Chapter 48

Następnego dnia usiadłam na łóżku, nakładając na paznokcie drugą warstwę lakieru o moim ulubionym czerwono-wiśniowym odcieniu. Jaxon siedział naprzeciwko, grając w gry na telefonie i słuchając muzyki na swoim iPodzie. Ostatnia noc była dla niego trudna, a jeszcze gorzej się na to patrzało. Zadzwonił do swoich zastępczych rodziców i wyjaśnił im, że teraz są wolni od przystawionej im do głowy broni i nie muszą się więcej martwić opieką nad nim. Obiecał im, że ich odwiedzi, a przez to, wychowując go i widząc jak dorasta najwyraźniej pokochali go jak własnego syna, niezależnie od tego, że nie byli jego prawnymi opiekunami. Ale tak naprawdę bardziej złamało mi serce, kiedy byłam świadkiem, jak zadzwonił do swojej dziewczyny, Lucy. Miał już łzy w oczach, kiedy ona odebrała i powiedziała cześć. Jego głos załamał się, kiedy powiedział jej, że nie wróci już do Anglii. Byłam całkowicie zaskoczona, kiedy bez wahania udało mu się całkowicie jej ujawnić. To było takie słodkie, że ufał jej, mówiąc jej o wszystkim związanym z Justinem, Jazzy i resztą jego przeszłości. Podkreśliłam, że Jaxon powinien może używać mojego MacBooka by wejść z nią na Skype, kiedy tylko chce, by mógł na bieżąco być z nią twarzą w twarz.
Po tym szybko zadzwoniłam do Justina, by spytać go, czy chce przyjść w nocy, kiedy wszyscy będą spać, jednak odpowiedział, że jest zbyt zmęczony, żeby mnie odwiedzić. Nigdy wcześniej nie miał problemów z prowadzenie, dlatego uznałam, że próbuje uporać się z myślą o Jaxon'ie. Nie naciskałam na niego, wiedziałam, że jest na granicy wytrzymałości. Potrzebował czasu, by się zregenerować, zanim uda mi się wrócić do opieki nad Jaxon'em, Jaxon również potrzebował czasu, by poradzić sobie z informacjami których nie pamiętał i odkrył je godzinę temu. To był najlepszy sposób, aby zapewnić, że ich relacje nadal będą silne.
-Myślisz, że Justin dziś przyjdzie?- spytał szorstko Jaxon, ściągając moje słuchawki z jego uszu.
Wydęłam wargi- nie miałam najmniejszego pojęcia. Nie odpowiedział na żadną moją wiadomość, a kiedy to zrobił, odpowiedź miała jedno słowo, nic więcej. Nie chciałam naciskać na niego w obawie przed jego postawą. Justin nie był zbyt łaskawy w słowach, kiedy był zły lub zdenerwowany.
-Może, zależy jak spał w nocy. Był bardzo zmęczony.
-Tak, mówiłaś.- Jaxon westchnął zdezorientowany, chwytając za paczkę starburstów, które kupiłam mu, kiedy wcześniej poszliśmy na zakupy. Powiedzmy, że Jaxon miał teraz świątynię fast foodów w mojej szafie. -Wiesz, kocham Kalifornię.- spojrzał przez okno na błękitne niebo, uśmiech rozprzestrzenił się na jego twarzy.
-Cóż, to twoja ojczyzna i byłeś od niej daleko na długo.- zeskoczyłam z łóżka, trzymając uniesione palce, chodząc na piętach, kiedy przeszłam przez pokój, aby otworzyć drzwi balkonowe. Był dziś zaskakująco ciepły dzień, upał, w którym czujesz się, jakbyś był rozpalony gorączką. Złapałam za klamkę, chłodna bryza uderzyła mnie w twarz, przez co wzdychnęłam z ulgą przez podmuch na mojej skórze.
-Jest tu zdecydowanie cieplej niż w Anglii.
-No co ty, w Anglii ciągle musisz mieć ze sobą parasol.- zażartowałam, ściągając gumkę z nadgarstka w celu związania włosów w koński ogon.
-Nie mamo, Sutton miała ją ostatnia. Przestańcie mnie obwiniać ugh.- zirytowany głos Alex krzyknął za drzwiami. W odpowiedzi Jaxon rozszerzył oczy, ukradkiem schodząc z mojego łóżka, a następnie przemknął obok mnie na balkon. Przycisnął się do ściany, uciekając z widoku. Stałam w drzwiach, czekając aż się otworzą- co stało się w ciągu sekundy.
-Mama chce wiedzieć co stało się z jego suszarką do włosów.- syknęła na mnie Alex, wachlując się mini wiatrakiem.
-Odłożyłam ją z powrotem do jej pokoju, pod kredensem. Nie było miejsca tam, gdzie zwykle ją kładła.- wymamrotałam niepewnie, czując na sobie wzrok Jaxon'a. To był pierwszy raz, od kiedy odezwała się do mnie przez tamtym zajściem.
-Dobrze.- powiedziała nagle Alex, jej zimne oczy spotkały moje. Jak tylko odwróciła się do wyjścia, krzyknęłam jej imię.
-Czekaj! Alex nie gadałyśmy od wieków, chcę wiedzieć czy wszystko z tobą dobrze i wszystko ok...z...wiesz.- wyszeptałam, w nadziei, że uzyskam odpowiedź. Nosiła moją siostrzenicę lub siostrzeńca.
-To nie twój biznes.
Powinnam wiedzieć.
Jasne, że nie wybaczy mi w najbliższym czasie. To dzieje się tylko w tych wyidealizowanych „wszyscy żyli długo i szczęśliwie” filmach. Niestety moje życie to film na jakimś kanale z horrorami/thrillerami.
-Alex proszę, przepraszam za złamanie tajemnicy. To nie było pod moją kontrolą, zaufaj mi nie powiedziałabym Nate'owi jeśli ktoś by mnie do tego nie zmusił.
-Więc kto to zrobił Sutton? Po prostu wydaje mi się, że to jedna z twoich głównych wymówek...- Alex warknęła ostro, oparła ręce na biodrach i przeniosła ciężar ciała na prawą nogę. Zaszydziła z mojego tonu głosu, kontynuując. -Oh to mój błąd, nie zrobiłabym tego gdyby ktoś naprawdę mi nie kazał, bla bla bla. Ta sama ściema każdego dnia.
-Mówię prawdę.- zaprotestowałam, ignorując ból, który przeszedł przez moje ciało, gdy posłała mi kolejne obrzydliwe spojrzenie.
-Oh tak, dowiedz tego. Kto kazał ci to wszystko wygadać? Jesteś psychiczna? Masz jakieś zaburzenia osobowości? Diabeł siedzi na twoim ramieniu szepcząc ci te złe pomysły i plany do ucha, aby zmienić każdego życie w piekło? Chciałabym wiedzieć.
-Alex...
-Odpuść, nie chcę więcej słuchać twoich kłamstw.- wywróciła oczami, zanim mocno zamknęła za sobą drzwi. Poczułam jak mój żołądek się wywraca. Moja własna siostra odrzuciła mnie za to, co zrobiłam. SA pracował nad wszystkim, używając mnie jako narzędzie, próbując oddzielić ode mnie wszystkich, którzy o mnie dbali. Wkrótce zostanę sama i co wtedy? Będę siedzieć jak kaczka, bojąca się swojego życia dlatego, że ktoś mną kieruje?
-Sutton.- znajomy, anielski głos tchnął mi do ucha, a następnie para ramion owinęła się wokół mojej talii. Nie musiałam się odwracać by dowiedzieć się kto to. Jego zapach go wydał.
-Justin, jesteś tutaj.- wydyszałam, uśmiechnęłam się kiedy poczułam jak jego usta przejeżdżają z tyłu mojego ucha.
-Przepraszam za ten dystans.
Wzięłam jego ręce w swoje, przyciskając je do piersi, kiedy ten kontynuował całowanie mojej szyi.
-Rozumiem Justin, nie musisz przepraszać za tak głupią rzecz.- odwróciłam się, chwytając jego szyję, by przycisnąć swoje usta do jego. Jego usta zamarły na chwilę, będąc zaskoczone moim szybkim ruchem. Ssałam delikatnie jego dolną wargę, moje oczy zatrzepotały otwarte, by patrzeć w jego piwne.
Kontynuowaliśmy, aż ktoś odchrząknął, przerywając pocałunek. Zarumieniłam się, kiedy zrozumiałam, że Jaxon stał w drzwiach balkonowych przez jakiś czas, unosząc brwi, spojrzeliśmy w jego kierunku, oboje z poczuciem winy.
-Jeśli wy dwoje potrzebujecie dla siebie trochę czasu, będę szczęśliwy pozwolić wam na to.
-Jest dobrze stary, serio.- Justin uśmiechnął się, całując mnie w głowę, przyciągnął mnie do uścisku.
-Nie naprawdę, te napięcie seksualne mnie zabija.- śledził nas, jego usta drgnęły, kiedy obserwował mnie i swojego brata w swoich ramionach.
-Zatrzymam to na urodziny Sutton.- Justin mrugnął na moją zdezorientowaną twarz, uśmiechając się bezczelnie. -Wszystkie żarty na bok, cieszę się, że twoja pamięć wróciła Jaxon.- Justin pokiwał głową, aby potwierdzić Jaxon'owi swoją wdzięczność, jego twarz była teraz poważna.
-To nie jest najlepsza rzecz do pamiętania, ta śmierć i smutek. To prawdopodobnie główny powód tego, dlaczego tak łatwo o wszystkim zapomniałem. Mam na myśli, chciałbyś zapomnieć o wszystkim- jeśli miałbyś szansę?
Justin zastanowił się przez chwilę, jego brwi wygięły się, kiedy myślał o tej możliwości.
-Być może byliśmy w piekle, więc zasługujemy na taką szansę. Ale potem, po tym co się stało, myślę, że to zrobiło ze mnie silniejszą osobę. Wszystko co się zdarzyło, miało jakiś powód, nie możesz uciekać od złych rzeczy, bo one i tak zawsze będą za tobą szły przez życie.
-Wczoraj, kiedy okazało się...po prostu nie mogłem przestać myśleć o Jazzy.- Jaxon uśmiechnął się słabo do siebie, jego oczy wpatrywały się w stopy. -Po prostu nie miałem jak się pożegnać, wiesz?- Jaxon spojrzał swoim rozbitym wzrokiem na Justin i mnie, łza wypłynęła z jego powieki.
-Jest dobrze Jaxon.- zapewniłam, patrząc na Justina.
-Mam pomysł.- ogłosił Justin, przez co ja, jak i Jaxon zastanawialiśmy się, co wpadło do głowy Justinowi.

