Chapter 47

-O kurwa.
Moje oczy zatrzepotały, by się otworzyć na nagle wypowiedziane słowa, które wybudziły mnie ze snu. Podciągnęłam się w górę, potrząsając głową na fakt, że moje włosy prawdopodobnie stoją na wszystkie strony i są pełne kołtunów przez moją ciężką noc, podczas której przewracałam się i wierciłam. Zerknęłam w półmrok, by zauważyć Jaxona czołgającego się w mojej szafie, pocierał tył głowy, klnąc przy tym. Spojrzał uważnie w moją stronę, zapewne modląc się w duchu, że jeszcze spałam, ale złapałam jego wzrok i rozbawiony uśmiech wpełzł na moją twarz.
-Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.- wyszeptał przeprosiny, nadal masując miejsce na głowie, w które się uderzył. Jego gruby brytyjski akcent sprawiał, że moje serce biło szybciej. Jak to możliwe, że jest taki słodki, nawet gdy coś go boli?
-Nie, jest dobrze, myślę, że potrzebowałam budzika.- zapewniłam go w przyjazny sposób, wychodząc z łóżka i podkradając się do niego. Sądząc po tym, że do pokoju nie wpadało zbyt wiele światła, musiało być jeszcze dość wcześnie. Mogłam również usłyszeć cichy szum ekspresu do kawy na dole, co wskazywało, że moja mama była jeszcze w domu. Zbadałam tył głowy Jaxon'a, tłumiąc śmiech, kiedy znów przeklął.
-Jak uderzyłeś się kolejny raz?- zachichotałam, robiąc przedziałek na jego gęstych, brązowych włosach, odsłaniając przy tym duży, czerwony guz, który powstał po uderzeniu.
-Chciałem tylko iść do łazienki, ale myślę, że zapomniałem o tym gdzie jestem, ponieważ następną rzeczą jakiej byłem świadomy, to uderzenie się w te cholerne drzwi.- mruknął, jego ton głosu przypominał mi Justina, kiedy był sfrustrowany. Podobieństwo zaczynało się pokazywać.
-Biedne dziecko.-udałam, że go tulę, szturchając go żartobliwie w ramię. -Dalej potrzebujesz iść do łazienki?
-Tak, ale nie przejmuj się. Justin napisał mi, że idziemy na śniadanie i potem skorzystam z toalety. Tutaj to zbyt ryzykowne.- westchnał Jaxon, z roztargnieniem wciągając na siebie swój dres.
-Justin pisał do ciebie? Która godzina?- spytałam.
-Szósta trzydzieści rano. Pisał do mnie jakąś godzinę temu.
Przechyliłam głowę na bok, rozważając to. Piąta trzydzieści to trochę za wcześnie na pisanie- może nie mógł spać. Poczułam jak moje serce szybciej bije, sięgnęłam po swój telefon i wybrałam jego numer. Nienawidziłam wiedzieć, że nie śpi dobrze. Każdego dnia miał coraz mniej energii. To zwróciło moją uwagę już kilka tygodni wcześniej- zaczynał wyglądać naprawdę blado i nie zdrowo, jakby nie jadł właściwie posiłków w ciągu dnia. To było niepokojące. Zwłaszcza, kiedy miał tylko tyle siły co ja.
-Dzień dobry.- wyszeptałam, żwawym tonem, kiedy Justin odpowiedział.
-Dobry skarbie.- jego mocny głos przywitał mnie, chodź brzmiał jakby jego oddech był krótki.
-George powiedział mi, że zabierasz go na śniadanie?
-Tak, idziemy do kawiarni niedaleko twojego domu. Marlene chyba się nazywa. Chcesz iść z nami?
-Nie chcę się wtrącać, jeśli to męskie sprawy.- poruszyłam brwiami do Jaxon'a, który uśmiechnął się na mój komentarz.
-Bądź gotowa na ósmą, twoich rodziców i Alex już nie będzie prawda?
-Tak, brzmi dobrze dla mnie. Zobaczymy się później. 
-Nie mogę się doczekać.
Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy odkładałam mój telefon na bocznej szafce mojego łóżka.
-Sutton?- spytał Jaxon, wyrywając mnie z moich myśli.
-Mmm?-odwróciłam się twarzą do niego, zapobiegając ochocie uśmiechnięcia się, kiedy nadal myślałam o Justinie i dniu jaki mieliśmy zaplanowany z Jaxon'em.
-Nie chcę być nachalny, ale myślisz, że Justin będzie w stanie mi dzisiaj pomóc? Z tą...rzeczą, która najwyraźniej ma mieć ogromny wpływ na moje życie. Minęło parę dni i moja rodzina w Anglii prawdopodobnie się o mnie martwi... Zastanawiam się czy mógłbym w końcu poznać prawdę, o której Justin ma pojęcie a potem może dostanę się na lot powrotny do Anglii. Tęsknię za rodzicami i dziewczyną.- wymamrotał niepewnie, jakby nie był pewny siebie.
-George, wiem, że tęsknisz za rodziną i kompletnie rozumiem jak musisz się czuć bez swojej dziewczyny. Ale proszę, zaufaj nam. Myślę, że Justin planuje powiedzieć ci dzisiaj... prawdę, o której mówił. Po prostu pamiętaj, to co ci powie, jest dla niego trudne, ta dla ciebie jeszcze trudniejsze.
-Widzisz, nie dostaję jakiś tajemniczych wskazówek, po prostu chcę wiedzieć Sutton. Fakt, że prawda jest bardzo ważna, że może mieć ogromny wpływ na moje życie, jak mówił Justin, sprawia, że jestem jeszcze bardziej sfrustrowany nie znając jej.- jego twarz zmarniała, jego oczy błagały moje o prawdę. Czułam się zupełnie bezradna, To nie było moim zmartwieniem, by mu powiedzieć. Justin wszystko zaplanował w głowie, zanim ujawni najmniejszą część prawdy. Coś podpowiadało mi, że Jaxon nie zamierza wziąć tego zbytnio do siebie, kiedy się dowie.
-Dzisiaj.- uśmiechnęłam się słabo, szybko koncentrując się na wzorach, na mojej tapecie, aby uniknąć jego pełnego smutku wzroku. To była mało prawdopodobna obietnica, jednak to było wszystko co mogłam mu powiedzieć, by powstrzymać go od pogrążania tego tematu.
Ostre stukanie o drzwi przerwało napięcie, kiedy moja matka krzyknęła moje imię po drugiej stronie drzwi.
-Idź.- powiedziałam bezgłośnie do Jaxon'a, popychając go delikatnie z powrotem do szafy, wepchnął się do środka, zamykając cicho za sobą drzwi, w tym samym momencie, w którym moja matka wtargnęła do pokoju. Stałam na środku mojego pokoju, moja twarz była speszona, przez te nagłe doświadczenie.
-Ja i twój ojciec rozmawialiśmy i myślimy, że to już czas, byś wróciła do normalności.
-Co?- przetarłam oczy, dalej przetwarzając to, co powiedziała.
-Zaczynając od szkoły.
Rozszerzyłam oczy w przerażeniu, moje serce szybciej było w mojej piersi. To musiał być kolejny sposób manipulacji mojego ojca. Pieprzony gnojek. On chce po prostu trzymać mnie z daleka od Justina... wiedzą, że teraz nie poradzę sobie w szkole. Powoli wyniszczałam się, kawałek po kawałku. To było smutne, że nie mogli zobaczyć co się ze mną dzieje.
-Nie mam mowy.- pokiwałam głową, krzyżując ramiona na piersi.
-Sutton...- zaczęła moja matka srogim tonem.
-Nie, mamo! Zobacz, nie mogę wrócić do szkoły. Może na nowy rok, ale nie teraz. Psychicznie nie mogę sobie z tym poradzić. Nie z tym co stało się w ostatnim czasie. Poza tym, Tori mnie potrzebuje, przez tą całą sytuacją z Joel'em.- to był mój pretekst, ponieważ Jaxon słyszał każde słowo przez szparę w drzwiach szafy.
-Sutton, obawiam się, że zarówno ja, jak i twój ojciec, myślimy, że to jest najlepsze dla ciebie. Nie mówię, że masz wrócić od razu, ale w ciągu najbliższych kilku tygodniu, będę musiała napisać pismo do dyrektora, aby wyjaśnić twoją długą przyczynę nieobecności i przeprosić za niedogodności. Masz poważne testy, do których musisz podejść i wymagają one oceny, inie rzucaj swojej przyszłości ponad...Justina. To jest powód, dlaczego nie chcesz iść prawda?
-Nie, mamo nie jestem taka. Nie trzymam się chłopaka, aby mój świat wirował wokół własnej osi. Spójrz, po prostu potrzebuję przerwy...dla mnie.
-Nie będę z tobą dyskutować Sutton, mówię poważnie. Twój wujek Dom mógł na to pozwolić, ale kładę na tym swoją stopę. To zaczyna robić się śmieszne.
-Nie, to co się robi śmieszne, to to, że słuchasz każdego słowa, które wylewa się z ust ojca. Czy możesz spojrzeć mi szczerze w oczy i powiedzieć, że po to przyszłaś do mojego pokoju, by powiedzieć mi, że to wszystko było twoim pomysłem, mimo że to ojciec podpisuje się pod tym wszystkim.
Po tym wszystkim moja mama przechyliła głowę, bawiąc się nerwowo trzema srebrnymi pierścionkami na jej prawej ręce. Właśnie. Mój ojciec przeszkolił ją jak psa, który jest bardzo posłuszny.
-Ta dyskusja się nie skończyła młoda damo.- stwierdziła stanowczo, przed wyjściem szturmem z mojego pokoju. Znając ją, szukała więcej argumentów mojego ojca, dlaczego powinnam wrócić do szkoły. Bezpośrednio po tym jak wyszła, upadłam na łóżko, oddychając głośno w irytacji.
-Nie idziesz do szkoły?- spytał niewinnie Jaxon, wyczołgując się ostrożnie z szafy.
-Słuchaj, nie jestem jakąś buntowniczką, jeśli to sugerujesz. Ja tylko...ja i szkoła i ludzie tam...nie dogadujemy się.
-Szczerze, każdy jest inny. Nie chcę być wścibski, ale czy jest jakiś szczególny powód, dla którego ją opuszczasz?
-Stres.- powiedziałam po prostu, chcąc uniknąć długiej historii o tym, jak mój były chłopak jest mordercą i handlarzem narkotyków, a ja poznałam mojego bipolarnego chłopaka, który w rzeczywistości jest jego bratem, co zmieniło moja przyszłość i jest także niepokojąca wiadomość o tym, że miałam prześladowcę, który wtargnął do mojego życia, grożąc mi każdego dnia. -W każdym razie, lepiej się pospieszmy, Justin przyjedzie po nas niedługo.- unikałam ciągnięcia tej rozmowy, idąc w stronę łazienki.

