spojrzeć w ciemność, w stronę hotelowych drzwi. Justin otworzył jedno oko, jęcząc, kiedy podniósł się z łóżka. Zakładając swoje bokserki, wyciągnął ramiona, ziewając, kiedy podchodził do drzwi. Uchylił lekko drzwi, jasne światło z korytarza wkradło się do pokoju, przez co przykryłam oczy ręką, podrażnione przez nagłą jasność.
-Nick co do cholery?- usłyszałam mamroczący, śpiący głos Justina, kiedy Nick wepchnął się do pokoju, w pełni gotowy i ubrany. Przyciągnęłam kołdrę bliżej swojego ciała, rzucając mu nerwowe spojrzenie, kiedy spojrzał na mnie zalotnie.
-Stary, wyjdź.- narzekał Justin, próbując wypchnąć Nicka za drzwi, jednak Nick szybko zadziałał, szarpiąc Justina za ramię tak, że ten upadł na ziemię z wykręconą ręką.
-Przestań!- krzyknęłam, prawie wyskakując z łóżka, jednak szybko zdałam sobie sprawę, że jestem bez ubrań. Poczułam się bezradna zostając w łóżku. Nie było mowy, żebym cokolwiek Nickowi pokazała.
-Daj spokój, jeśli jest tu coś czego wcześniej nie widziałem dam ci dolara. Tak czy inaczej, wasza dwójka powinna się ubrać, powinniśmy wyjechać w ciągu godziny.
-Dlaczego w ciągu godziny?- Justin zrzędził w bólu, podnosząc się z podłogi.
-Nie możemy tu zostać kiedy węszą gliny, Jack zarezerwował dla nas na 5:30 rano pociąg, więc lepiej szybko się ubierzcie, inaczej jadę bez was.- Nick warknął, wyciągając papierosa i zapalniczkę.
-Nie powinieneś tutaj palić!- zawołałam, przyglądając się sobie czy czasami nie odkryłam jakiejś części mojej nagiej skóry.
-Nie sądzę, że powinnaś uprawiać seks z zabójcą Sutton, ale zasady są po to żeby je łamać.- Nick uśmiechnął się, zapalając papierosa i zaciągając się. Wypuścił dym w moim kierunku, przez co Justin zacisnął zęby w niezadowoleniu.
-Dobra, będziemy za pół godziny. Bądź cierpliwy.- Justin prychnął, chwytając za parę czystych dżinsów z krzesła przy drzwiach.
-Mam twoją wskazówkę, więc im szybciej się stąd wyniesiemy, tym szybciej znajdziesz swojego brata.- Nick zaśpiewał, wypuszczając kolejne kółko dymu przed wyjściem z pokoju. Poczekałam aż drzwi pokoju całkowicie się zamkną, zanim wyskoczyłam z łóżka i sięgnęłam po moje majtki i biustonosz. Weszłam do łazienki, szukając toreb z Topshopu, które kupiliśmy dzień wcześniej, wyciągnęłam z niej dresy z podkoszulką oraz luźną bluzę z kapturem. Nie byłam w nastroju by się ubierać, po postu chciałam wrócić do domu, do tego piekła.
-Jesteś gotowa Sutton?- Justin wychylił głowę przez drzwi, jego oczy wciąż były przekrwione. Prawie nie spaliśmy, przypominając sobie, że zaledwie kilka godzin temu zabił ludzi. Wzdrygnęłam się, kiedy przypomniałam sobie tamte wspomnienie, tak jakby one stale odtwarzały się w mojej głowie.
-Tak, nieważne.- odetchnęłam, wiążąc włosy w kucyk. Justin zmarszczył brwi przez mój niepokój, podchodząc do mnie i przytulając mnie mocno do swojej klatki piersiowej.
-Coś nie tak?- westchnął, przyciskając usta do mojej szyi i głaszcząc mój brzuch.
-Po prostu nie chcę wracać. To będzie straszne.
-Przez twojego ojca?
-Przez wszystko, Justin.- wyznałam, przełykając gulę w gardle.
Justin oparł głowę na moim ramieniu, jego ręce wciąż jeździły po tych samych miejscach, na udach i tali.
-Jeśli mogę z tobą uciec, zrobię to.- powiedział cicho, patrząc wprost na mnie w odbiciu, w lustrze. Zrobiłam półuśmiech w odpowiedzi.
-Więc dlaczego nie możemy? Dlaczego po prostu nie wsiądziemy tu w pociąg i nie pojedziemy gdzieś indziej?- domagałam się z entuzjazmem, odwracając się twarzą do niego.
-Pojadę z tobą gdziekolwiek Sutton, jeśli będę mógł.
-Możemy.- uśmiechnęłam się go niego, owijając ręce wokół jego szyi. -Tak długo jak jestem z tobą, pójdę wszędzie. Sam nawet powiedziałeś, że chcesz uciec i nie patrzeć wstecz. Przestańmy o tym marzyć i faktycznie to zróbmy.
-Nie.- twarz Justina była surowa.
Odrzucenie przepłynęło przez moje żyły, silne i intensywne, kiedy pochyliłam głowę.
-Przepraszam Sutton, wiesz że cię kocham z całych sił i jesteś jedyną osobą jaką mam, ale proszę. Pomyśl o swojej rodzinie.
-Nie mogę przejmować się swoim oj-
-Twoja mama? Alex? One nadal cię potrzebują. Jeśli kiedyś odkryją prawdę, będą zdruzgotani.
-Mają siebie nawzajem.
Westchnął.
-Nie mogę być samolubny Sutton.- wywrócił oczami, kiedy cmoknął mnie w usta. Otworzyłam usta by coś powiedzieć.
-Nie wiem jak mam sobie z nim poradzić w życiu Justin. Wiedząc co zrobił...Nie mogę sobie z tym poradzić.
-Więc powiemy twojej mamie, razem. Nie może wygrać skarbie, nie pozwolę mu na to.
-Nie, musisz skupić się na odzyskaniu swojego brata. Poradzę sobie z moim ojcem.- zapewniłam go, gładząc jego posiniaczony policzek. Nie chciałam nic więcej od Justina, niż tylko to by był przy moim boku przy przejściu przez to wszystko, miał własne problemy do rozwiązania. Byłabym samolubna prosząc go o zbyt wiele, szczególnie kiedy musiał poddać się próbie przejścia przez to wszystko.
-Jeśli jesteś pewna.- wyszeptał, zagryzając delikatnie zębami swoją dolną wargę.
-Powinniśmy iść.- odpowiedziałam chłodno, zgarniając torby z Topshopu w ramiona.
-Sutton.- usłyszałam jak mówi Justin, jednak było już za późno, opuściłam łazienkę i zaczęłam zbierać wszystkie nasze rzeczy. Po tym jak wszystko zostało zapakowane, spojrzałam w górę by zobaczyć czekającego w drzwiach Justina, przesuwającego swoją ręką w dół swojej koszulki by ją wyprostować. Wzięłam swój telefon, machając torbą Justina przed nim.
-Wszystko spakowane.- uśmiechnęłam się, podając mu torbę. Wziął ją łaskawie, całując mnie w czoło.
-Chodźmy.- wziął mnie za rękę, głaskając kciukiem moją delikatną skórę, kierując nas za pokój, w dół do holu.