__

Nie musieliśmy długo czekać, by dowiedzieć się o jego myślach. Justin, Jaxon i ja kontynuowaliśmy spacer po plaży Justina, wszyscy zmyleni tym co się dzieje. Justin nic nie wyjaśnił w aucie, tylko to, że pomoże to w sytuacji, zwłaszcza Jaxon'owi, z radzeniem sobie z tym, co stało się Jazzy.
-Jesteśmy.- w końcu Justin powiadomił nas, kiedy prawie upadłam przez intensywne palenie z tyłu moich ud, kiedy szliśmy po górze piasku. Jaxon trzymał się w pasie, łapiąc oddech, jego postawa zesztywniała, kiedy coś w oddali przykuło jego wzrok. Idąc za jego intensywnym spojrzeniem, zauważyłam Justina kucającego pod tablicą, przebierającego w pięknych różowych kwiatach, które rosły wokół niego.
Czy to jest to, o czym myślę?
-To grób Jazzy, który zrobiłem, kiedy przeniosłem się do przyczepy. Chciałem specjalnego miejsca, gdzie będę mógł iść i gdzie będę mógł się za nią pomodlić, i to jest to. Przychodzę tu każdego dnia, tylko po to, żeby dać nowe kwiaty i porozmawiać z nią. To bezpieczne miejsce i wiem, że ona to widzi.- Justin oblizał usta, kiedy spojrzał w niebo.
Patrzyłam z podziwem na tablicę:
Jazmyn Bieber
Ukochana siostra i córka.
-Śpij spokojnie, jej światło będzie świecić na nas wszystkich bez końca.
Otarłam łzy z moich oczu, zanim miały szansę wylecieć, moje serce złamało się na widok przede mną. Zawsze zastanawiałam się, czemu Justin ciągle zostawia nas, bo ma „rzeczy” do zrobienia w swojej przyczepie. Kiedy on cały czas był w żałobie za swoją siostrę. Obserwowałam pozornie Jaxon'a, kiedy ten błądził obok pomnika, upadając na kolana obok Justina. Stałam z tyłu, dzięki czemu Jaxon miał szansę ubolewać ze swoją rodziną.
-Dlaczego musiała nas opuścić?- Jaxon pociągnął nosem, jego plecy opadły, kiedy wybuchł płaczem. Justin ostrożnie przyciągnął go do swojego boku, pocierając jego plecy, Jaxon wsparł się na nim mocno.
-Ona nas nie opuściła Jaxon. Tak naprawdę ona jest tutaj. Porozmawiaj z nią, tęskniła za tobą.- głos Justina pękną, kiedy zauważył jak stoję za nimi, a łzy spływają mi z oczu.
-Chodź tutaj.- powiedział bezgłośnie, wyciągając rękę, by wziąć moją. Wzięłam jego miękką dłoń, zniżając się na kolana, tak, że mogłam oprzeć się na jego klatce piersiowej. Pogładził uspokajająco moje ramię, jednocześnie zachęcając Jaxona do powiedzenia kilku słów.
-Jazzy,- zaczął Jaxon, pociągając nosem przed kontynuowaniem. -Przepraszam, że nie udało nam się porozmawiać, tak mi przykro, że zajęło mi to tak długo, by odzyskać pamięć. Zawsze nazywałaś mnie głupkiem, a teraz wiem czemu. Nie rozumiem jak mogłem zapomnieć o tak cholernie perfekcyjnym aniołku jak ty. Nawet jeśli byłaś irytującą siostrą, która ciągle mnie drażniła, jesteś też moją małą dziewczynką. Obiecałem sobie, że będę dla ciebie cholernie nadopiekuńczy, kiedy będziesz starsza i chłopcy będą przed tobą klękać. Nie byliby w stanie powiedzieć nawet cześć bez uzyskania zgody ode mnie czy Justina. Myślę, że to dobrze, że jesteś w niebie, nie będę owijać w bawełnę. Możesz być wolnym duchem, bez mojej nadopiekuńczości. Jazzy bardzo za tobą tęsknię i kiedy mój czas się skończy na ziemi, nie będę martwił się śmiercią. Zawsze się bałem, ale teraz nie...bo sercem wiem, że będziesz na mnie czekała. Odliczam czas, kiedy znów zobaczę twoją piękną twarz. Kocham cię niewyobrażalnie, jestem bardzo wdzięczny, że jestem tu i znów z Justinem. Śpij dobrze księżniczko, jesteś wszystkim.
Jaxon przyłożył swoją rękę do miękkich ust, pocałował dłoń, a potem oparł ją na tablicy, zamykając oczy, kiedy wiatr owiał jego twarz i wytarł łzy. Przytuliłam głowę do piersi Justina, zamykając oczy, wysyłając Jazmyn swoją miłość. Nigdy jej nie spotkałam, ale wiem, że na pewno bym ją pokochała. Nie dlatego, że była siostrą Justina, ale dlatego, że naprawdę wyglądała na doskonałego anioła. Miała jedną z tych twarzy, na którą nie można się złościć. Miała złote serce.
-Jazzy, to moja piękna dziewczyna Sutton mówiłem o niej cały czas. Wiem, że ty też ją kochasz i swojego szczęśliwego brata, który w końcu znalazł kogoś, kto wyciągnie go z tego ciemnego miejsca. Nie jestem już starszym bratem, którego masz się wstydzić. Staram się zmienić swoją osobowość, by być lepszym człowiekiem. To wszystko dla niej. Jesteście obie jedynymi kobietami, razem z mamą, w moim życiu. Dziękuję za błogosławienie mnie i za to, że otworzyłaś mi oczy, by zobaczyć co było słuszne dla mnie, to było jedynym lekarstwem na pozbycie się moich grzechów.- Justin pocałował mój policzek, kładąc rękę na moim brzuchu. -Może pewnego dnia będziesz ciocią i wspaniała Matka Boska będzie czuwać nad naszymi dziećmi.- otworzyłam w zachwycie oczy, moje serce biło szybko w mojej piersi. Jego kochany wzrok spotkał mój, jego ręka lekko śledziła mój pępek przez koszulkę. Otworzyłam usta, zaniemówiłam. Nigdy nie myślałam, że Justin będzie chciał dzieci, nie wydawał się jakby nadawał się na ojca.
-Jestem dumna z twojego brata Jazzy...z ich obu.- Jaxon odwrócił głowę, żeby przyjrzeć mi się dokładnie, kiedy zebrałam odwagę na odezwanie się, wdzięczny uśmiech pojawił się na jego ustach. -Żałuję, że cię nie spotkałam, jesteś błogosławieństwem tej dwójki. Spoczywaj w pokoju i nadal świeć swoim wspaniałym światełkiem na nas wszystkich.
Wiatr podniósł się w tej chwili, zwykły chłodny powiew nagle dmuchnął na moją skórę, mieszając się z jej ciepłem.
-Ona tu jest.- odetchnęłam, wstając, kręciłam się powoli, pozwalając, by wiatr ściął mnie z nóg i przejął moje ciało. Kręciłam się, dopóki nie zakręciło mi się w głowie. Przez przypadek potknęłam się, upadając prosto w ramiona Justina. Łapiąc oddech, wdychałam jego zapach, czując jego ciepłe ramiona wokół siebie, by przyciągnąć mnie bardziej do jego ciała. Oparłam policzek na jego piersi, uśmiechając się do siebie.