__ 

Gdy tylko drzwi samochodu się zatrzasnęły, a silnik zaczął głośno chodzić na zewnątrz, pozwoliłam Jaxon'owi wyjść z mojego pokoju i dać mu dostęp do reszty domu. Od razu poszliśmy na dół, rodzinny samochód nabrał prędkości, usta mojej matki otwierały się i zamykały z ożywieniem, wskazując, że już rozmawia przez służbowy telefon, nie dojeżdżając jeszcze do pracy.
-Masz ładny dom.
-Nie musisz być grzeczny George, to gówno. Zachichotałam, wskazując na zaniedbaną szafkę z butami przy drzwiach, która została przekształcona w jakąś górę butów obok pustej szafy.
Ktoś szybko zastukał w drzwi, zanim Justin wcisnął się do środka przez małą szczelinę, jego brązowe włosy były dziś w wyjątkowym nieładzie. Może to sprawiło, że stałam się bardziej spostrzegawcza, ciemne sińce pod jego oczami miały jeszcze odcień fioletowego, a on również był bardzo mizerny.
-Jesteście gotowi?- powiedział monotonnym tonem, jakby nie miał energii albo życie opuściło jego ciało, a jego głos był zaprojektowany specjalne dla nas. Czujnie zbadałam Justina, wciągając na stopy buty i modląc się, że dzisiejsza wycieczka z Jaxonem się uda. To nie było fair, zwodzić go dalej, musiał znać prawdę. Nie mniej jednak, musiało to pochodzić z ust Justina- wtedy mogliśmy mieć największą nadzieję, że Jaxon nam uwierzy.
-Tak jasne.- Jaxon przeciągnął się, wychodząc przez drzwi.
-Wszystko dobrze?- westchnęłam w ucho Justina, kiedy owinął rękę wokół mnie i poprowadził nas do drzwi. Zamknęłam drzwi, wkładając klucze do torebki, oczekując na jego odpowiedź.
-W porządku.
-Dobrze, bo Jaxon musi poznać dziś prawdę Justin. Nie wiem ile pytań mogę jeszcze uniknąć.
-Wiem, będę próbować.- odpowiedział płynnie, odblokowując auto tak, że mogliśmy wszyscy do niego wejść. Postanowiłam usiąść z tyłu, co pozwalało siedzieć Jaxon'owi na przednim siedzeniu, obok Justina.
-Tak myślałem, że pojedziemy na śniadanie do Marlene, a potem zatrzymamy się na plaży. Mówiłeś o plaży wcześniej.- zasugerował Justin, chodź skierowane było to do Jaxon'a. Cokolwiek planował, byłam przekonana, że było to zaangażowane tak, by powiedzieć Jaxon'owi prawdę. Wiem, że brzmi to obsesyjnie z tą całą prawdą, ale im wcześniej zostanie to otwarte- tym lepiej. Kto wie co SA może zrobić, by znów mnie nastraszyć, tak, że nie będę miała wyjścia by powiedzieć prawdę. Może przesadzam, ale zaczęłam zwracać uwagę na gry SA. Tak czy inaczej to nie miało znaczenia- musiałam być zwycięzcą. Triumfatorem.