__

Kiedy dotarliśmy, Nick niecierpliwie stukał stopą przy biurku, czekając na nas.
-Nareszcie!- wyciągnął ręce w irytacji, wytykając długopis na Justina. Justin podpisał dokument i oblizał ranę na swojej wardze, gładziłam delikatnie jego rękę by zachował spokój. Nagle duży, ciemnoskóry, silny mężczyzna wyglądający na spokojnego przeszedł przez drzwi z elektronicznym urządzeniem do komunikowania się w uchu.
-To jest Coolio, zabierze nasze bagaże. Chodźcie do samochodu przed wejściem.- nakazał Nick, potrząsając ręką Coolio przed wyjściem na zewnątrz, wcześnie rano.
Zignorowałam ochotę głośnego roześmiania się przez przerażająco brzmiące imię faceta, a schowałam twarz w pierś Justina, idąc w stronę samochodu. Otworzył mi drzwi, weszłam do środka na tylne siedzenie, przyciskając kolana do klatki piersiowej. Justin dołączył do mnie z tyłu, trzymając mnie mocno, podczas gdy Nick usiadł z przodu. Ze względu na wielkość samochodu ledwo były dwa miejsca pasażerskie między nami a Nickiem. Umięśniony mężczyzna zapakował torby do bagażnika samochodu przed zajęciem miejsca po stronie kierowcy. Ostatni raz podziwiałam hotel przez okno, zanim zaczęliśmy jechać w kierunku dworca kolejowego.
Nick i „Coolio” zaczęli rozmawiać z ożywieniem na przednim siedzeniu o nowej grze Black Ops 3, która właśnie została wydana, kiedy Justin gładził moje włosy. Patrząc przez okno, noc była bardzo ciemna, rzucając upiorne cienie na opuszczone budynki. Arizona była strasznie przerażająca we wczesnych godzinach porannych, biorąc pod uwagę pustki jakie w niej były.
Nagle poczułam jak Justin potrząsnął się obok mnie, jego całe ciało silnie drżało.
-Justin?- jego rozszerzone oczy spotkały się z moimi, gdy złapał oddech, odsuwając się do okna.
-Co jest, skarbie? Wszystko w porządku?- położyłam uspokajająco rękę na jego kolanie, podczas gdy drugą położyłam na jego włosach i przejechałam po nich.
-Yo Justin, co się tam dzieje?- usłyszałam ciekawski głos Nicka, jego oczy koncentrowały się na nas w bocznym lusterku samochodu.
-Nic, wszystko dobrze.- Justin westchnął, odchylając się mocno w siedzenie.
-Justin...- szepnęłam tak cicho, żeby Nick nie mógł usłyszeć.
-Powiedziałem, że jest dobrze Sutton, po prostu odpuść.- Justin mruknął, ale jego uśmiech oznaczał, że miał dobre intencje. Nie wierzyłam mu ani przez sekundę. Na pewno nie wpadł by w histerię, jeśli nie byłby czegoś świadkiem.
-Oczywiście to nic takiego...
-Sutton naprawdę.- warknął, wyciągając z kieszeni słuchawki i podłączył je do iPoda. Wepchnął obie słuchawki w uszy, całkowicie mnie olewając. Usłyszałam cichą melodię ciężko brzmiącej muzyki, pogłośnił muzykę upewniając się, że nic nie słyszy, szczególnie mnie, tylko muzykę. Jego głowa spoczywała oparta o okno, ramiona były mocno skrzyżowane na piersi.
Pokręciłam głową w porażce, decydując się na wyciągnięcie swojego telefonu i wysłanie wiadomości do Alex o tym, że niedługo wrócę.
Alex, jestem w drodze do domu. Co słychać w domu? Xo
Po wysłaniu wiadomości zdałam sobie sprawę która jest godzina, spoglądając na niebieski guzik na górze. Była prawie 5 rano, nie zdziwiłabym się, jeśli Alex odpowie na tą wiadomość przynajmniej za 7 godzin. Mój telefon natychmiast się rozdzwonił, dając sygnał, że odpowiedziała.
Sutton, dzięki Bogu. Tata cholernie szaleje, a mama strasznie się o ciebie martwi. Nie zdziw się, jeśli zostaniesz za to uziemiona.. kocham cię siostra, wracaj bezpiecznie x
Stłumiłam swój śmiech na słowa „uziemiona za to”. Znając moich rodziców cały następny rok spędzę w swoim pokoju przez tą spontaniczną podróż. Pomimo zabójstw, było warto. Ja i Justin doświadczyliśmy trochę czasu tylko dla siebie, w całkowicie odrębnym miejscu od Kalifornii i chociaż Justin próbował oddalić mnie od swojego życia, miłe było to, że mogłam go pocieszyć.
Ja ciebie też kocham. Xo
Odpisałam, uśmiechając się do siebie.