__
-Będę czekać w drzwiach twojego balkonu.- Justin zaparkował samochód tuż obok mojego domu, jego wzrok wpatrywał się we mnie.
-Będę tam tak szybko, jak tylko mogę.- przycisnęłam krótko swoje usta do jego, żałując, że nie mogę pozwolić zostać im na nich dłużej, jednak nie było to fair dla Jaxon'a, który stale musiał oglądać nasze czułości, kiedy był w pobliżu. Tęsknił za swoją dziewczyną, i ostatnią rzeczą jaką chciał, było przypominanie sobie o niej. To tak, jakby źle przechodzić rozstanie, a miłosne piosenki ciągle lecą w radiu. Chcesz po prostu wziąć radio i wyrzucić je przez okno, pozbywając się wszystkich bolesnych wspomnień.
Zamykając za sobą drzwi, podskoczyłam na stłumiony krzyk gdzieś w domu. Rozpoznając kierunek hałasu, przeszłam przez salon, aż dotarłam do drzwi gabinetu mojego ojca. Rzadko tam chodziłam, zawsze śmierdziało tam dymem z papierosów i alkoholem. Przyłożyłam ucho do drewnianych drzwi, słuchając sporu.
-Sprawisz, że zachoruję.- rozpoznałam załamany głos mojej matki, jej ton ukazywał niesmak.
-Nic z tego nie jest prawdą kochanie, naprawdę. Dlaczego kiedykolwiek miałbym cię oszukać? Jesteś jedyną kobietą jaką potrzebuję, nie ma i nie było nigdy żadnej innej.- powiedział niewyraźnie mój ojciec, po raz kolejny zbyt piany by normalnie funkcjonować.
Moje serce przestało bić, kiedy przetrawiłam ich słowa.
SA mówił, że powie mojej mamie. Otrzymała mój list, kiedy mnie nie było?
-Kłócą się od godziny.- wymamrotała cicho Alex za mną, sprawiając, że podskoczyłam.
-Od godziny?- powtórzyłam cicho.
Alex pokiwała głową w odpowiedzi, siadając w rogu salonu, przesuwając palcami po swoich włosach. Wyglądała tak, jakby była zdenerwowana albo czymś przestraszona, nie mogłam rozgryźć czy było to tylko dlatego, że rodzice się kłócili, czy było coś innego.
-Czemu się kłócą?- wyszeptałam, doszukując się prawdy, wiedziałam, z czym mam do czynienia zanim przerwałam ich spór.
-Mama dostała list.
-List od kogo?
Alex cmoknęła na mnie, patrząc na mnie uważnie, jakbym oszalała.
-Nie udawaj, że nie wiesz Sutton, jesteś tą, która napisała ten list.
-Alex, posłuchaj mnie...
-Szczerze, nie mogłaś wymyślić lepszego kłamstwa? Tata znęcający się na kobiecie? Sutton, on nie skrzywdzi muchy.
-Zakład?- podniosłam głos, moja krew wrzała. Wściekałam się, że moja rodzina myślała, że cały czas kłamię i że oszalałam. Tak, nie byłam sobą od niedawna, ale jak miałam być, skoro miałam pieprzonego prześladowcę, który ogląda każdy mój ruch, wysyłając mi pogróżki 24/7? Bez słowa, szarpnęłam za drzwi biura, by zobaczyć moją matkę, stojącą po jednej stronie pokoju, z moim „rozdartym” listem w ręku i mojego ojca, stojącego po drugiej stronie, czerwonego ze złości.
-Sutton, wysłałaś to wcześniej?- domagała się moja mama, wskazując na list w nienaruszonym stanie. Wzięłam go od niej delikatnie, widząc, że nie był to całkowicie mój list, który wrzuciłam do kosza, tylko idealnie podrobiony i dokładnie przepisany słowo w słowo. SA naprawdę posklejał list i ponownie go przepisał? Nie miał zbyt wiele czasu.
-Nic nie wysłałam.- przełknęłam ślinę, patrząc na ojca, który mrużył teraz oczy na mnie. Postara się żebym za to zapłaciła. Wywiezie mnie, bym nigdy nie zobaczyła Justina.
-Kłamczucha.- mój ojciec splunął, zaciskając pięści. -Nie widzisz? To wszystko to jakiś żart Sutton, nic z tego nie jest prawdą. Naprawdę, ten jej chłopak wbił jej te wszystkie kłamstwa do głowy. Sutton, czy kiedykolwiek mógłbym oszukać twoją matkę, myślisz, że jestem złym tatusiem?- naśladował mnie, podtrzymując swój ciężar na drewnianym biurku. Zauważyłam 3 puste butelki z piwa, które pewnie wcześniej wypił.
-Nie kłamię, napisałam ten list.- wyrzuciłam z siebie, moje serce szybko biło w piersi, patrzyłam na matkę ze współczuciem. -Justin wszystko mi powiedział mamo, przykro mi, ale tata nie jest tym kim myślisz.
Smutne oczy mojej matki obserwowały mnie intensywnie, jej dolna warga drgała, kiedy łzy napłynęły jej do oczu. Pokiwała na mnie swoją głową, rozpoznając, że miałam tak samo złamane serce jak ona.
-Naprawdę jej wierzysz?- ojciec wydawał się zdegustowany, jego twarz wywróciła się w uśmiechu, kiedy krzyknął. -Jesteś martwa dziwko.
-Dlaczego Sutton miałaby o tym kłamać? Nie zrobiłaby tego.
-Ta dziewczyna może skłamać o wszystkim, jak ty możesz jej wierzyć? Po tym wszystkim stawiasz ją przed nas. Kłamała całe zeszłe lato o tych imprezach i chłopcach, z którymi wychodziła każdego dnia. Powiedz mi, czemu zdecydowałaś się jej uwierzyć?
-Bo uderzyłeś mnie wcześniej, pamiętasz?- matka podniosła głos, rozpacz wtargnęła do jej słów. -Teraz rozumiem dlaczego chciałeś bardziej niż cokolwiek, z całych swoich sił pojechać do Europy. To nie dlatego, że chciałeś spędzić ze mną rok. To dlatego, że chciałeś uciec od tego całego bałaganu, który tu zostawiłeś.