__

Po cichym śniadaniu w Marlene, Justina zaparkował na miejscu parkingowym, z widokiem na piękną plażę na wprost.
-Wow, wasze plaże wyglądają jak plaże. W Anglii, są one głównie z błota i kamieni.- Jaxon powiedział cicho, doceniając scenerię przed nim. To było bardzo słodkie, kiedy z entuzjazmem podziwiał Kalifornijskie plaże, coś na czym byłam wychowywana przez całe życie. Moje dzieciństwo składało się z 5-cio minutowych spacerów po plaży, podziwianiu wielorybów, pływaniu z rybami i innymi atrakcjami normalnie odbywanymi w lato. Nie zauważałam jakie szczęście miała Alex i ja, aż do teraz.
-George, chcesz iść na spacer po molo. Jest coś o czym musimy pogadać.- oświadczył Justin, wskazując w kierunku molo.
-Jasne, chodźmy!- Jaxon za wiwatował, jego twarz rozświetliła się, kiedy wyskoczył z samochodu i ruszył w stronę mola. Justin i ja szliśmy tuż za nim. Wzięłam jego rękę delikatnie w swoją, kołysząc nimi, kiedy szliśmy. Justin patrzał przed siebie, jakby próbował zakryć swój niepokój.
-Będzie dobrze, wiesz o tym.- pocieszałam go, całując jego dłoń, kiedy zbliżyliśmy się do molo.
-Mam nadzieję, ale myśl o tym, że muszę mu wszystko wyjaśnić...to boli.- Justin odchrząknął, jego głos chwiał się nierównomiernie.
Chociaż tego nie powiedział, sądząc po jego rozbitym wyrazie twarzy, miało to związek z Jazzy. Ani razu nie poruszył tematu Jazzy, odkąd mi się zwierzył, a to dlatego, że to był jego słaby punkt. Kiedy chciał o niej mówić, emocje wzruszały nim, tak jakby siedziały w butelce przez rok, aż w końcu chciały się wylać i jeśli było to coś, co Justin nienawidził bardziej niż cokolwiek innego, nie ukazywało to w żadnej formie emocji, co sprawiało, że wydawał się być bezsilny. Spojrzałam na moją bransoletkę, przytulając ją mocno do piersi.
-Jestem tutaj i nigdzie się nie ruszam.- cmoknęłam go w policzek, i dołączyliśmy do stolika, który wybrał Jaxon, na skraju molo. Justin usadowił się niespokojnie na siedzeniu, naprzeciw Jaxon'a, ja wybrałam siedzenie obok niego, gdyby na wszelki wypadek potrzebował zachęty lub wsparcia, do tego co miał ujawnić.
-Więc, muszę utrzymać otwarty umysł, żeby zrozumieć prawdę. - Jaxon uśmiechnął się bezczelnie, jego palce poruszyły się w powietrzu, robiąc cudzysłów przy słowach „otwarty umysł”.
Justin podrapał się w czoło, na jego twarzy był ból. Oparłam rękę lekko na jego udzie, zmuszając go, by zaczął mówić.
-Naprawdę nie wiem, czy jest to właściwy czy niewłaściwy sposób do wyjawienia tego tobie i bardzo cię szanuję, więc nie chcę nic w zamian. To co chcę powiedzieć, to tylko prawdę, więc proszę, uwierz mi, kiedy będę mówił, musisz się na to przygotować.- Justin błagał, częstotliwość jego oddechów była nierówna.
-Dalej.- uśmiech z twarzy Jaxona zdarł się całkowicie, przez poważny ton Justina.
-George...rodzina, którą myślisz, że masz w Anglii- to nie jest twoja prawdziwa rodzina. I George- to nie jest twoje prawdziwe imię. Wiem, że brzmi to śmiesznie, uwierz mi, gdybym ja spotkał przypadkowego kolesia, który powiedziałby mi to, prawdopodobnie uderzyłbym go w twarz czy coś.
-J-ja nie rozumiem.- Jaxon złączył razem brwi, próbując poradzić sobie ze swoją nagłą dezorientacją. -Jestem George, wiem, że jestem George. Przez całe życie mieszkam w Anglii. Jeśli to jest jakiś żart, nie kupuję tego.
-Nie, nie żartowałbym o tym Geor...Jaxon. Twoje prawdziwe imię to Jaxon...Jaxon Bieber. Zostałeś zabrany. Nie, porwali nam cię. Kiedy wspomniałem o kolesiu nazywającym się Nick, nie rozpoznałeś czegokolwiek?
Jaxon zatrzymał go, skupiając się na małym kaktusie na stole.
-Stary, jesteś szalony. Nie ma mowy, żeby to była prawda.- Jaxon zaszydził w swoje ręce. Jasne, mógł nam nie wierzyć, to było szalone, aby tak mówić, nawet kiedy nie pamięta swojej przeszłości.
-Przepraszam, ale nie jestem jakimś tam kolesiem, Jaxon. Jestem twoim bratem. Justin walnął w stół, żyły uwidoczniły się na jego szyi. -Żyłeś tu, w Kalifornii ze mną, z twoją prawdziwą matką i siostrą Jazmyn. Posłuchaj mnie, pewni kolesie zabrali cię z dala od nas, ponieważ zaangażowałem się w robotę z nimi. Facet o imieniu Nick Steele, razem z Liam'em Kahn'em i ich ludźmi. Wywieźli cię do Anglii. Nauczyli cię akcentu, torturowali cię. Rodzina i której żyłeś, nie jest prawdziwa. Spójrz na blizny na swoich nadgarstkach. Trzymali cię przywiązanego przez miesiąc, zanim wywieźli cię do rodziny, której zapłacili.
Ścisnęłam udo Justina, próbując powstrzymać prawdę płynącą z jego ust. Jednak zaakceptowałam to, że nieważne co bym zrobiła, nie uniemożliwi to dalszemu wypaplaniu wszystkiego Jaxon'owi. Justin trzymał to przez lata, a teraz nadszedł czas, by zmierzyć się z tym, bez względu na to, jaki wpływ miało to na jego brata. Jaxon podciągnął rękawki, śledząc palcami słabe różowe blizny na skórze jego nadgarstków.
-Nic nie pamiętasz?- zakończył Justin, unosząc brew, kiedy złapał oddech.
-Bo nie ma nic do pamiętania. Te ślady są z wypadku, nic więcej.
-Spójrz, po prostu spójrz na to zdjęcie i powiedz mi, że nie widzisz w tym nic znajomego.- Justin błagał, grzebiąc w kieszeni, dopóki nie znalazł swojego portfela. Otwierając go, wyciągnął pomięte zdjęcie, dokładną kopię tego, które wisiało na ścianie w jego sypialni, była na nim ich trójka. Jaxon spojrzał na zdjęcie, cała jego postawa zesztywniała. Rozszerzył oczy, jego usta szeroko się otworzyły.
-To tylko koleś wyglądający jak ja.