__

Dotarliśmy do Kalifornii z powrotem w czasie lunchu. Słońce zaczynało zachodzić, małe, puszyste chmury szybko przebiegały po błękitnym niebie. Justin wyciągnął swoją torbę z pociągu, wyciągając do mnie swoją rękę, aby pomóc mi wyjść z pociągu. Jednak kiedy moja stopa zetknęła się z podłogą, moja kostka lekko się wykręciła, przez co uderzyłam w jego pierś. Justin zachwiał się, upuszczając swoją torbę by złapać równowagę i mnie.
-Przepraszam.- przeprosiłam niezręcznie. Atmosfera przez większość podróży pociągiem była bardzo napięta. Justin nie wypowiedział do mnie nawet dwóch słów, z wyjątkiem tego, kiedy przeprosił mnie, abym przesunęła nogę, bo chciał iść do łazienki.
Spojrzałam na niego, wstrzymując oddech. Jego twarz była surowa, towarzyszyło temu niezdecydowanie i frustracja, jego wargi drżały.
-Czy dwa zakochane ptaszki już skończyły?- rzucił Nick, jego nozdrza się rozszerzyły. -Ruszcie swoje tyłki do środka, żebyśmy mogli dostać kawę. Wyjaśnię wam co stanie się potem.- ruszył w kierunku szklanych drzwi, trzymając je otwarte zarówno dla mnie jak i Justina, by pośpieszyć nas do wejścia, do środka. Weszłam niechętnie, odwracając głowę, aby zachęcić Justina by również postępował zgodnie z instrukcjami. Wlekł swoimi butami po chodniku, taszcząc za sobą torbę.
Wzięliśmy stolik w roku, kupiliśmy nasze kawy, a Nick kupił dla siebie czekoladowe muffinki. Usiadłam na siedzeniu najbliżej okna, obserwując ruchliwą stację kolejową, po której peronie kręcili się ludzie, ich twarze były wzburzone. Justin usiadł obok mnie, jego ciało było niewzruszone, a jego ramiona sztywne. Nick przesunął mój kubek po stoliku, pozwalając mi upić zawartość. Ciepło przeszło przez moje ciało, co sprawiło, że poczułam się bardziej komfortowo. Justin nie tknął swojej kawy, patrzał tylko groźnie na Nicka w oczekiwaniu. Nick zrobił chytry kęs swojej czekoladowej muffinki, uśmiechając się do siebie, kiedy zauważył Justina.
-Więc, twój brat...- Nic zaczął po tym jak zjadł muffinkę.
-Tak, to dlatego tu jestem.- Justin powiedział sarkastycznie, znieważając inteligencję Nicka.
-Uspokój się, albo w ogóle go nie odzyskasz.
-Wtedy będę musiał cię zabić i torturować Kahna by uzyskać odpowiedź.- Justin naciskał, zaciskając zęby.
-Oh teraz rozmawiam z Lionem?- dokuczał mu Nick, naciskając na Justina. Dokładnie wiedział co robi.
Justin wstał od stołu, waląc w niego pięściami.
-Justin przestań.- błagałam, pociągając go za ramię z powrotem do pozycji siedzącej. -Możesz po prostu powiedzieć nam co stało się z Jaxonem?- popędzałam Nicka.
Nick oparł się w fotelu, przechylając głowę na bok.
-Więc, Jaxon jest w Anglii.- uśmiechnął się. Oczy Justina zapłonęły, a jego całe ciało zadrżało w gniewie.
-Zanim kolejny z twoich stresujących napadów złości które masz od 3 lat cię dopadnie, mam kilku kolesi, którzy odeskortują go z powrotem do Kalifornii. Będzie z tobą dzisiaj. Odstawią go prosto pod drzwi twojej przyczepy.
Justin wypuścił powietrze, przecierając czoło.
-Ale...-Nick zaczął, zwracając swoją uwagę na mnie. -Obiecałem jednemu z nich randkę z Sutton. Dziś wieczorem.
-Nie.- odpowiedziałam chłodno, wykrzywiając twarz z obrzydzeniem na Nicka.
-Obawiam się, że nie ma innej opcji kochana moja. Nie martw się Justin, to tylko jedna randka.- Nick rozpromienił się, klaszcząc w dłonie. -Tak czy inaczej, mam nadzieję że wy dzieciaki zrobicie wiele w tym pięknym dniu, w Kalifornii, a Justin upewni się, że wróci dziś do przyczepy. Do widzenia.- wziął ostatni łyk swojej kawy i zerwał się z miejsca, ruszając na parking kawiarenki.
-Musisz wrócić do domu.- Justin powiedział niepewnie, jego szczęka się zacisnęła.
-Bardzo mi przykro.- wzięłam go za rękę, zmuszając jego palce do rozluźnienia się. Justin pochylił się w moją stronę, stykając swoje czoło z moim.
-To nie twoja wina, nic z tego Sutton. Proszę po prostu wróć do domu, odezwę się później.- odetchnął, pocierając nos o mój. Kiedy chciałam przycisnąć swoje usta do jego, on pochylił się, wyciągając z torby telefon.
-Taxi, stacja kolejowa proszę.- usłyszałam bełkot Justina, kiedy wyszłam za nim na zewnątrz stacji, do słońca.