-DOBRZE. MIAŁEM ROMANS Z TĄ SUKĄ, ALE NIGDY JEJ NIE SKRZYWDZIŁEM. NIE JESTEM JUŻ TAKI. CO TRZEBA ZROBIĆ, ŻEBY DOTRZEĆ Z TYM DO TWOJEJ GŁOWY? EUROPA MNIE ZMIENIŁA, A TERAZ TEN SUKINSYN, KTÓREGO SUTTON NAZYWA SWOIM CHŁOPAKIEM, STARA SIĘ, ABY TO WSZYSTKO WYGLĄDAŁO GORZEJ NIŻ BYŁO W RZECZYWISTOŚCI. NIGDY NIE TKNĄŁEM JEGO MATKI. MARNOWAŁA TYLKO KURWA MIEJSCE. NIE MIAŁA ANI GROSZA NA SIEBIE. JEDYNYM POWODEM DLA KTÓREGO OKAZAŁEM JEJ TROCHĘ UCZUCIA, BYŁO TO, ŻE BYŁO MI JEJ ŻAL. MIAŁA 3 DZIECI I ANI JEDNEGO GÓWNIANEGO GROSZA DLA BEZWARTOŚCIOWEJ SIEBIE DOBRZE? NIGDY NIC DLA MNIE NIE ZNACZYŁA.- krzyknął mój ojciec, nasze rodzinne zdjęcie ze wspólnej podróży na Florydę 5 lat temu za wibrowało na kominku. Wzdrygnęłam się, spojrzałam na moją matkę, której twarz odzwierciedlała czysty terror. Wiedziałam, że nie wierzyła w słowa, które wyszły z jego ust. Był piany odkąd wrócił z Europy, nie był w stanie tak „magicznie” wyleczyć się ze swojej agresywności i gwałtowności z przeszłości. Minęło by kilka lat, by uzyskać pomoc i stać się znów bardziej stabilnym.
-Chcę żebyś dziś się wyniósł.- stwierdziła mama spokojnie, chodź jej kolana chwiały się, ukazując fakt, że rzeczywiście się bała, tak jak ja i prawdopodobnie Alex, chociaż byłam zbyt przerażona, by odwrócić się i zobaczyć jak ona znosi to wszystko.
-Przepraszam?- ojciec wykrzywił twarz. -Wyrzucasz mnie z mojego własnego domu?
-Tak będzie najlepiej. Nie ufam ci. Zastraszałeś moją córkę śmiercią, a wiesz co sprawia, że jest to jeszcze gorsze? Wysłała mi list, tylko by powiedzieć mi, że groziłeś jej. Przez ten twój temperament, wierzę jej. Nie zasługujesz by dalej być z tą rodziną. Więc bierz co potrzebujesz i odejdź. Motel jest niedaleko, wzdłuż ulicy.
W mgnieniu oka, ojciec rzucił się przez pokój, popychając mamę na biurko, chwycił ją gwałtownie za nadgarstki. Ścisnął jej kości na nadgarstkach, przez co zaczęła w bólu ciężko oddychać, kilka łez spłynęło jej po policzku. Wywarł większą presję na jej kruche kości, kiedy mocno potrząsnął jej ciałem.
-Nigdzie się nie ruszam. Rozumiesz mnie?- jego słowa splecione były z jadem, czekając na odpowiedź matki. Kiedy jej nie dostał, podniósł głos, przez co odetchnęłam z przerażenia o mamie. -CZY TY MNIE KURWA ROZUMIESZ?- mama szybko potrząsnęła głową, pragnąc by ją puścił. Kiedy tego nie zrobił, zebrałam się na odwagę, by wkroczyć, wiedziałam, że będzie to duży błąd.
-Po prostu ją puść, proszę. Możesz tu zostać, ale puść ją.- wyznałam przez łzy, próbując ją od niego uwolnić. Ostry ból przeszedł przez moje ciało, kiedy pchnął mnie w klatkę piersiową, przez co słabo opadłam na podłogę. Niemniej jednak puścił moją matkę, idąc kilka kroków w stronę drzwi, jego oczy wciąż na nas patrzyły.
-Nigdzie nie idę. Teraz jeśli ktoś będzie mnie potrzebował, będę w salonie oglądał mecz.- warknął, chwytając kolejną butelkę piwa z biurka i udał się do salonu. Osunął się na siedzeniu obok Alex, która stała jak kamień w rogu pokoju. Łzy spływały po jej twarzy, kiedy mocno przytulała poduszkę do piersi, zwijając się w kłębek. Jej oczy chciały, żebym coś zrobiła, ale nie mogłam nic zrobić, tylko pocieszyć moją mamę. Przyciągnęłam ją do uścisku, zauważyłam szorstkie, czerwone ślady palców, tam gdzie mój ojciec paskudnie ją chwycił.
-Mamo, powinnyśmy zadzwonić na policję.- doradziłam cicho, głaszcząc jej nadgarstki.
-Nie! Nie, musimy to zostawić. To nigdy się nie wydarzyło. - wyjąkała, jej ciało drżało, kiedy wytarła tusz z oczu.
-Mamo, nie. Justin jest na górze, może nam pomóc. Upewni się, że wyjdzie.- uśmiechnęłam się zachęcająco, chodź czułam się chora w żołądku. Nie chce nawet przechodzić koło niego, by iść na górę, w obawie, co może mi zrobić. Mógł łatwo chwycić mnie za nogę i złamać w pół, jak gałąź, bez namysłu. -Zostań tu, nie powiem ani słowa. Udawaj, że sprzątasz.- wskazałam na ścierkę, na oknie. -Zaraz wrócę, obiecuję.
-Po tym, szybko przeszłam przez salon, ignorując uwagi pijanego ojca na temat mojego ubioru i uśmiechnęłam się uspokajająco do Alex.
-Czekaj tutaj.- powiedziałam bezgłośnie do Alex w drodze na schody. Pokiwała, że rozumie, zagryzając wargi tak mocno, że zaczęły trochę krwawić.
Zwiększyłam tępo kroków na ostatnich schodkach, sprintem biegnąc do sypialni. Poczułam ulgę, która ze mnie zeszła, kiedy Justin i Jaxon cierpliwie czekali przy drzwiach balkonowych. Jaxon puścił mi mały uśmiech, ale twarz Justina była bardzo zaniepokojona, obserwował mnie, kiedy szukałam klucza, by przesunąć drzwi. Wyczuwał już, że coś jest nie tak.
-Wchodźcie.- szepnęłam, namawiając ich by szybko weszli do środka.
-Co się dzieje Sutton?- nalegał szybko Justin, jego ręce szybko znalazły się na mojej twarzy, biorąc ją w uścisk. -Płaczesz?