-Nie, to ty. Jaxon, to ty! Proszę, szukałem cię od dnia, w którym zaginąłeś. Głos Justina się załamał, łzy spłynęły po jego policzku. -Nick w końcu cię oddał, proszę uwierz mi. Nie chcę, żebyś wracał do Anglii. Nie chcę cię stracić. Jesteś jedyną rodziną jaka mi została.
-Nie mogę sobie teraz z tym poradzić.- Jaxon nagle wstał, kopiąc niewdzięcznie krzesło.
-Nie możesz uciec od prawdy.- Justin krzyknął ze złością, jego ręce zaciśnięte były w pięści.
-Jesteś pieprzonym psycholem. Wiem kim jestem i wiem kim jest moja rodzina. Idę stąd.- Jaxon ruszył w kierunku przeciwnym do samochodu, jego stopy mogły pójść wszędzie, ale nie tutaj.
Justin burknął, kopiąc swoje krzesło gwałtownie w stronę mola. Kontynuował kopanie i pchnął stół, aż w końcu rzucił nim z dużym hukiem.
-WYNOŚ SIĘ!- wrzasnęła kobieta przy barze, jej twarz przybrała wściekły odcień czerwieni.
-Justin, przestań proszę. Po prostu stąd chodźmy.- zareagowałam, moje palce chwyciły jego drżące ciało. Wzięłam go mocno za rękę, i praktycznie przeciągnęłam go przez molo, kiedy ten nadal przeklinał pod nosem, strumień łez spływał z jego oczu. Zaprowadziłam go do pobliskiej ławki, by usiadł i się uspokoił.
-Wykręcałem się od tego zbyt wiele czasu.- podniósł się do góry, uderzając się w czoło kilka razy, słone łzy nadal spływały po jego policzkach.
-Nie wykręcałeś, po prostu potrzebuje czasu Justin. To zbyt dużo dla niego, by zrozumieć, musi być to dla niego frustrujące, bo teraz rozważa, czy naprawdę żył w kłamstwie.- przekonywałam, starając się postawić w takiej sytuacji jakiej był Jaxon.
-Nie mogę go stracić Sutton, nie chcę do tego wracać.
Instynktownie przywarłam do jego koszuli, owijając ramiona wokół niego tak mocno, że jego głowa mogła oprzeć się na moim ramieniu. Pogładziłam jego włosy, kiedy poczułam jak moja koszulka moczy się przez jego łzy, ich fala sprawiła, że się skrzywiłam. Nienawidziłam widzieć Justina w takim stanie. Normalnie jest bardzo silny. Co masz zrobić, kiedy cała twoja wewnętrzna siła rozpada się na kawałki? Nadal głaskałam uspokajająco jego plecy, całując go w policzek, aż jego oddech wrócił do normalności i stałego tępa. Kiedy był gotowy, wydostał się z naszego uścisku, przecierając przekrwione oczy pełne łez.
-Jak myślisz, gdzie poszedł?- mruknął Justin.
-Nie wiem, ale nie martwię się. Łatwo znajdzie swoją drogę. Kiedy przyjdzie jego czas, zadzwoni. Ma twój numer. -starałam się zapewnić Justina, by spojrzał na pozytywy, mimo że miałam wątpliwości do tego gdzie przebywa Jaxon. Nie znane miejsce i zdezorientowany szesnastolatek. To sprawiło, że był zagrożony. Zwłaszcza przez naszych potencjalnych prześladowców.
-No, no, no kogo my tu mamy?- zaszydził głos z pewnej odległości, przez co zarówno ja, jak i Justin cofnęliśmy się by zobaczyć kto to.
-Co do cholery tutaj robisz Kahn?- Justin warknął na Liama, który potknął się tuż przed nami, w jednej ręce trzymał papierosa, a w drugiej ściskał mocno butelkę whisky.
-To nie twoja plaża Justin, byłem tu wcześniej.- Liam mrugnął, miał czkawkę i trzymał się za brzuch w dyskomforcie.
-Liam, po prostu idź.- przerwałam, wstając z ławki.
Na to Liam się cofnął, a wilk gwizdnął, jego groźne oczy spoglądały w dół, na moją krótką spódniczkę, którą postanowiłam dziś włożyć.
-Wyglądasz dziś dobrze Sutton. Pamiętasz jak ubierałaś takie sukienki dla mnie do szkoły? Sposób w jaki chodziłaś po korytarzu, bym na ciebie spojrzał? Dobrze kochanie, teraz to działa.
-Odpierdol się Kahn.- ryknął Justin, wytykając energicznie palec w klatkę Liama tak, że ten potknął się do tyłu.
-Będziesz tego żałować.
-Puste groźby, słyszałem je już wcześniej.- zaszydził Justin.
-Nie kiedy twój brat włóczy się bez celu na własną rękę. Może wezmę go na przechowanie, zaoferuję mu swoje braterskie usługi. Lepsze to niż nic, widząc jak ciebie nienawidzi prawda?- parsknął Liam, ohydny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-Nie, Justin.- na czas odciągnęłam go od Liama, jego puls szalał, a oczy płonęły.
-Miłego dnia.- Liam błysnął nam ostatnim uśmieszkiem, przed pójściem na molo, by zamówić więcej drinków przy barze.
-Mam zamiar oderwać mu kończynę po kończynie i kurwa spalić jego pieprzone ciało.- Justin zacisnął zęby. Ujęłam jego twarz w ręce, stykając razem nasze czoła.
-Jesteś od niego lepszy. Nie możesz tak myśleć. Wiem, że cię wkurza, ale jesteś zdenerwowany, musisz spróbować i pokazać mu, że nie może tobą pomiatać.
-Cokolwiek, muszę się stąd wydostać, zanim wykonam swoja obietnicę. Podwieźć cię do domu?
Byłam prawie skłonna powiedzieć tak, ale sądząc po morderczym ogniu w jego oczach, wolałam wysłać go prosto do domu, co zmniejszało ryzyko jego jazdy po drodze i wypadku samochodowego.
-Nie, jest dobrze.
-Nie chcę, żebyś szła.
-Nie będę, złapię autobus.- skłamałam, żałując, że nie będzie mnie chronił przez cały czas. Byłam około 10 minut od domu.
-Będę w swojej przyczepie, jeśli będziesz mnie potrzebować. Zadzwoń do mnie jeśli zobaczysz Jaxon'a.- wydusił, idąc w stronę swojego samochodu. Trzymał ręce w górze, a potem położył je na swoim karku, jego skórzana kurtka pomarszczyła się z tyłu.
Odwróciłam się kolejny raz w stronę molo, stół przy którym Justin, Jaxon i ja siedzieliśmy kilka minut temu, został już podniesiony przez kogoś. Uderzyło mnie, prawie upadłam na kolana, kiedy Liam stał i patrzył prosto na mnie, z ostrzegającym uśmiechem. Prawie tak, jakby mówił mi, że mam iść do domu, zanim cokolwiek się stanie.
__