__

Gdy tylko zamknęłam drzwi domu, poczułam jak ktoś owija ręce wokół mojego ciała, ściskając mnie tak, że brakowało mi tlenu w płucach.
-Sutton skarbie, gdzie do cholery się podziewałaś? Strasznie za tobą tęskniłam .- moja matka zagruchała przy moim uchu, zostawiając pocałunki na całej mojej twarzy.
-Mamo, jest dobrze. Przykro mi.- zachichotałam, odpychając ją.
-Powinno ci być przykro. Twój ojciec, Alex i ja martwiliśmy się o ciebie. Gdzieś ty była? Na wycieczce z Justinem prawda?
-Uh tak, Arizona.- powiedziałam z wahaniem, kiedy zauważyłam jak mój tata staje w drzwiach kuchennych, z rękami skrzyżowanymi na piersi.
-Dobrze się bawiłaś?- odpowiedział surowo, jego oczy były wściekłe.
-Zostawmy to na dzisiaj, tak?- moja mama zakaszlała w kierunku ojca, odwracając swój pełen miłości wzrok z powrotem na mnie. -Jestem pewna, że Sutton nie chciała przestraszyć nas na śmierć, tak długo jak nie zrobisz tego ponownie. Alex wyjaśniła nam, że twój telefon został rozładowany czy coś. Czemu nie zabrałaś ładowarki?
-Tak przepraszam za to, wycieczka była spontaniczna, nawet nie wiedziałam że pojadę, dopóki nie znalazłam się na stacji kolejowej. Justin zorganizował wycieczkę.
-Jak słodko z jego strony.- mój ojciec zaszydził, jego ton spleciony był z wrogością. Moja matka spojrzała na niego ponownie, biorąc mnie w ciasny uścisk.
-Więc cieszę się, że wróciłaś. Ja i Alex aktualnie planowałyśmy pójście do Chińskiej knajpki. Chcesz pójść z nami?- mama spytała słodko. Mój ojciec miał nieodgadnięty wyraz twarzy, jego wściekłe oczy nie opuszczały moich. Wyglądało to tak, jakby zachęcał mnie do odrzucenia zaproszenia.
-Uh nie, dziękuję mamo. Jestem naprawdę zmęczona po podróży i nie jestem głodna. Chcę się teraz zrelaksować.
-Tak i nie powinniśmy chwalić jej za opuszczenie domu bez słowa, aby wyjechać do innego stanu.- mój ojciec dodał, zaciskając pięści. Wzdrygnęłam się, wyobrażając sobie, co te pięści robiły wcześniej z twarzą mamy Justina.
-SUTTON!- Alex pisnęła podekscytowana, pędząc w dół po schodach co dwa schodki, zanim rzuciła mi się na szyję. -Bardzo za tobą tęskniłam.- szepnęła, ściskając mnie czule.
-Ja za tobą też Alex.- uśmiechnęłam się, głaszcząc ją po plecach.
-Wychodzisz ze mną i mamą? To mogłoby być wcześniejsze świętowanie twoich urodzin, które są w przyszłym tygodniu.- rozpromieniła się.
-Uh nie, przepraszam. Po prostu chcę zostać w domu.
-Tak, poza tym- ja i Sutton musimy o czymś porozmawiać.- mój tata zmrużył oczy, powodując u mnie dreszcz. Dokładnie wiedziałam co miał na myśli.
-Dobrze, zostawimy was z tym. Zadzwoń jeśli będziesz czegoś potrzebować.- mama puściła nam obu buziaki i ruszyła przez drzwi obok Alex.
Drzwi zamknęły się z charakterystycznym kliknięciem, po czym ojciec zrobił krok w moją stronę. Cofnęłam się lekko, odkładając nieporadnie torby z Topshopu na podłodze.
-Justin ci to kupił?- spytał mój ojciec, jego oczy bacznie obserwowały moją twarz.
-Tak, rzeczywiście, ma to jakieś znaczenie?
-Bez powodu.- wymamrotał, strzelając palcami.
Cisza zapadła w korytarzu, gęsia skórka zaczęła pokrywać moją skórę, ojciec pomału zbliżał się do mnie.
-Tak więc, jeśli nie mamy już nic do powiedzenia, myślę, że pójdę na górę?- zaoferowałam, kiwając głową w stronę schodów, od razu zatrzymał mnie mój ojciec, chwytając za rękę i ciągnąc w tył. Krzyknęłam, mój oddech stał się ciężki.