-Justin, mój tata jest tutaj i moja mama wie o wszystkim co się stało. Pokłóciła się z nim o to, ale on całkowicie to olał. Skrzywdził moją mamę i straszył nas wszystkich śmiercią. Moja mama chce żeby wyszedł, ale on nie chce iść. Jest teraz na dole, a Alex siedzi obok niego. Jest zbyt przestraszona, by się ruszyć a moja mama jest w rozsypce.- nie przeszkadzały mi łzy spływające z oczu, kiedy próbowałam się uspokoić i niezbyt dramatyzować.
-Zrobię tak, żeby wyszedł. Sutton, nie ucieknie od ranienia twojej rodziny a co najważniejsze od mojego wszystkiego. Nie mogę stać i widzieć cię taką. -podniósł mój podbródek, tak, że miałam usta cal od niego.
-Nie chcę żeby coś ci się stało, jest gorszy niż wcześniej.
-Nie obchodzi mnie to. Będę przyjmował na twarz ból, tak długo jak on stąd nie wyjdzie, z dala od ciebie. Teraz tutaj zaczekaj.- nakazał, cmokając mnie w usta i kiwnął głową na mój pokój.
-Czekaj tutaj Jaxon, ukryj się w szafie i nie wychodź, dopóki nie będzie bezpiecznie.
-Ale czekaj Sutton, co się dzieje? Nie powinnaś też tutaj zostać?- wymamrotał Jaxon w ciekawski jak i przerażony sposób.
-Po prostu zrób to!- nakazałam słabo, wychodząc za Justinem z pokoju.
Justin był już w drzwiach salonu, zanim ja zdążyłam zbiec po schodach. Kiedy weszłam w widok, zauważyłam, że mój ojciec wstaje z kanapy. Spojrzał z irracjonalną wściekłością, kiedy zbliżył się do Justina, który namawiał moją siostrę, by stanęła za nim. Szepnęłam Alex do ucha, by poszła na górę i została tam, dopóki nie pójdzie. Nie trzeba było prosić jej dwa razy, wbiegła po schodach i wpadła do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
-Czy ty sobie kurwa ze mnie żartujesz? Wypierdalaj z mojego domu, zanim zrobię coś, czego będę żałować.- ojciec powiedział szorstko, rzucając pustą butelkę z piwa beztrosko na szklany stół. Szkło pękło po zderzeniu, przez co drgnęłam.
-Nie, myślę, że jesteś jedynym który musi „kurwa” wyjść z tego domu, zanim ja zrobię coś czego będę żałował.
-Oczywiście, bo jesteś bardzo dobrze wyszkolony w robieniu ludziom złych rzeczy, prawda?- zasugerował mój ojciec, zły uśmiech rozprzestrzenił się na jego sennej twarzy. -Czy ty go tutaj wpuściłaś Sutton? Naprawdę myślisz, że on może zagrozić mi wystarczająco, żebym wyszedł z tego domu? Mogę rozerwać go na kawałki w sekundę.
-Nigdy się do niej nie odzywaj.- Justin zacisnął zęby.
-Jest moją córką, będę robić cokolwiek chcę. Boże, jesteś tak samo uparty jak twoja matka.
-Nie wciągaj jej w to.
-Marnowała tylko kurwa miejsce kiedy ją poznałem. Szkoda, że urodziła ciebie i resztę, teraz świat ma do czynienia z bardziej bezużytecznymi, dobrymi w niczym debilami.
Zrobił to. Następną rzeczą, jaką zobaczyłam, była pięść Justina na twarzy mojego ojca, bijąc go prosto w mordę. Justin nadal uderzał go rękami, przycisnął go do ściany, uderzając jego policzkiem kilka razy o nią, zanim sięgnął po coś do tylnej kieszeni.
-Nie Justin!- krzyknęłam, wskazując na moją matkę, która nadal w całkowitym szoku była świadkiem wszystkiego. Nie chciałam, żeby wiedziała, że mój chłopak jest mordercą i nosi broń w kieszeni. Mogłaby go wtedy zamknąć, razem z moim ojcem, nie pozwalając mi się z nim zobaczyć. Także mimo tego, jak bardzo nienawidziłam swojego ojca, on dalej był moim tatą...był rodziną. Justin załapał na tyle szybko, by oprzeć się pokusie wyciągnięcia broni, następnie kopnął mojego ojca mocno w jaja. Ojciec krzyknął z bólu, kiedy Justin odsunął się od niego, kopiąc go ostatni raz w brzuch.
-Teraz wynoś się kurwa, zanim połamię każdą kość w twoim ciele.- zagroził Justin, chwytając ojca za kołnierz i szarpnął nim w górę. Gdy się podniósł z ziemi, ojciec uderzył Justina w klatkę piersiową, przez co ten w bólu upadł na podłogę. Próbował wstać, ale mój ojciec kopnął go w plecy, zmuszając Justina do leżenia płasko na podłodze.
-Przestań! Nie krzywdź go.- błagałam ojca, ale było za późno. Pochylił się nad Justinem, podnosząc silne ręce do jego twarzy, aby zacząć dusić do w szyję.
To było to. Miałam oglądać jak Justin zostaje zabity.
Ścisnęłam swoje powieki.
-NIE, NIE KRZYWDŹ TEGO BIEDNEGO CHŁOPCA! PRZESTAŃ. ODPUŚĆ PROSZĘ. PROSZĘ POZWÓL MU ODEJŚĆ I ZOSTAW NAS SAMYCH. JEŚLI KIEDYKOLWIEK MNIE KOCHAŁEŚ, POWINIENEŚ PRZESTAĆ.- moja mama krzyknęła w desperacji, modląc się, by mój ojciec puścił Justina. Ojciec zamarł, przyglądając się mojej i mamy zrozpaczonej twarzy. Nawet nie spojrzałam na niego, kiedy otworzyłam oczy. Patrzałam na mojego anioła stróża leżącego na ziemi, jego twarz gięła się z bólu. Moje serce pękło, kiedy zaszlochałam, wszystko we mnie modliło się, by mój ojciec zostawił go i wyszedł.
Moje modlitwy zostały wysłuchane, kiedy policzek Justina z powrotem uderzył o podłogę, poczucie winy pojawiło się na jego twarzy.
-To nie koniec.- były to ostatnie słowa, które wypowiedział, wychodząc z domu.