Ściągając buty, weszłam do domu, nucąc razem z radiem grającym w jadalni, które zawsze włączało się samo, przez co mogłam znać godzinę, nie patrząc na mój telefon. Musiała być pora lunchu. Wyłączyłam je, cichy szelest doszedł do mnie z góry, przez co wgapiłam się w sufit. Zignorowałam to, uznając, że przyczyna hałasu to rury, które wykonują różne dziwne dźwięki w ciągu dnia, a czasem też późno w nocy.
Zrzucając płaszcz, hałas rozległ się jeszcze głośniej, a szelesty stały się bardziej widoczne. Wbijając z powrotem swój oszołomiony wzrok w sufit, kolejny hałas nastąpił krótko po tym. To jak jakby ktoś płakał, a odgłosy załamanego krzyku były stłumione. Przełknęłam ślinę, wyszłam z jadalni i skierowałam się w stronę schodów. Skuliłam się, kiedy zaskrzypiały po postawieniu na nich stopy, hałas płaczu był coraz głośniejszy, kiedy weszłam na górę. Nie było mowy, żeby to była rura. Idąc za odgłosem, weszłam do swojego pokoju, popychając powoli drzwi. Zmyliło mnie to, ponieważ mój pokój wyglądał dokładnie tak samo, jak zostawiłam go rano, nie było śladu, żeby ktoś tam był. Było tak dopóki nie zauważyłam drzwi balkonowych, które były lekko uchylone. Powinnam nauczyć się je blokować.
Ciekawość była silniejsza ode mnie, podeszłam do drzwi mojej szafy, hałas zdecydowanie pochodził zza grubych płyt. Zebrałam się na odwagę i rozsunęłam drzwi, zapalając światło i wpatrując wzrok w ubrania w większej części szafy. Zobaczyłam tam Jaxona, skulonego w kącie, jego twarz była mokra z bólu, który ciągle było widać w jego oczach. Tama łez przerwała się, kiedy złapał mój wzrok, jego ciało drgało od szlochu, kiedy schronił się, cofając w głąb ściany. Bez słowa, weszłam do szafy, siadając w niej.
Nawet nie musiałam zachęcać go do rozmowy.
-Teraz wszystko pamiętam.- drżał w niedowierzaniu samemu sobie, jego oczy były w głębokim smutku.
-Jest dobrze...- zaczęłam go pocieszać, ale on prychnął głośno na to, by mnie uciszyć.
-Nie, nie...nie jest Sutton. Pamiętam dokładnie co ten Nick i jego przydupas Liam mi zrobił. Pamiętam jak byłem związany, co jest prawdziwym powodem blizn na nadgarstkach. Pamiętam jak płacili ludziom, których uważałem za prawdziwą matkę i ojca, by się mną opiekowali, bo inaczej zostaliby zabici. Zrobili to dla kasy i żeby uratować siebie. Ale wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Przede wszystkim te umysłowe tortury i sesje kiedy mnie hipnotyzowali...pamiętam co stało się z moją siostrą. Pamiętam jak rozdarta była moja mama i Justin, i jak obwiniała go za to. Próbowałem się się go trzymać, ale potrzebowałem pierwszy oczyścić swój umysł. On myślał, że uciekłem, kiedy tak naprawdę pamiętam, że szedłem ulicą i następną rzeczą jaką wiedziałem, to to, że jestem wywieziony, podczas trwającej żałoby, musiałem sam sobie radzić. Zastanawiasz się, jak mogłem zapomnieć o swojej rodzinie? Myślałem o tym długo i mocno. Jak ktoś mógł zapomnieć o swojej rodzinie? To niemożliwe. Jednak teraz już wie. Chciałem zapomnieć, bo bardzo bolała strata młodszej siostry, znoszenie brata, który zagłębia się w handel narkotykami, nawet bez ochoty by spojrzeć wstecz. Moja matka starała się byśmy mieli coś na talerzu. Wszystkie te rzeczy sprawiły, że łatwiej zapomniałem o swojej przeszłości, o wiele łatwiej...i tak to jest. Żyłem w kłamstwie.
-Przykro mi Jaxon.- odetchnęłam, z moich oczu wyleciały łzy.
-Powinienem przeprosić Justina. Czekał na ten dzień, prawda? Na dzień, kiedy w końcu znajdzie mnie i powie prawdę. Ryzykował dla mnie swoje życie, a ja go olałem. Wszystko dlatego, że byłem zbyt naiwny i zbyt głupi by myśleć, że mówi głupstwa.
-Nie wiedziałeś. Jaxon, nie możesz się obwiniać. Poza tym, Justin jest zły, ale nie na ciebie. Jest zły na Nicka i Liama, wie, że potrzebujesz czasu. Po prostu z nim porozmawiaj. Daj sobie trochę czasu, aby się pozbierać i wtedy zaproszę go do siebie. On cię bardzo kocha Jaxon.
-Chcę tylko znów być normalny. Chcę by mój prawdziwy akcent wrócił, chcę spędzić tyle czasu ile mogę z Justinem, chcę zapoznać się znów z tą okolicą, ale co najważniejsze- chcę z powrotem swojego życia.
-Możesz to wszystko zrobić, zaczynając od telefonu do swoich zastępczych rodziców? Nie teraz, kiedy będziesz gotowy.
-Będę bardzo tęsknić za Lucy.- Jaxon pociągnął nosem, ocierając oczy z łez.
-Zrozumie. Hej, może będzie mogła cię odwiedzić. Jest chyba na tyle miejsca w mojej szafie, że zmieści jeszcze jedną osobę prawda?- moje serce ożyło, kiedy Jaxon uśmiechnął się na mój komentarz, mały chichot uciekł z jego ust.
-Spodoba jej się.
Instynktownie przyciągnęłam go do wygodnego uścisku, ściskając mocno.
-Wszystko będzie dobrze, wiesz, trzymaj się.- zapewniłam go, szybko się odsuwając i wstając.
-Dziękuję Sutton, za wszystko.- wsparłam go i ścisnęłam jeden z jego policzków, przed zostawieniem go samego. Wyciągnęłam swój telefon, aby wysłać wiadomość do Justina, by ostrzec go, że znalazłam Jaxon'a, jednak sms przerwał moje pisanie.
Brakuje czegoś w twoim koszu?- SA
Mój telefon upadł na podłogę, kiedy klękłam na podłodze przed pojemnikiem, grzebiąc w śmieciach, w poszukiwaniu tej jednej rzeczy, którą SA mógł wykorzystać, by skrzywdzić moją rodzinę.
List do matki przepadł, poza jednym kawałkiem, na którym napisane było czerwonym markerem:
Następna runda jest cała moja. Powinnaś powiedzieć swojej mamie o wcześniejszych złych czynach twojego ojca. No cóż, prawda musi w końcu wyjść. Zamierzam mieć z tego uciechę.- SA