-Ukrywasz coś przede mną księżniczko?- spytał ojciec, użycie słowa księżniczka mroziło mi szpik w kościach. Wydaje mi się, że nie powinno się używać tej nazwy, w tym kontekście.
-Nic, przysięgam.
-Kłamiesz. Cokolwiek ten twój chłopak ci powiedział, to wszystko to kłamstwo Sutton.
Wszystko to kłamstwo? Dlaczego Justin miałby kłamać o tym, że nad jego matką ktoś się znęcał? Nie mogłam już odpuścić tej informacji. Musiałam poznać obie wersje tej historii.
-Oh więc kłamał o tym, że miałeś romans z jego matką?- warknęłam, odpychając go od siebie. Jego twarz wyglądała surowo, jego oddech był nierówny.
-To nie jest prawda Sutton, to wszystko jest gówno prawdą. Ten dzieciak to nic tylko kłopoty.
-Naprawdę? Więc fakt, że maltretowałeś jego matkę też teraz jest kłamstwem? Widzisz, mam wrażenie, że dzieciak którego tak na marginesie kocham, w ogóle nie kłamie. Tak naprawdę człowiek, na którego patrzę, na którym mogłam polegać, o którym nigdy bym nie pomyślała, że kłamie- to on kłamie mi prosto w twarz.- zapobiegałam łzą, które wypływały mi z oczu, czułam w gardle mocne i uporczywe pieczenie. Nie mniej jednak, nie miałam zamiaru dać mu tej satysfakcji, że będzie świadkiem mojego płaczu.
Ojciec spojrzał na mnie bojaźliwie, czerwony odcień zaczął wkraczać na jego policzki, żyły na szyi sterczały.
-Nie możesz nikomu powiedzieć Sutton.
I tak po prostu jakby świat zawalił mi się przed stopami. Tak jakby całe moje życie okazało się kłamstwem. Mężczyzna, który stał przede mną, jedyny mężczyzna jakiego bezwarunkowo kochałam, zdradził swoją rodzinę, mnie. Był potworem. Niszcząca dusza potwora i to sprawiało, że psychicznie czułam się chora kiedy miałam spojrzeć mu w oczy.
-Mamę też biłeś? To dlatego tyle płakała kiedy Alex była dzieckiem? Używałeś Pattie jako worka treningowego? Wszystkie kłamstwa, wydały się. Założę się, że miałeś z tego adrenalinę.- wyrzuciłam z siebie cały szok i nienawiść, która budowała się we mnie w ciągu kilku dni, zaczynając pękać jak zbyt mocno wstrząśnięta butelka.
Ojciec rzucił się na mnie, szarpiąc mnie za włosy, przez co zaczęłam krzyczeć. Gwałtownie pchnął mnie na ścianę, przykrywając dłonią moje usta, by zagłuszyć krzyki. W końcu kiedy zaczęłam czuć lekkie zawroty głowy, przestałam, próbując go od siebie odepchnąć.
-Nie jestem już tamtą osobą Sutton. Powód dla którego twoja matka i ja pojechaliśmy na tą wycieczkę do Europy był taki, by zapomnieć o przeszłości. Nie powinna dowiedzieć się, co się stało, możesz wyobrazić sobie, co stanie się, kiedy się o tym dowie? Staram się trzymać to od niej z daleka, od was wszystkich. To moje błędy i zostały popełnione już dawno. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.- niepewnie oddalił rękę od mojej twarzy, kiedy było już oczywiste, że nie zamierzam krzyczeć, ale to nie powstrzymało łez wylewających się z moich oczy, moja cała głowa, która była szarpana za włosy, czułam jakby była w ogniu. Odepchnęłam go od siebie, moje ciało było jakby pod napięciem, drżało.
Nie mogłam nawet znaleźć słów, by coś powiedzieć. Nawet nie chciałam się z nim porozumieć. Mężczyzna przede mną nie będzie już dłużej moim ojcem. Był brutalnym, potworem bez serca. Jednym słowem był wrogiem.