* * *
Tak płakałam na części z Jazzy, a potem jeszcze ta sytuacja z ojcem Sutton. To chyba pierwszy rozdział, w którym się tyle dzieje.
Następny dodam na pewno w tym tygodniu, może w czwartek.

Miło by było, gdybyście komentowali rozdziały jeśli je czytacie. Ostatnio mam wrażenie, że coraz mniej osób czyta moje tłumaczenie.. Więc jeśli czytasz to tłumaczenie, daj o sobie znać w komentarzu, co myślisz o rozdziale czy tłumaczeniu. Bardzo fajnie czyta się wasze opinie i to sprawia, że chętniej tłumaczę rozdział.

Twitter: @Swaggabiebah
Ask: www.ask.fm/swagja

Follownijcie polskie konta bohaterów SA:
Justin: @SA_JustinPL
Sutton: @SA_SuttonPL
Tori: @SA_ToriPL
Hollie: @SA_HolliePL

SA: @SA__PL

Zapisujcie się na listę informowanych w zakładce "informowani". 

119 komentarzy:

  1. Pierwsza. Yay! Ja też się poryczałam przy części z Jazzy. :'( Kocham twoje tłumaczenie. <333

    OdpowiedzUsuń
  2. boże ryczałam , szlochałam itd na tym z Jazzy : c cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. łii 1 :D cholera, rycze :c /@opsmykidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsza ♥ rycze :c @opsmykidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też ryczałam jak czytałam o Jazzy.;__;
    Świetnie tłumaczysz!
    Nie rozumiem tych słów 'Moje modlitwy zostały wysłuchane, kiedy twarz Justina z powrotem uderzyła o twarz, poczucie winy pojawiło się na jego twarzy.'
    A tak po za tym jesteś świetną tłumaczką
    Blog jest genialny.:D
    Czekam na kolejny rozdział.:D
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miało być o podłogę, przepraszam ale czasem jak za długo siedzę przy tłumaczeniu to potem piszę coś innego niż mam napisać xd

      Usuń
  6. płacze, płacze ;( mcnsjnnceonsj jeny ale sie porobiło.. JESTEŚ GENIALNA, KOCHAM CIĘ ZA TO CO DLA NAS ROBISZ.. <3 tłumaczysz świetnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski *_____________* Czekam na kolejny ;_;

    OdpowiedzUsuń
  8. O japierdole japierdole co to ma być omg tak mi się ręce trzęsły jak to czytałam! Jezu! Do następneo <3 / @foreeveerjdb

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny <3 awwww *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny ! *.*
    Jestem pierwsza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Żesz kurwa ja pierdole!! Jak ojciec Sutton mógł coś takiego zrobić, w pewnym momencie myślałam że ona sama weźmie pistolet i.. No. Czekam na kolejny. Rozdział świetny

    OdpowiedzUsuń
  12. To z Jazzy było takie słodkie <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O em dżi <3 Kocham to :*** Szkoda mi Justina, mam nadzieję że ojciec Sutton nie wypełni swoich gróźb i już więcej nie przyjdzie. Czekam nn <3 <3