* * *

No i jest 47. Uff.. dobrze, że Jaxon przypomniał sobie wszystko! Następny rozdział dodam jak wrócę z wakacji, wątpię, żebym teraz miała na tyle czasu, by tłumaczyć i dodać. Dokładnie rozdział postaram się dodać 29 lipca, więc do zobaczenia za dwa tygodnie : )

Miło by było, gdybyście komentowali rozdziały jeśli je czytacie. Ostatnio mam wrażenie, że coraz mniej osób czyta moje tłumaczenie.. Więc jeśli czytasz to tłumaczenie, daj o sobie znać w komentarzu, co myślisz o rozdziale czy tłumaczeniu. Bardzo fajnie czyta się wasze opinie i to sprawia, że chętniej tłumaczę rozdział.

Twitter: @Swaggabiebah
Ask: www.ask.fm/swagja

Follownijcie polskie konta bohaterów SA:
Justin: @SA_JustinPL
Sutton: @SA_SuttonPL
Tori: @SA_ToriPL
Hollie: @SA_HolliePL

SA: @SA__PL

Zapisujcie się na listę informowanych w zakładce "informowani". 

122 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Cieszę się, że Jaxon sobie wszystko przypomniał, uff. Niestety SA znowu namiesza, tym razem w sprawach rodzinnych Sutton. Będzie się działo, hoho. Miłych wakacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boooskie . Kocham to opowiadanie . *__*

    OdpowiedzUsuń
  3. o boże :o
    jakaś masakra, już się boję co będzie dalej :o
    życzę miłej zabawy na wakacjach <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeejciu!
    W tym blogu jest tyle napięcia.:D
    Dzizas!
    Nie moge się doczekać nowego rozdziału.:D
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny, niesanowite tlumaczenie, az chce sie czytac :3 + udanej zabawy na wakacjach! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie Jaxon wszystko sobie przypomniał ;> Ale też bardzo cieaki mnie to jak Sutton powie o wszystkim swojej mamie i wgl.
    Niemogę doczekać się już następnego rozdziału ;d Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Miłych wakacji, odpocznij :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam to opowiadanie i ty świetnie to tłumaczysz!
    miłych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dobrze że sobie przypomniał :) to do za 2 tygodnie jakoś wytrzymam. udanego wypoczynku:)
    @kasq_00

    OdpowiedzUsuń

  10. Na prawdę świetny rozdział . <33 Dobrze, że Jaxon sobie wszystko przypomniał . .
    Pozdrawiam. :D

    [justin-nothing-like-us.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  11. nie moge sie doczekac nowego rozdzialu :)
    kocham to opowiadanie<3

    OdpowiedzUsuń
  12. kocham to tłumaczenie, rozdział jest świetny prawie w ogóle nie było nic z SA. Super! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział, szkoda, że Cię tak długo nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  14. O moj boze, ale sie porobilo

    OdpowiedzUsuń
  15. djnavNBhujDNbjvdeshijndeji, przypomniało mu się wszystko *-* o Boże, co jak SA da ten list mamie Sutton? O Jezu OMGOMGOMG

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdział jest świetny ! :* nie moge sie doczekać nastepnego ;c szkoda że dopiero za 2 tygodnie ;/ no ale jakos dam rade :) miłych wakacji <3

    Polecam jako czytelniczka :
    http://but-i-ll-love-them-endlessly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowity rozdział. Uwielbiam Twoje tłumaczenie.
    Udanych wakacji ♥
    @SwagOnKidrauh

    OdpowiedzUsuń
  18. dygvghdj
    wspaniały rozdział
    kocham Twoje tłumaczenie,
    do następnego! cya!
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  19. W KOŃCU JUSTIN POROZMAWIAŁ Z JAXO! ROZDZIAŁ ŚWIETNY I ŚWIETNIE PRZETŁUMACZONY! CZEKAM NA WIĘCEJ JUTTON C: / @madeincanada94

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny,według mnie wszystko jest dobrze asdfghj :) - @stratfordslaugh

    OdpowiedzUsuń
  21. Tyle emocji i to W JEDNYM ROZDZIALE !!!
    Tak straszne kocham to opowiadanie !! Kocham też bardzo mocno Ciebie ze to że mogę czytać to cudowne opowiadanie !!

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny Jaxon sobie przypomniał <3 ta suka SA mnie już wkurwia szczerze mówią . udownie tłumaczysz kc ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytam, czytam ;)czasem tłumaczenie nie jest idealne, ale ja również tłumaczę i wiem, że czasem nie da się czegoś przetłumaczyć dosłownie, a czasem nawet trudno jest cokolwiek przekształcić, tak aby miało sens. A rozdział? Pełen emocji, jak każdy i to właśnie uwielbiam w SA :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialny! *.*
    Jesteś świetną tłumaczką ;*
    czekam z niecierpliwością na nn <3
    Miłych wakacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Padłam. Genialne.
    Jak dobrze, że Jaxon już wie prawdę. Już myślałam, że Liam mu coś zrobi czy coś
    Teraz ten SA.. kurdę na serio kto to jest?
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  26. TO JEST ASFHJHFSFGH! Brakuje mi słów! Do następneo <3 / @foreeveerjdb

    OdpowiedzUsuń
  27. jest swietne ciesze sie ze Jaxon sobie przypomniaal *,*

    OdpowiedzUsuń
  28. Brak komentarzy? Nie wierzę. Tak czy siak, zajebisty rodział. Taki wzruszający. Czekam na następny, ale będzie straaasznie późno :c

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja sie chyba uzaleznilam *-* nie wytrzymam dwoch tygodni be rozdzialu ;-;

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetne, nie mogę się doczekać następnego, tlumaczysz bezbłędnie! :) ily, @rockxmex

    OdpowiedzUsuń
  31. Odwalę przez dwa tygodnie,ale każdemu się należą wakacje więc miłego wypoczynku.I jakoś dam radę a co do rozdziału.Jak zwykle cuuuuuuudowny.