-Sutton, księżniczko proszę. Dorośnij do niektórych rzeczy, zostaw to.
-Dorośnij do niektórych rzeczy?- podniosłam nagle głos, czując frustrację. -Będę osiemnastolatką w przyszłym tygodniu tato. Jestem pewna, że to co zrobiłeś jest formą przemocy. Znęcanie się. Możesz zostać skazany.
-Ale nikt się nie dowie.
-Oh tak? Patrz na mnie.- droczyłam się.
-Więc, jeśli powiesz swojej mamie, niestety będziesz musiała iść do szkoły z internatem. Twoja matka i ja rozmawialiśmy o tym, po tym jak chodziłaś na imprezy i piłaś. Wiesz, jesteśmy przekonani, że to będzie najlepsze dla ciebie.
-Nie możesz mnie odesłać, nie po tym co zrobiłeś.
-Masz też osiemnaście lat w przyszłym tygodniu, tak myślę. Niemniej jednak, twój chłopak znaczy dla ciebie wiele. Cokolwiek powiesz, nigdy więcej go nie zobaczysz. Tak naprawdę, zaczynam czuć jakby było go tu zbyt wiele. Powinien zatrzymać dystans. Chyba, ze chciałby aby nagrania z jego przestępstwami zostały dołączone. Ale to twój wybór Sutton, na koniec dnia będziesz musiała się pozbierać. Powiesz swojej matce,że poszedłem zobaczyć się z Al'em do baru księżniczko?- ojciec cofnął się powoli, głupi uśmieszek rozprzestrzenił się na jego twarzy. Sięgnął po kluczyki do samochodu i wyszedł, zostawiając mnie samą w korytarzu.
Odetchnęłam mocno, przesuwając się po ścianie do pozycji siedzącej i zaczęłam wypełniać płuca tlenem. Wyciągnęłam swój telefon, wybrałam numer Justina, telefon wysunął się w moich rękach po pierwszym dzwonku. Zaklęłam pod nosem, ścisnęłam razem ręce by nie drżały, chodź to nie miało sensu.
-Halo?- głos Justina rozbrzmiał w telefonie, który przejechał przez pokój. Podczołgałam się w tamtym kierunku, trzymając twarz w dłoniach.
-Justin.- załkałam, przykładając rękę do ust.
-Skarbie wszystko dobrze? Co się stało?
-Mój ojciec. To wszystko prawda.- udało mi się wymamrotać.
-Sutton, co zrobił? Co on ci powiedział. Proszę nie płacz księżniczko.
Księżniczka.
Rzuciłam się na podłogę, słone łzy wciąż spływały po moich policzkach. Kołysałam się dopóki cała zawartość mojego żołądka nie rozprysła się na drewnianej podłodze, trzymając się za brzuch, starając się pozbyć całego tego horroru.
-Sutton, idę do ciebie.
-Nie nie, nie możesz!- krzyknęłam, ocierając usta wierzchem dłoni.
-Nie mogę po prostu siedzieć, będąc świadkiem tego, że jesteś chora i zdenerwoana i nic z tym nie zrobić. To łamie mi serce Sutton...
-A mój ojciec połamie ci obie nogi jeśli cię tu znajdzie. Poszedł tylko do baru na końcu ulicy. Proszę, zostań w domu i czekaj na swojego brata. Będziesz bezpieczny.- szepnęłam.
-Sutton czekaj-
-Odezwę się niedługo.- przerwałam mu, chowając telefon do kieszeni.
Po oczyszczeniu się, pobiegłam do pokoju, ściągając swoje ubrania i zamieniając je na czystą koszulkę, którą kupił mi Justin. Spakowałam nawet jego dżinsową kurtkę do jednej z toreb z Topsopu, by móc mieć go przy sobie, kiedy tak naprawdę go nie ma. Wciągnęłam jego zapach, moje serce zaczęło powoli bić, położyłam się na swoim łóżku, tuląc się do kołdry. Była dopiero 4 po południu, ale czułam się fizycznie i psychicznie wyczerpana. Zamykając oczy, wtuliłam dżinsową kurtkę mocno do piersi i wyszeptałam rozbita „kocham cie” w materiał.