    PIERWSZA !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj.... a może nie pierwsza. XDD
    Dopiero teraz zobaczyłam że musisz zatwierdzić żeby został pokazany kom... :D :D
    I'm sorry XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh, dla mnie, komentowanie rozdziałów to przyjemność! Jeśli dzięki temu, pojawi się uśmiech na twojej twarzy <3
    Rozdział... Boże! Tyle akcji! Ojciec Sutton to bydle! Mam nadzieję, że wyniesie się z jej życia raz, na zawsze!
    Justin! On jest taki opiekuńczy, kochany i wg dajcie mi takiego Jusa *o* Mógł wyciągnąć tą broń, na pewno bym nie płakała!
    Biedna mama Sutton... ona nie zasługuje na takie traktowanie...
    Uwielbiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. super rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny rozdział ; D popłakałam się ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. fdjnsiogvdogvsoigshz Kocham twoje tłumaczenie, kocham ten rozdział i kocham ciebie. sadndoifhesfoesiahf GENIALNE!
    Dziękuję. xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniale tlumaczenie, wspanialy rozdzial, wspanialy blog. Bardzo dziekuje ze to tlumaczysz. To moje ulubione opowiadanie. :)
    @DameScared

    OdpowiedzUsuń
  20. Grrr! Ojciec Sutton to totalny skurwiel!! A tłumaczenie jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oczywiście że czytamy i cię kochamy :*.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten rozdział jak dotąd jest moim ulubionym. Twoje tłumaczenie jest wspaniałe (:

    OdpowiedzUsuń
  23. WOW pirewsza!!! świetn rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  24. jeeeej, jak zwykle zajebisty rozdział, genialnie po prostu, także smutne bardzo, ajj...aż nie wiadomo co pisać, łzę się uroniło, ufff, ale ta końcówka także mocna, bardzo ciekawi mnie co będzie dalej, to opowiadanie wciąga od samego początku do końca, świetnie jest tłumaczone, ja poprosze jak najszybciej nowy rozdział :) pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Super jag zawsze czekam na next <3 <3 <3 :*
    Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  26. Popłakałam się :-C Rozdział świetny <3 Dziękuje Ci że to tłumaczysz :-*

    OdpowiedzUsuń
  27. Popłakałam się jak czytałam to o Jazzy. Mam nadzieję, że ten jej ojciec nie wróci nigdy więcej

    OdpowiedzUsuń
  28. Kocham to tłumaczenie ! Jest jednym z lepszych które czytam ! <3 Uwielbiam ! :) faktycznie rozdział w którym naprawdę dzieje się bardzoo dużo :> A Justin tak bronił Sutton i jej mame no i jeszcze siostre...aawwww ! <3 Super tłumaczysz ! Nieziemskie *.*

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham twoje tłumaczenie!<3 jesteś świetna ;33

    OdpowiedzUsuń
  30. Jej ojciec jest popieprzonym skurwielem. ;/ Ile razy można płakać na jednym rozdziale.?

    Cudowny. <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Kocham twoje tłumaczenie i czekałam niecierpliwie na to aż dodasz nowy rozdział ! A ten rozdział strasznie mnie wzruszył dał też trochę do myślenia jaka silna jest miłość pommiędzy rodzeństwem ! Kocham cb za to ze tlumaczysz ! Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  32. To się narobiło...ale wciąga na maksa.

    OdpowiedzUsuń
  33. Kocham twoje tłumaczenie płakałam przy fragmencie na cmentarzu ! Dziękuję ze tlumaczysz !

    OdpowiedzUsuń
  34. popłakałam się ....świetnie tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  35. ta część o ojcu była straszna, ale imponuje mi, że Justin jest taki odważny. kurde, naprawde jestem pod wrazeniem opowiadania i nie moge sie doczekac kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  36. ;o / @ilovenightx

    OdpowiedzUsuń
  37. Jezu, siedze teraz ze łzami zaschniętymi na policzkach. Przez scene z Jazzy..to było takie...magiczne...

    @chinnchinchins

    OdpowiedzUsuń
  38. O boże ;o Też się popłakałam przy części z Jazzy ;( mam nadzieję że ten huj ich wkońcu zostawi i da im spokój ... Ciekawe czy SA coś jeszcze dorzuci bo wtedy będzie dopiero ciekawie . Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i strasznie ci dziękuje że tłumaczysz to opowiadanie ! Jesteś kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  39. Hbgtuj świetne tłumaczenie! Kocham cię @EACHDAYISDRIVE

    OdpowiedzUsuń
  40. To było straszne, kiedy ojciec Sutton zaczął bić Justina ..
    I jeszcze te porypane SA i ten list..

    OdpowiedzUsuń
  41. Płakałam gdy to czytałam ;_;

    OdpowiedzUsuń
  42. Kurcze... Ryczalam na fragmencie na cmentarzu pozniej to co sie dzialo w domu Sutton... Masakra :c
    Swietnie tlumaczysz <3
    Nie moge doczekac sie nastepnego *-*

    OdpowiedzUsuń
  43. Masakra co się dzieje. Szkoda mi tak strasznie Justina

    OdpowiedzUsuń
  44. zryczalam sie jak bóbr :') i jak juz sie rozkrecilam z tym plakaniem to na konjec jakojciec Sutton zacza bic Justina to tez sie poryczalam xd ogolnie to rozdzial zajebisty !! <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Jeju kocham to.! Tak się popłakałam.! :'(

    OdpowiedzUsuń
  46. o mój boże to sie porobiło :'o jak była część z Jazzy to sie po prostu poryczałam, a później jeszcze ta kłótnia.. ale sie dzieje :/

    OdpowiedzUsuń
  47. Też się rozkleiłam na części o Jazzy...
    omg tyle emocji..tyle się działooo C:
    świetnie tłumaczysz, kocham Twoje tłumaczenie! ;)
    @Swag_Marika97

    OdpowiedzUsuń
  48. Bardzo dobrze tlumaczysz kochanie xxx szkoda, ze w tuch ostatnich rozdzialach jest malo o milosci justina i sutton ale mimo wszystko duzo sie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  49. o mój boże <3
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  50. o ja pierdoleeeeee!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  51. zajebisty rozdział!! ale... prosze pisz patrzyłam, a nie patrzałam .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. O rany, tak się popłakałam, że się cała trzęsę ;c

    OdpowiedzUsuń
  53. Rozdział jest piękny i przerażający .
    Dlatego tak zajebiście się czyta.
    Uwielbiam tego bloga.
    I oczywiście czekam na nn.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  54. OMG !! Adsgdcsdnsb <3 To było takie świetneee. Miałam łzy w oczach przy scenie z Jazzy. Ojciec Sutton to potwór.