    OdpowiedzUsuń
  32. czytam czytam czytam i jest boskie. jakbyś mogła- informuj na tt. https://twitter.com/Luloo_97
    Buziaczki <3 ;***

    OdpowiedzUsuń
  33. Te opowiadanie zaczyna się robić jak horror :o
    Dobrze, że Jaxon sobie przypomniał o wszystkim
    A mnie dalej zastanawia kto do cholery jest SA?!

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozdział jest genialny! Dobrze, że Jaxon dowiedział się już o wszystkim. Z niecierpliwością czekam na następny :)

    ____________________________________

    Twój blog został przeze mnie nominowany do The Versatile Blogger :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Fbtrvt nie mogę dchttvyrfbt to urcthggvgt

    OdpowiedzUsuń
  36. rozdział jak zawsze świetny :) udanych wakacji ;*

    OdpowiedzUsuń
  37. rozdział jak zawsze genialny!

    miłych wakacji :) x

    OdpowiedzUsuń
  38. rozdział jak zawsze świetny :) udanych wakacji ;*

    OdpowiedzUsuń
  39. Czekam na następny rozdział ;>

    OdpowiedzUsuń
  40. Kocham kocham kocham ;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Jesteś genialna, dziękuje ;*

    OdpowiedzUsuń
  42. KOCHAM TO OPOWIADANIE SERIO ;D

    OdpowiedzUsuń
  43. czytając ten rozdział wzruszyłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak się cieszę że Jaxon sobie wszystko przypomniał. Ale nadal nie wiemy kto to SA i co teraz zamierza..

    OdpowiedzUsuń
  45. świetny :)
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  46. o matko zaraz umrę <333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  47. PIERWSZA ... śWIETNE

    OdpowiedzUsuń
  48. Zajebiste jest to opowiadanie i nie mogę się doczekać ,żeby dowiedzieć się kto jest SA.

    OdpowiedzUsuń
  49. ja już nie wytrzymuję z tą niewiedzą kim jest SA asdfghjkl

    Miłych wakacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. pierwszy raz udało mi się dodać komentarz na blogu tak popularnym : ** kocham cię za to że tłumaczysz te opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  51. O boże, SA jest irytujący! Fantastyczne tłumaczenie, jesteś świetna! Będę tęsknić za tobą no ale może uda się mi wytrzymać ;c

    http://dsd-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. pieprzony SA, ciekawe kto nim jest no.....

    OdpowiedzUsuń
  53. kocham to tlumaczenie:c jest swietne. rozdzial jak zawsze perfekcyjny. dziekuje ze tlumaczysz ilysm<3

    ahhh i udanego wyjazdu kochanie!

    ~ @awmyhazz

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie moge ahahahhah <3 CUUUDOOO... I chybaa (chybaa) jestem pierwsza, przynajmniej tak to wygląda xd

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja chcę ci powiedzieć że cały czas czytam to opowiadanie które jest świetne ale nie mogę zawsze napisać komentarza gdyż zawsze opowiadania czytam na telefonie

    OdpowiedzUsuń
  56. Tak długo trzeba teraz czekać, ehhhh;_; Świetnie tłumaczysz!:))

    OdpowiedzUsuń
  57. Dzieje się <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Rozdział super, zresztą jak wszystkie. Nareszcie Jaxon poznał prawdę! :D
    Nie mogę doczekać się następnego. Miłych wakacji! :*

    OdpowiedzUsuń
  59. Rozdział jak zawsze super. Nareszcie Jaxon poznał prawdę! :D
    Już nie mogę doczekać się następnego. Miłych wakacji :*

    OdpowiedzUsuń
  60. Super czekam na kolejny!! Dziękuję że tłumaczysz<33

    OdpowiedzUsuń
  61. Czytam i uwielbiam <3 czekam na nn c:

    OdpowiedzUsuń
  62. super rozdział nmg uwierzyć co zrobił SA super tłumaczysz czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  63. Aww*.* uwielbiam Twoje tłumaczenie♥
    dobrze, że Jaxon sobie wszystko przypomniał:) rozdział był taki asdfghjkl*.*
    @MarikaOffical

    OdpowiedzUsuń
  64. Kto to Hollie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koleżanka Alex, która poszła z Justinem na zabawę szkolną bo Alex go o to poprosiła

      Usuń
    2. Dzieki ;*

      Usuń
  65. Czekam na nn <3 fajnie, że dodasz go w moje urodziny ;) ^^

    OdpowiedzUsuń
  66. uff .. jeszccze w polowie rozdzialu myslalam ze Jaxon sobie nie przypomni i zpstawi Justina a tu na koncu taka niespodzianka <3 Udanych wakacji !!

    OdpowiedzUsuń
  67. ufff... jak dobrze, że Jaxon sobie wszystko przypomniał <3
    uwielbiam! <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  68. Jejciu ! Jakie rmocje . Czekam na następny . POZDRO . ;*

    OdpowiedzUsuń
  69. SA doprowadza mnie do szału! Wiesz może w którym rozdziale zostanie ujawniony? Czekam na 48 z niecierpliwością;)
    przyjemnych wakacji! #muchlove / @im15bitch

    OdpowiedzUsuń
  70. jeden z najlepszych rozdziałów :o i świetne tłumaczenie :D

    OdpowiedzUsuń
  71. O jeju *-* Będzie drama ! Cudowny rozdział <3 dziekuje, że tłumaczysz ;*

    OdpowiedzUsuń
  72. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO "THE VERSATILE BLOGGER" U MNIE NA BLOGU <3 toobigtobeloved.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Hej, nominuję cię do The Versatile Blogger, więcej u mnie na blogu : jb-love-story-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  74. Wow, jeden plus, że Jaxon wszystko już pamięta, minus+ SA, ale to jak zawsze, ja czytam! Tak jak zawsze! ♥ nie mogę się doczekać następnego, MIŁYCH WAKACJI KOCHANIE ♥