__

-Sutton.- głos tchnął gorączkowo blisko mnie. Otworzyłam oczy w dezorientacji, teraz zauważyłam, że w moim pokoju było ciemno, nie było światła, które świeciło kiedy kładłam się spać. Spojrzałam na godzinę, na moim telefonie, była 00:17. Spałam więcej niż 8 godzin. Podciągając się na łokciach, podeszłam do drzwi, gdzie stała postać kilka centymetrów od nich.
-Nie śpisz?- teraz rozpoznałam, że był to głos Alex.
-Alex? Co się stało?- wymamrotałam w oszołomieniu.
Alex wkradła się do pokoju i usiadła na skraju łóżka. Usiadłam tak, że byłam naprzeciwko niej, światło księżyca oświetliło łzy na jej twarzy.
-Dlaczego płaczesz?- popędziłam ją, chowając kosmyk jej brązowych, falowanych włosów za ucho.
-Popełniłam błąd.- zaszlochała cicho, przyciągnęłam ją do ciepłego uścisku. Moje ramię szybko stało się mokre od jej łez.
-Hej teraz, jestem pewna, że to nic złego kochanie. Proszę powiedz mi co się stało.
-Nie mogę. Znienawidzisz mnie.
-Nie mogę cię znienawidzić Alex, nie bądź głupia. Teraz proszę, nie mogę tak siedzieć i patrzeć na ciebie.- otarłam łzy z jej oczu, kładąc uspokajająco dłoń na jej ramieniu.
Następnie dwa słowa wyszły z jej ust, czego nigdy się nie spodziewałam- uderzyły we mnie jak fala.

-Jestem w ciąży.

* * *
Sutton będzie ciocią! Spodziewaliście się, że ojciec Sutton zrobi coś takiego? 

Wpisujcie się na listę informowanych w zakładce "Informowani"

Twitter: @Swaggabiebah
Ask: www.ask.fm/swagja

Follownijcie polskie konta bohaterów SA:
Justin: @SA_JustinPL
Sutton: @SA_SuttonPL
Tori: @SA_ToriPL
Hollie: @SA_HolliePL

SA: @SA__PL

46 komentarzy:

  1. Ojciec Sutton to skurwiel -.-
    A Alex? Wow. W życiu bym się nie spodziewała o.O

    Nie mogę się doczekać kolejnego. Buziaki <3

    @NowSuitUp

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko boża, to się porobiło.

    @sa_suttonpl

    OdpowiedzUsuń
  3. o ja cie, jestem w szoku......

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg o_O Nie spodziewałam się.

    OdpowiedzUsuń
  5. o boże :O Alex w ciąży, szok

    OdpowiedzUsuń
  6. w c-ciąży? że jak, z kim? ;o
    nie spodziewałam się, w ogóle ;o
    belieb9r

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile emocji ;O
    Dziękuję że tłumaczysz <3 już się nie mogę doczekać następnego ; D

    OdpowiedzUsuń
  8. Omfg :oo
    Czy tylko mi sie wydaje ze ojciec Sutton jest SA?
    To jest ZAJEBISTEE *.* a za razem choree..
    Kocham to tlumaczenie i cb <3

    @mak3mesmil3

    OdpowiedzUsuń
  9. Omg czyli ze SA jest jej ojciec?!?! O.o

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg czyli ze SA jest jej ojciec?!?! O.o

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG, OMG!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. jak myślicie kto jest SA ?
    nie ale wydaje mi sie ze to tata sutton

    OdpowiedzUsuń
  13. Nienawidzę jej ojca. Sukinsyn jebany aaaa. Rozdział ogólnie świetny czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. KJSDKSJF Coś mi się wydaje, że SA to tata Sutton : )Dzięki, że tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. njhyg
    ojciec Sutton się nieźle wkurzy omg
    czekam na następny
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  16. Masakra co się dzieje !