    OdpowiedzUsuń
  55. Też płakałam na scenie przy grobie .....
    A potem Justin i ojciec Sutton ajhxxsjhzhzhbs

    OdpowiedzUsuń
  56. brak słów żeby opisać ten rozdział, ta scena z Jazzy i to co się stało z ojcem Sutton, nie mogę się doczekać następnego rozdziału + twoje tłumaczenie jest świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  57. Bardzo długi i ciekawy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Matko to jest świetne. Najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam :) szkoda że tak mało rozdziałów. Byłoby wspaniale gdyby była 2 część.
    Czekam na kolejne tłumaczenie akighajhgd już nie moge się doczekać.
    Strasznie ci dziękuję że tłumczaysz. KC xx

    OdpowiedzUsuń
  59. nvsnovnmcomowmadoncwofnvneonv :3
    kocham

    OdpowiedzUsuń
  60. Omb ,o ja ,tyle emocji .rozbeczalam sie jak dziecko ;( kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  61. Jejku jaki świetny *.*

    OdpowiedzUsuń
  62. cudowne Cudowne cudowne cudowne cudowne cudowne @biebahcatch

    OdpowiedzUsuń
  63. 6 to dla ciebie mało ? O.o

    OdpowiedzUsuń
  64. tyle emocji w jednym rozdziale ah

    OdpowiedzUsuń
  65. ŁAŁ ZAJEBISTE MEGA:) mega tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  66. Jeden z lepszych rozdziałów. Największa ilość akcji z wszystkich :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  67. NA TYM ROZDZIALE A DOKŁADNIE SCENA Z JAZZY WYLAŁAM STRUMIENIE ŁEZ . A SCENA Z OJCEM SUTTON . JEJ . !!!
    A JAK JUSTIN ZACZĄŁ MÓWIĆ O DZIECIACH ! <3

    OdpowiedzUsuń
  68. Świetny rozdział !
    Dziękuję za tłumaczenie < 3

    OdpowiedzUsuń
  69. Płakałam o Jazzy, a jak była akcja z ojcem miałam ochotę mu porządnie wpierdolic!! Co za huj!

    OdpowiedzUsuń
  70. Mocny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  71. cudowne <3 tylko martwie sie co bedzie z justinem. :-(

    OdpowiedzUsuń
  72. płakałam przy scenie z Jazzy :( czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  73. Adtdtfviopbiedchggghjgdet <3

    OdpowiedzUsuń
  74. płakałam praktycznie pół rozdziału boże chce żeby okazało sie że dziwnym sposobem jazzy żyje ;c

    OdpowiedzUsuń
  75. Miałam łzy w oczach,ale nie chciałam się rozklejać i jakoś się powstrzymałam.Dzięki,że tłumaczysz.Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  76. Poplakalam sie. Cudowny rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  77. uwielbiam jak tłumaczysz, zazdroszcze ci tego że tak umiesz świetnie angielski, wiedz to! Rozdział mega, mega dołujący ;(((( czekam na następny! Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  78. również płakałam na akcji z Jazzy

    OdpowiedzUsuń
  79. Boze, prawie sie poryczalam!

    OdpowiedzUsuń
  80. DLACZEGO TO JEST ATKIE ASDFGHJKL? *.* POPŁAKAŁAM SIĘ ALE CHUJ...

    OdpowiedzUsuń
  81. o Boże
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  82. Tak, ja również płakałam na części z Jazzy. A całą scenę w domu przeczytałam nie oddychając.. Uwielbiam to tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  83. o boże, ile się dzieje;o czekamy na nexta. dziękuję że tłumaczysz <3

    OdpowiedzUsuń
  84. Yo , Nie ma s tobą dzisiaj kontaktu na ask'u Co jest będzie dzisiaj rozdział ? Qrwa nie mogę się doczekać xd

    OdpowiedzUsuń
  85. to jest genialne. oczywiście popłakałam się też na tej części z Jazzy. mistrzowski FF! <3 nie mogę się doczekać następnego rozdziału!! :)

    OdpowiedzUsuń
  86. Znalazlam to opowiadanie nie dawno I strasznie je przezywam. Jest inne I takie przerazajace ale na prawde swietne.

    OdpowiedzUsuń
  87. fajnie, ale dodawaj szybciej!

    OdpowiedzUsuń
  88. Świetnie tłumaczysz ! :D Kocham to kochaaaam ♥ Popłakałam się na części z Jazzy .. ;c

    OdpowiedzUsuń
  89. O boże. Świetnie i wzruszające *__*
    Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  90. błagam o następny rodział ;_; ❤

    OdpowiedzUsuń
  91. UWIELBIAM TO <33!

    OdpowiedzUsuń
  92. więc tag xd nie myśl że coraz mniej osób cię czyta bo tak na prawdę nie jest xd 70% moich znajomych czyta to opowiadanie, a zwłaszcza ten rozdział mnie o tym przekonał, ponieważ na tablicy fb było baardzo dużo wpisów o tw tłumaczeniu ^^ ja sama czytam to tłumaczenie z zapartym tchem ! U W I E L B I A M J E ! ! a tb dziękuje że je tłumaczysz <33 :**

    OdpowiedzUsuń
  93. Czytalam te opowiadanie chyba przez tydzien.. Strasznie dlugo... A teraz juz nie mam co czytac... Wiec czekam nn <3
    PS.
    KOCHAM TWOJE TLUMACZENIE <3

    OdpowiedzUsuń
  94. Ja też płakałam .. Kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  95. Tak, ja też ryczałam na części z Jazzy..jezus nienawidzę ojca Sutton..zajebać dziadyge :( Cudowny rozdział, cudowne tłumaczenie <3
    @BieberrHeaven

    OdpowiedzUsuń
  96. nvxvnkjfbvkjf zajebisty <3
    @catpowerlove

    OdpowiedzUsuń
  97. Łzy spływały mi po policzkach na część z Jazzy :/ Bardzo cię kocham Demi, i uważam ,że twoje tłumaczenie jest świetne :)
    Gratuluję angielskiego kicia :* Czekam na następny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  98. omg *,* chyba każdy płakał na części o Jazzu ;c a ta sytuacja z ojcem kdksjadsa o.o omg. Kocham to opowiadanie jak i tłumaczenie :) dziękuję Ci za to <3

    OdpowiedzUsuń
  99. W tym rozdziale popłynęły łzy, szczególnie przy Jazzy, cale to opowiadanie od 1 rozdziału przeczytałam w 2 i pół dnia jest świetne zastanawiam się tylko kto jest tym popapranym SA to nie jest ani Liam,ani Nick ani ojciec Sutton,ani reszta to kto to do jasnej cholery jest?! Czekam z niecierpliwością na kolejne, aha i ojciec Sutton to straszny dupek @annie_pilch informuj mnie proszę

    OdpowiedzUsuń
  100. ja też płakałam.straszne emocje są . jedno z najlepszych tłumaczeń <3

    OdpowiedzUsuń
  101. Cudowny ♥ Jesteś wielka :** Też ryczałam :c KOCHAM TWOJE TŁUMACZENIE ♥ Kiedy następny ?? :))

    OdpowiedzUsuń
  102. lol jaki powalony ojciec

    OdpowiedzUsuń
  103. Popłakałam się i to tak dosłownie strasznie wzrusza! ;c

    OdpowiedzUsuń