    OdpowiedzUsuń
  75. Wjdafffdf jaxon wreszcie sobie przypomniał xssgjsdc i czytam twoje tlumaczenie od samego początku :3

    OdpowiedzUsuń
  76. wspaniałe, ciekawe co stanie się z tym listem i czy mama Sutton dowie się o tym wszystkim od SA czy od Sutton. bardzo dobrze, że Jaxon sobie o wszystkim przypomniał. cóż, czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  77. Nie moge się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  78. spoko rozdzial i baw sie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  79. O mój Boże, serce mnie boli jak myślę, że Justin płakał. Dobrze, że Jaxon sobie wszystko przypomniał *.* Sutton jest taka kochana gzjofgkkocdjkdf..
    I ten SA, no kurwa. Już sama nie wiem kto to może być... Mam 3 podejrzane osoby, ciekawe czy trafie ; )

    OdpowiedzUsuń
  80. świetne xoxox

    OdpowiedzUsuń
  81. Twój blog został nominowany. Więcej dowiesz się tutaj - http://storm-fanfiction.blogspot.com/p/the-versatile-blogger_2131.html :)

    OdpowiedzUsuń
  82. Twój blog został nominowany. Więcej dowiesz się tutaj - http://thelakehousejb.blogspot.com/2013/07/nominacja.html :)

    OdpowiedzUsuń
  83. twoje tłumaczenie jest niesamowite!Najlepsze jakie czytałam.
    Boże,nie mogę się doczekać następnego rozdziału ^.^
    zapraszam do mnie :) http://lucy-caipiroska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  84. Wow, ta historia jest niesamowita ! Trzyma w napięciu, nie ma co ;) Przez pewien czas sądziłam że Tori może być "SA" ale po tym filmiku mój"entuzjazm" został przygaszony, później moje podejżenia padły na ojca Sutton (co za bydlak tak na marginesie). Obecnie jestem na etapie "wszyscy są podejżani" ;P Hehe, to jest lepsze niż nie jeden kryminał o_O
    Motyw telefonu jest strzałem w dziesiątke ! + zdjęcie Justina i Sutton (tak sądzę) w tle fajnie razem współgrają, tworząc ciekawe odzwierciedlenie historii dając jednocześnie czytelny tekst :)
    Co do tego jak tłumaczysz - robisz to świetnie. Co prawda czasem zdarzają się literówki albo zmiana rodzaju osoby mówiącej ale generalnie nie jest źle bo wszystko da się zrozumieć więc nie ma się czego czepiać ;D
    Ło joj .. ale się rozpisałam, mam nadzieję że nie zaśniesz podczas czytania ;P

    ~Black

    PS. za wszystkie błędy i nielogiczne określenia/zdania przepraszam ale jest już trochę późno i oczy mi się zamykają ;D

    OdpowiedzUsuń
  85. Dobrze że Justin powiedział wszystko Jaxon'owi. Ciekawe co zrobi SA. Czekam nn . opowiadanie jest super

    OdpowiedzUsuń
  86. Super! Kocham twoje tlumaczenie! <3

    OdpowiedzUsuń
  87. Zazdroszczę Ci. Tłumaczysz naprawdę wspaniale, pomimo tego, że czasami robisz literówki. Czyta się świetnie, opowiadanie trzyma w napięciu, serce podchodzi do gardła... Zawsze w głowie wszystko przelatuje mi jak film. Dziękuję, że to tłumaczysz, kocham. xoxo

    PS. Jeśli możesz, pozdrów ode mnie autorkę oryginału i podziękuj jej za tak cudowną opowieść!

    OdpowiedzUsuń
  88. Zazdroszczę Ci. Tłumaczysz naprawdę wspaniale, pomimo tego, że czasami robisz literówki. Czyta się świetnie, opowiadanie trzyma w napięciu, serce podchodzi do gardła... Zawsze w głowie wszystko przelatuje mi jak film. Dziękuję, że to tłumaczysz, kocham. xoxo

    PS. Jeśli możesz, pozdrów ode mnie autorkę oryginału i podziękuj jej za tak cudowną opowieść!

    OdpowiedzUsuń
  89. asdfghjkl *-*

    OdpowiedzUsuń
  90. Świetne. ; D
    Dzięki za tłumaczenie tego i za to , że wykorzystujesz swój wolny czas by to tłumaczyć. Poświęcenie godne medalu ; D

    OdpowiedzUsuń
  91. Nominowałam Cię do 'The Versatile Blogger'. więcej na: http://tlumaczenie-changed.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

    Lilly xo

    OdpowiedzUsuń
  92. Dziekuje, ze tlumaczysz. Kc <3

    OdpowiedzUsuń
  93. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Avard
    Z poważaniem http://renascencexo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  94. KOCHAM KOCHAM KOCHAM!

    Zapraszam na mojego : http://secret-admirer-sa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  95. Tłumaczenie świetne! ;** @JesteNiallere

    OdpowiedzUsuń
  96. Świetne tłumaczenie. Zapraszam na mój blog: http://eevilsky.blogspot.com/ Komentarz mile widziany. :))

    OdpowiedzUsuń
  97. ooo kurwa. już myślałam, że jednak będzie dobrze. a przynamniej lepiej. ale oczywiście sa musiało znowu być n pierwszym miejscu. kurwa.

    OdpowiedzUsuń
  98. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger więcej info na http://darkblood5.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html
    gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  99. Myślę, że to jest świetne ff a ty je równie świetnie tłumaczysz. To opowiadanie różni się od innych i to jest najbardziej intrygujące. dziękujemy, że tłumaczysz :))x

    OdpowiedzUsuń
  100. cudowny! ciesze sie że Jaxon przypomniał sobie wszystko :) czekam na kolejny!
    @brightsselena x

    OdpowiedzUsuń
  101. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger! Więcej informacji tutaj: http://not-every-day-was-our-day.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  102. Mam szczęście, bo zaczęłam czytać te tłumaczenie dopiero parę dni remu i skończyłam je dziś,a jest 29 więc nie muszę jak nie którzy czekać 2 tygodni na rozdział, yay! Kocham Cię za to, że tłumaczysz. <333

    OdpowiedzUsuń
  103. Jejku to można czytać bez końca *,*
    kocham <3 przeczytałam z opóźnieniem bo sama byłam na wakacjach ale ;)
    co do tłumaczenia : to zdania tłumaczysz z sensem (czasem literówka sie zdarzy ale to nie jest straszne) wiec keep going :) #ilysm

    OdpowiedzUsuń
  104. Kochaaam to <333 + świetnie tłumaczysz. ♥

    OdpowiedzUsuń
  105. Myślę że wujek D jest SA xd
    /ola

    OdpowiedzUsuń