    OdpowiedzUsuń
  17. O BOŻE...W CIĄŻY JEST.... O.O

    OdpowiedzUsuń
  18. nienawidzę jej ojca skurwiel jebany poryczalam sie rozdzial zajebisty :D

    OdpowiedzUsuń
  19. OJCIEC SUTTON TO SA. NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ TAKIEGO ZAKOŃCZENIA :O

    OdpowiedzUsuń
  20. dziękuje że tłumaczysz to opowiadanie kocham cie

    OdpowiedzUsuń
  21. ONA.W.CIAZY.?. .......ojciac ja chyba zabijee o_O

    OdpowiedzUsuń
  22. WYDAJE MI SIĘ, ŻE SA JEST OJCIEC SUTTON. ALE KTO MOŻE BYĆ OJCEM DZIECKA ALEX? NATE? CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA NASTĘPNY! :3 / @madeincanada94

    OdpowiedzUsuń
  23. OMJ to jest atfvbiekugfvcuacdgvfbiegkjf *_* czekam na kolejny // @yo_shawties

    OdpowiedzUsuń
  24. TO OJCIEC SUTTON JEST SA : "Chyba, ze chciałby aby nagrania z jego przestępstwami zostały dołączone." ! Jaki cham m a s a k r a ! ;o OMG trochę sie dzieję, nawet trochę dużo - jeszcze Alex w ciąży .. wow . Nie mogę się juz doczekać nexta !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myśle xd to na pewno jest jej ojciec ;#

      Usuń
  25. Omg Alex w ciąży ?!

    OdpowiedzUsuń
  26. o cholera. nie wierze. w ciąży? o mój boże. w życiu bym się tego nie spodziewała. a ojciec sutton? masakra. czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  27. NO TO WOW! llvndjkdfnvjkndfklsdmljk <3

    OdpowiedzUsuń
  28. ojciec sutton jako SA tego sie nie spodziewalam

    OdpowiedzUsuń
  29. o jacie.jej ojciec jest nienormalny.jak on mogl! ciekawe czy na serio jaxon przyjedzie, no i alex w ciazy? sie porobilo

    OdpowiedzUsuń
  30. no kurde.. o co chodzi z tymi nagraniami, ale mimo wszystko watpie zeby ojciec sutton byl SA .

    OdpowiedzUsuń
  31. aaaaa to się porobiło nie spodziewałam się tego

    OdpowiedzUsuń
  32. Ojciec.Sutton jest SA?!? CHCIAŁ.ZABIĆ WŁASNĄ CÓRKĘ!! Co?! a Sutton jeszcze.Justinowi tego nie powiedziała? Kurwa, kurwa, kurwa, nie wierze Alex w ciązy, ojciec Sutton SA i potwore, Jaxon wraca! Kurwa no nie wierze. Wiem że nikt nie lubi gdy się go pośpiesza, ale ja potrzebuję kolejny rozdział!!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. o matko ile informacji w jednym rozdziale , omomomo <3 nie mogę sie doczekać nn <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Loool jaki zwrot akcji o-o ale cham z tego ojca ;-; i nie moge z alex. Ale jestem strasznie ciekawa co bd z dzieckiem .

    OdpowiedzUsuń
  35. Detka_BieberPl25 czerwca 2013 06:42

    o kuzwa masakra Alex w ciąży z kim z tym swoim chłopakiem \//

    OdpowiedzUsuń
  36. Ojciec jest ch*jem, ale bosz. Alex będzie matką! ;o Szybko tłumacz następny

    OdpowiedzUsuń
  37. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział !
    Chciałam Was wszystkich zachęcić do czytania mojego bloga, jest już kolejny rozdział. http://two-person-in-one.blogspot.com/ Polecam serdecznie, buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  38. Najlepiej by było, jakby Sutton chcociaż udawała, że wszystki jest dobrze i zachowywała się jak wcześniej... ALEX W CIĄŻY UUUUUUU <3

    OdpowiedzUsuń
  39. OMG! Alex w ciąży?! matko ciekawe co zrobi....

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie moge doczekac sie nastepnego rozdzialu. Tlumaczysz swietnie!

    OdpowiedzUsuń
  41. już nienawidzę ojca Sutton... -,-
    OMG! Alex mamą?! *____*
    i... mam nadzieję, że Jaxon naprawdę wróci do Justin'a :)
    czekam na NN, tłumacz jak najszybciej! <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń