Chapter 49

Pierwszą rzeczą, z jakiej zdałam sobie sprawę, było mrowienie, które przeszło przez moje ciało. Czułam ciepło, promieniujące na plecach, w łopatce, emitując je do mojego obojczyka i prawej stronie szyi. Zmarszczyłam twarz, niepewna czy śnię czy to jawa, kiedy dziwne łaskoczące uczucie musnęło mój policzek. Cokolwiek to było, czułam jak pierze pociera moją chłodną skórę, zachęcając moje oczy do lekkiego otwarcia. Zanim jednak przetoczyłam się na plecy, by zobaczyć dlaczego pierwszą rzeczą jaką czułam rano, było takie uczucie, nagle zostałam zatrzymana zachrypniętym głosem.
-Wszystkiego najlepszego piękna.- wymamrotał Justin do mojego ucha, całując jego płatek miękkimi ustami, tak, że mógł go ssać, ustami o doskonałym kształcie.
Bam.
Totalnie zapomniałam, że dziś są moje urodziny. Nigdy wcześniej nie zapomniałam o żadnych urodzinach, nie mam 17...teraz jest 18 rok mojego życia. To było coś, na co zawsze czekałam. Jednak w tym roku było inaczej. Z tą całą traumą i tragedia jaką, która miała miejsce od ubiegłego roku, aż do teraz- wszystko się zmieniło. Przeanalizujmy to.

1.Spotkałam Justina, który zapoznał mnie z faktem, że przez całe życie żyłam w kłamstwie.
2.Mój ojciec miał romans z matką mojego chłopaka, a był agresywnym alkoholikiem.
3. Moja siostra była w ciąży z moją siostrzenicą albo siostrzeńcem, jednak znienawidziła mnie.
4. Liam (mój były chłopak) i Nick byli handlarzami narkotyków, znęcali się nad Justinem i mną.
5. Jaxon żyje teraz w mojej szafie.
6. Moja najlepsza przyjaciółka Lola została zamordowana i jej krew oraz dowód zbrodni był zostawiony na blacie w mojej kuchni.
7. Nie zapominając, że SA ma dowód zbrodni z moimi oraz Justina potencjalnymi odciskami palców.
8. Mój wujek już z nami nie mieszka.
9. Mam prześladowcę, który lubi mnie torturować codziennie wysyłając zadania, którymi krzywdę innych, i by oni mnie nienawidzili, przez co zostaję sama i bezbronna.

Więc wybaczcie, że w tym roku zapomniałam o swoich urodzinach. Mówiąc szczerze, nie byłam nawet w nastroju, by świętować po tym wszystkim co się wydarzyło.
Justin nadal atakował mój kark, zjeżdżając do obojczyka, gdzie oparł głowę. Po tym co stało się wczoraj, moja mama pozwoliła zostać Justinowi na noc, jednak nie zgodziła się, abyśmy spali w jednym łóżku. Oczywiście nie wiedziała, że Jaxon, młodszy brat Justina śpi w mojej szafie każdej nocy, ale coś mówiło mi, że nie powinnam o tym wspominać. Pocieszałam Justina i pomogłam mu przemyć i wyczyścić rany, by w nocy nie wdało się w nie zakażenie, później czekałam aż zaśnie na sofie w salonie. Nie chciałam go zostawić, ale po jakimś czasie moje powieki zaczęły opadać, kiedy siedziałam i patrzyłam na niego, była 2 w nocy i potrzebowałam wypoczynku.
-Co ty tu robisz? Jeśli moja mama cię tu znajdzie, zabije cie.- szepnęłam, wywracając oczy w tył głowy, z przyjemności jaką dawały jego wargi mojej wrażliwej skórze. W jednej chwili, Justin przewrócił się ze mnie, siadając okrakiem na moje ciało, położył długi, smukły palec do moich rozchylonych warg. W półciemnym pokoju, zauważyłam jego posiniaczony lewy policzek i spuchniętą górną wargę, kiedy unosił się nade mną, jego potargane włosy opadały na pożądliwe oczy.
-Chciałem być pierwszym, który złoży mojej pięknej dziewczynie życzenia.- odetchnął, zagryzając moja górną wargę. Tępo mojego oddechu wzrosło, jęk uciekł z moich ust, kiedy przycisnął się do mnie mocniej, moje piersi przez cienką koszulkę ocierały się o jego nagi tors. Podniosłam rękę, by ściągnąć mu z oczu włosy, tak bym mogła pieścić jego posiniaczoną twarz. Obdarowałam jego spuchnięty policzek delikatnym buziakiem, szepcząc dziękuję do jego ucha, zanim oparłam głowę na poduszce i odchyliłam ją w górę.
-Mam dla ciebie prezent, ale niestety został on w mojej przyczepie. - wymamrotał cicho do mojej klatki piersiowej, atakując ustami moją nagą skórę na niej. Zaczął ją ssać, jedna z jego chłodnych rąk wsunęła się pod koszulkę i wzięła w objęcia moją pierś, przez co bardzo trudno było mi się skupić na tym, by nie obudzić Jaxon'a.
-Jest dobrze.- stwierdziłam bez tchu, kiedy zaczął ściskać pierś w dłoni, jego głębokie spojrzenie nie opuszczało mojej twarzy.
-Masz jakieś pojęcie, jak bardzo chcę cię teraz?- warknął Justin, zostawiając na moim uchu ciepły oddech.
Dlaczego tak to utrudnia?
-Justin, nie możemy. Jaxon śpi w szafie po drugiej stronie pokoju.
-Więc będziemy musieli być bardzo cicho.- poczułam jego uśmiech na swojej szyi, kiedy zaczął zostawiać na niej gorący ślad pocałunków, jego ręce podciągnęły do góry moją koszulkę, tak by jego pełne usta mogły wejść w kontakt z moim nagim brzuchem. Wygięłam plecy w łuk, zagryzając wargi, by powstrzymać się od jęczenia, kiedy jego język lizał miejsce wzdłuż moich majtek. Jego uwodzicielski wzrok nie opuszczał mojego, kiedy całował i ssał , nie wybiegając tam, gdzie paliło mnie pragnienie, przez co bardzo tego chciałam. Jego palce przebiegły po brzegu mojej bielizny, zaczynając ciągnąc ją w dół, po moich gładkich nogach, po czym mały huk i przekleństwa spowodowały, że zamarliśmy. Podciągnęłam majtki, zmuszając Justina, by przetoczył się ze mnie na wolną stronę łóżka.
-Kurwa mać, zapomniałem że jestem w tej cholernej szafie.- Jaxon wysunął się z szafy, tym razem trzymając się za czoło. Jego obolały wzrok patrzył na mnie i Justina, kiedy próbowaliśmy złapać oddech, moja twarz była speszona, kiedy podciągałam koszulkę na brzuch. -Kurwa, byliście w trakcie-
-No faktycznie...- Justin odezwał się, jednak chwyciłam go za ramię pod kołdrą.
-Nie, Justin przyszedł tylko złożyć mi urodzinowe życzenia, to wszystko.- uśmiechnęłam się, moje serce nadal trzepotało z podniecenia.
-Oh racja tak, tak się składa, że mam coś dla ciebie...- urwał Jaxon, grzebiąc za czymś w torbie, dopóki nie przyniósł mi prezentu, owiniętego w lekko różowy, świecący papier. -Wszystkiego najlepszego Sutton.- podszedł do łóżka, wręczając mi swój prezent.
-Jaxon, naprawdę nie trzeba.
-Chciałem, teraz otwórz.- nalegał, szybko mrugając do Justina.
Ostrożnie oderwałam papier, aż zobaczyłam wzorzyste, pudełko w aksamitnym kolorze, gdzie napisane było „DAISY MARC JACOBS.”
-To moje ulubione perfumy, dziękuję Jaxon.- pocałowałam go w policzek, uśmiechając się jak dziecko w świąteczny poranek. To było słodkie, że znaliśmy się miej niż tydzień, a on już stał się dla mnie bliskim przyjacielem.
-Cóż, nie mogę wziąć wszystkiego na siebie...Justin powiedział mi, że je lubisz i właśnie ci się kończą.
Spojrzałam na Justina, który wzruszył ramionami, uśmiechając się, kiedy ja uśmiechnęłam się do niego. Justin najwyraźniej zwrócił na to uwagę, kiedy stały na mojej komodzie, w przeciwnym razie nie było możliwości, by wiedział, że mi się kończą. Nigdy nie rozmawiałam z nim na temat perfum.
-Dziękuję wam obu.- odetchnęłam, zwijając papier do prezentów i celnie wrzucając go do kosza, po drugiej stronie pokoju.
-Jaxon muszę wrócić do przyczepy, by wziąć rzeczy dla Sutton, nie chcesz się ubrać i iść ze mną?
-Uh tak jasne, za chwilę będę gotowy.
Poczekałam aż Jaxon zamknie drzwi szafy, zanim usiadłam w rozkroku na kroczu Justina, popychając jego klatkę piersiową w dół, całując namiętnie jego usta.
-Sutton skarbie, nie możemy teraz. Muszę iść zabrać twoje rzeczy i Jaxon jest tutaj.- wymamrotał przez pocałunki, ściskając w ręce jeden z moich pośladków.
-Później?- poprosiłam bez tchu, całując linię jego szczęki, ocierając się o jego krocze.
Uniósł na mnie brwi, przewracając mnie tak, że teraz on znów był na mnie.
-Jeśli to jest to, czego chce mój skarb, oczywiście.- jego ochrypły głos spowodował dreszcze w moim kręgosłupie, kiedy przebiegłam rękami w dół jego tułowia, śledząc linie jego sześciopaka. -Muszę iść, ale niedługo wrócę. -pocałował mnie ostatni raz, zanim zeskoczył z łóżka. -Zabiorę moją koszulkę z dołu i pójdę do samochodu, powiedz Jaxon'owi, że tam się spotkamy.
-Jasne.- rozpromieniłam się, kiedy wyszedł z pokoju.

__

Po wzięciu prysznica, przebrałam się w jeden z moich ulubionych szary, workowaty sweter i parę czarnych, obcisłych dżinsów. By skompletować strój, nałożyłam na głowę kapelusz od Rovena Roller i zakręciłam włosy w grube loki, aby nadać im objętości. Przechodząc przez pokój, poczułam powiew czegoś maślanego i usłyszałam odgłosy w kuchni, wzywające mnie, bym sprawdziła o co chodzi.
-Dzień dobry piękna Sutton, wszystkiego najlepszego kochanie!- zapiszczała mama, przyciągając mnie do ciasnego uścisku. Skuliłam się na jej entuzjazm, wymieniając z Alex, która właśnie jadła swoje tosty i wywracała oczami, zdezorientowane spojrzenie. Puściła mnie, jej twarz uśmiechała się do mnie. Mogłabym uwierzyć, że jej szczęście jest prawdziwe, jeśli nie chowałaby przede mną swoich nadgarstków i jej wargi nie drżały, jakby miała się rozpłakać.
-Mamo, docenia to, ale nie powinnaś robić...tego.- wskazałam na gofry, które przygotowywała i stos prezentów, które czekały na mnie na barze śniadaniowym. -Wiem, że to boli, i jest mi przykro przez to, przez co musiałaś wczoraj przejść...
-Sutton, nie chcę rozmawiać o wczoraj, szczególnie nie w twoje urodziny. A teraz przestań mnie rozdrażniać i idź otworzyć prezenty. Nie wspominajmy dziś o twoim ojcu, rozumiesz?- jej oczy prosiły abym odpuściła i po prostu cieszyła się dniem, więc zdecydowałam chodź raz być egoistką. Nigdy wcześniej nie cieszyłam się z dnia, bez martwienia się o problemy innych i chronienia ich uczuć. Dzisiaj jest dzień, gdzie wszyscy będą martwić się o mnie na zmianę i pomogą mi odciągnąć myśli od faktu, że SA knuje więcej złych planów i zadań, które będę znosić w przyszłości.
Usiadłam naprzeciwko Alex przy barze śniadaniowym, która była zbyt zajęta przeglądaniem Vouge, by życzyć mi wszystkiego najlepszego. Zdecydowałam nie naciskać na nią by cokolwiek powiedziała, przysunęłam do siebie fioletową torbę z prezentem dla mnie, czytając liścik.

Kochana Sutton,
Wspaniałych urodzin!
Kocham, mama.

Zauważyłam, że było tam zamazane „i” i „tata”, wyglądało to na zrobione niedawno, na początku napisane było na niebiesko, ale potem słowa zamazano czarnym atramentem. Mama musiała zmienić to od ostatniej nocy. Otworzyłam torbę, sięgnęłam do środka, zaskoczona, kiedy wyciągnęłam duże pudełko. Sapnęłam, kiedy zdałam sobie sprawę, że były to czerwone słuchawki od Dr Dre, przez co moja twarz w jednej chwili się rozjaśniła. Zawsze chciałam takie.
-O mój Boże mamo, dziękuję!- odwróciłam się i posłałam jej buziaka, kiedy ona układała gofry na chińskim talerzu. Przeszła przez pokój, kładąc talerz przede mną.
-Nie ma za co kochanie, śmiało otwórz inne. Chcesz sok pomarańczowy czy jabłkowy?
-Jabłkowy proszę.- zaśpiewałam, wkładając pudełko z powrotem do torby, zanim zabrałam się za rozpakowywanie reszty prezentów. Otwierałam je wszystkie po kolei, w tym samym czasie popijając sok jabłkowy i jedząc gofry, dziękowałam mamie za każdą rzecz, jaką kupiła mi na urodziny. Inne prezenty jakie otrzymałam to była: diamentowa obudowa na telefon, chusta w czaszki, nowe lakiery do paznokci, karta podarunkowa na iTunes, skórzana kurtka i para obcasów Romildy Suede z kolcami.
-Alex, jest coś co chcesz powiedzieć swojej siostrze...masz coś dla niej?- zachęciła mama, kiedy ostrożnie zerknęłam na Alex. Zdecydowanie odłożyła szklankę z sokiem pomarańczowym, zmuszając się do uśmiechu.
-Wszystkiego najlepszego Sutton, najlepsza siostro na świecie.- dla mojej mamy prawdopodobnie zabrzmiało to jakby była wspaniałą siostrą, w przeciwieństwie, ja usłyszałam jej gorzki sarkazm w każdym słowie, co wzdrygnęłam się na swoim siedzeniu. -Proszę bardzo.- podniosła spod stołu połyskującą, niebieską torbę, przesuwając ją w moją stronę. Z wahaniem otworzyłam torbę, wyciągając grubą kartę podarunkową. To był rabat, na wystylizowanie i farbowanie włosów, w jednym z najdroższych i luksusowych salonów fryzjerskich w mieście. Sapnęłam, przypominając sobie, jak dawno nie farbowałam włosów, Alex naprawdę zwróciła na to uwagę. Innymi dwoma prezentami była droga, ćwiekowana, skórzana torba i dopasowana czerwona czapka.
-Bardzo dziękuję Alex, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. To wszystko o co kiedykolwiek mogłam prosić i więcej.- uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością, wstrzymując oddech na otrzymanie od niej pozytywnej odpowiedzi. Niemniej jednak, ona po prostu przerzuciła włosy przez ramię i zeskoczyła ze stołka barowego, wychodząc z pokoju.
-Alex! Nie bądź niegrzeczna dla swojej siostry!- zawołała za nią mama, jednaj chwyciłam ją za rękę, błagając by to zostawiła. Alex nadal miała prawo być na mnie zła. Tylko dlatego, że ostatniej nocy odkryła, że nasz ojciec miał romans i był niebezpieczny, nie oznaczało, iż znów będziemy w siostrzanej więzi i wszystko zostanie zapomniane. Pewnie Alex czuła się jeszcze bardziej zła i zdradzona przeze mnie, bo nie powiedziałam jej, kiedy dowiedziałam się jako pierwsza o naszym ojcu. Potrzeba było czasu, by zdobyć jej szacunek i zaufanie po raz kolejny, ale nie zamierzałam się poddać. SA nie będzie trzymał jej z dala ode mnie na zawsze.
-Tak czy inaczej, co myślisz o pójściu do River Gauche na lunch?
-Mamo, aktualnie wydałaś na mnie zbyt dużo, nie martw się.
-Nie, chcę tego. Poza tym, gdzie jest Justin? Myślałam, że może pójść z nami.
-Poszedł po mój prezent, wróci niedługo.
-Dobrze, stolik dla czworga.
-Właściwie mamo- mogłabyś zamówić stolik dla piątki?
-Oh, chcesz zaprosić Tori?
Zawahałam się przez sekundę, gryząc się w język. Nie miałam planu powiedzieć mamie, że brat Justina- Jaxon, aktualnie jest w naszym domu, ale co złego może się stać, jeśli poinformuję ją, że tylko jest w mieście? Nikt nie wie o Jaxon'ie i może nadszedł czas, by wprowadzić go to rodziny.
-Nie, um... brat Justina, Jaxon jest w mieście i pomyślałam, że byłoby miło dla niego, powitać go z powrotem w Kalifornii, świętując to w tak ekskluzywnym miejscu jak River Gauche.
-Justin ma brata? On także był świadkiem, jak twój ojciec bił ich matkę?
-Mamo myślałam, że nie chcesz o tym rozmawiać...- zmarszczyłam brwi, zauważając, że jej ciało drży.
-Masz rację, pozwól, że pójdę nałożyć trochę makijażu i będziemy gotowi do wyjścia. Napisz Justinowi, że tam się spotkamy. Złączyła ręce, wycierając blat, pokazała mi, żebym zaniosła prezenty na górę.
Kiedy zaczęłam zbierać wszystkie rzeczy, jakimi zostałam rozpieszczona i umieściłam je z powrotem w ich torbach, zadzwonił dzwonek do drzwi. W podskokach otworzyłam drzwi, prostując swój kapelusz, kiedy otworzyłam drzwi, zostałam przywitana przez kwiatowego kuriera, niosącego długie, cienkie pudełko.
-Jesteś panią Rosegarden?
-Uh tak, to ja.- stwierdziłam, ciekawa kto wysłał mi kwiaty. Być może to jeden z wyczekiwanych prezentów niespodzianek od Justina, na moje urodziny. Mężczyzna podał mi pudełko, życząc pięknego dnia, delikatnie kopnęłam drzwi, by zamknęły się za mną. Wróciłam do kuchni, odkładając średnie, białe pudełko. Nie było żadnych wskazówek, przez kogo zostało wysłane, tylko zwykłe pudełko, patrzące mi w twarz. Powoli ściągnęłam pokrywkę pudełka, zastanawiając się jaki rodzaj kwiatów tam był. Może było tam mnóstwo róż od Justina, albo duży bukiet przypadkowych kwiatów.
Powiedzenie, że byłam przerażona zawartością pudełka nie było odpowiednie.
Zakryłam usta rękami, moje wnętrzności zareagowały instynktownie, kiedy smród gnijącej ziemi i śmierci wypełnił moje nozdrza. Zwiędłe kwiaty leżały bezwładnie i bez życia, leżąc w błocie, gnijących liściach, które straciły odcień zieleni od lat wypełniając pudełko. Tylko, że tonie było jedyną zawartością. Robaki, larwy, ślimaki były wszędzie, wiły się by wyjść, przez co miałam mdłości. Odwracając pokrywkę, zauważyłam dołączoną karteczkę. Zatrzasnęłam wieczko z powrotem na pudełku, wrzucając je do pół pełnego kosza, kopiąc do jak najgłębiej. Zamykając pokrywę, wierciłam się niespokojnie, próbując uwolnić swój umysł od okropnego widoku Nawet nie musiałam wiedzieć od kogo jest ten prezent, dokładnie domyślałam się nadawcy. Rozwiązałam czerwoną wstążkę z karteczki, otwierając ją do pełnych rozmiarów.

Zapach śmierci i gnicia wypełnia powietrze
Sprawiając, że się krztusisz i masz nudności
To jest tylko tam gdzie ty
Śmierć czy pochowanie żywcem i zmuszenie do odejścia
Nie spocznę, dopóki wszystko co masz, nie odejdzie
Gra dopiero się zaczyna.
Wszystkiego najlepszego dziwko, mogą to być twoje ostatnie. -SA

Nie powstrzymałam się od podarcia i rozrywania na strzępy listu, wrzucając to wszystko do kosza na obrzydliwy prezent jaki dostałam. W moim stylu myślenie, że SA nie będzie w stanie wysłać mi wiadomości czy prezentu na moje urodziny, by mnie dręczyć. Z drugiej strony, zaczęłam przyzwyczajać się do faktu, że ktoś narusza moją prywatność i grozi mi przez większość czasu. Dziś był początek nowej reguły.
Nie pozwól SA dostać się do ciebie.

__

Przyjechaliśmy do restauracji godzinę później, szybko przywitani zapachem gotowanego właśnie cudownego jedzenia i układów drogich stołów i krzeseł, które nas otaczały. Podziwiałam różnokolorowe kwiaty, które z wdziękiem zostały umieszczone na środku każdego stołu wraz ze świecami, świecącymi jasno obok nich, w szklanych miseczkach. River Gauche było moją ulubioną na świecie restauracją przez doskonałą kuchnię i panujący wokół spokój, i miłą atmosferę. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zatrzymując wzrok na dwóch mężczyznach, cierpliwie siedzących przy pobliskim stoliku, gdzie kucharze przygotowywali jedzenie dla klientów przy przejściu obitym kremowymi panelami. Justin złapał mój wzrok, od razu wstając na nogi, by uśmiechnąć się do mnie i wskazać byśmy do nich podeszły. Odparłam się pokucie, aby przebiec przez restaurację w jego ramiona i złożyć namiętny pocałunek na jego ustach, ale sposób, w jaki powinno zachowywać się w tej restauracji miał pokazywać dobre wychowanie i maniery.
Cmoknęłam Justina w policzek, kiedy do niego dodarłam, mocno pachniał wodą po goleniu i miał miętowy oddech, przez co jeszcze bardziej nie mogłam mu się oprzeć. Wysunął krzesło, pozwalając mi na nim usiąść i wsunął je pod stół. Justin usiadł po mojej prawej stronie, Alex usiadła naprzeciwko, uśmiechając się głupio do Jaxon'a, który usiadł obok niej. Mama usiadła na kocu stołu, promieniejąc do nas.
-Ty musisz być Jaxon Bieber mój drogi?- spytała mama, uśmiechając się do niego.
-Tak, miło mi panią poznać i...Alex prawda?- Jaxon uniósł brew na Alex, która zaczerwieniła się i spojrzała na swój talerz.
-Więc cieszę się, że udało ci się przyjść, to miło dla nas wszystkich świętować razem urodziny Sutton.
Dokładnie kiedy moja matka przestała mówić, spięłam się, kiedy rozpoznałam znajomo wyglądającego kelnera patrzącego na nasz stolik. Gregg niedbale przeszedł, wsuwając swój notes i pióro między sznurek w jego fartuchu, zawiązany wokół bioder.
-Gregg? Jak miło cię tutaj widzieć!- mama powitała go radośnie, podczas gdy ja, jak i Justin robiliśmy się coraz bardziej spięci na naszych siedzeniach. Położyłam rękę na jego udzie, sygnalizując mu, że ma zachować spokój i nie wybuchnąć na środku restauracji. Szczerze, tylko chciałam zjeść spokojnie obiad bez żadnych dramatów- nie dzisiaj po wszystkie dni.
-Pani Rosegarden, miło panią widzieć! Alex...Sutton.- kiwnął głową na nas obie, spoglądając podejrzliwie na Jaxon'a i Justina. -Tak w ogóle wszystkiego najlepszego.
-Dzięki.- powiedziałam cicho, układając prosto nóż i widelec, by uniknąć jego wzroku. Nie był on czasem zwolniony stąd i nie zyskał pracy jako wuefista w mojej szkole?
-Więc, mogę zebrać od was zamówienia na napoje?
Wszyscy zamówiliśmy po kolei swoje napoje, szczęśliwie odsyłając Gregga od naszego stolika i czekając, aż w międzyczasie je nam przyniosą. Mój telefon zadzwonił w kieszeni, przez co zamknęłam oczy z wyczerpania. Czy SA nie zrobił wystarczająco dużo szkód tym pudełkiem z piekła? Tak czy inaczej wyciągnęłam telefon, wzdychając z ulgo, kiedy zdałam sobie sprawę, że to Tori do mnie pisze, a nie mój mściwy, manipulujący prześladowca.
Wszystkiego najlepszego piękna! Chciałam podrzucić ci prezent, ale wygląda na to, że wszyszłaś. Zgaduję, że będę musiała dać ci prezent później. Przyjdź do klubu nocnego Horizon około 19 i upewnij się, że włożyłaś coś gorączego. Masz niespodziankę! Kocham twoja najlepsza przyjaciółka, Tori Xo
Uśmiechnęłam się jak głupia do telefonu, odpisując szybko, w celu poinformowania jej, że otrzymałam jej wiadomość i jestem gotowa na to co będzie o 7 wieczorem. Nie trzeba było być naukowcem by dodać do siebie dwa i dwa, co oznaczało, że Tori przygotowała dla mnie imprezę. Przerzuciłam włosy przez ramię, po raz kolejny prostując swój kapelusz. Nie mogłam doczekać się, aż po prostu się zrelaksuję i wyluzuję. Miałam zamiar pić, tańczyć z moimi przyjaciółmi, a na koniec nocy uprawiać seks z moim wspaniałym chłopakiem. Nic mnie nie powstrzyma. Potrzebowałam powrotu prawdziwej Sutton Rosegarden. Ta, która ją zastąpiła, była zbyt słaba.
Gregg wrócił do naszego stolika, postawił napoje przed każdym z nas, zanim po raz kolejny sięgnął po notes i pióro. Wszyscy zajrzeliśmy w menu, decydując się co chcemy zjeść i zamówiliśmy wszystko, Justin, i ja wzięliśmy pastę pesto- za którą mogłabym umrzeć.
Patrzyłam na Gregga z daleka, kiedy dawał nasze zamówienie kucharzom. Spojrzał na mnie, jego ciemne oczy mrugnęły, żebym poszła za nim, kiedy ten kierował się do tylnej części restauracji, za rogiem, gdzie zlokalizowane były toalety. Czego on teraz chciał?
-Za chwilę wrócę, idę do toalety.- powiedziałam wszystkim, którzy i tak pozostali niewzruszeni ze swojej ożywionej rozmowy. Tylko Justin usłyszał, pokiwał głową, mówiąc mi, żebym nie była tam zbyt długo.
Przechodziłam między stolikami, słysząc słabe odgłosy rozmowy i flirtującego śmiechu, kiedy mijałam jedzących swoje dania ludzi. Skręciłam w korytarz, stykając się ze szczęśliwym Greggiem, opartym jedną ręką o marmurową ścianę.
-Czego chcesz Gregg?- prychnęłam, stając tak, że byłam naprzeciwko niego, opierając się po drugiej stronie na ścianie z marmuru.
-Długi czas cię nie widziałem Rosegarden...czemu nie było cię w szkole?- przechylił głowę na bok.
-To nie jest twój biznes. Tak czy inaczej, myślałam, że zostałeś stąd zwolniony.- burknęłam, zaczynając żałować, że kiedykolwiek poszłam tu by z nim porozmawiać. Sprawiał, że czułam się zła i sfrustrowana, pieprzony dupek.
-To nie twój biznes.- zaszydził, śmiejąc się do siebie. -Pozwól, że zgadnę, długie 7 godzin bez Justina przy tobie to zbyt wiele dla ciebie, dlatego rzuciłaś szkołę.
-Zamknij się kurwa.- wymierzyłam palec w jego klatkę piersiową, będąc na niego jeszcze bardziej zirytowana. -Nie wiesz nic o Justinie i o naszym związku, więc nie wtrącaj się i pozwól mi być szczęśliwą. To nie twój...
-Biznes?- zaproponował Gregg, unosząc brew. -Dobrze, nieważne. Ale kiedy będzie pieprzył inną dziewczynę za twoimi plecami, co chce...nadal będę tu dla ciebie Sutton.
-Justin nigdy mi tego nie zrobi. Po prostu odpieprz się i wpieprzaj gdzie indziej, bo naprawdę zaczyna boleć mnie przez ciebie głowa.- zaprzeczyłam, zaciskając zęby ze złości.
-W tym problem- nie mogę Sutton. Kocham cię już cholernie długo i nie ważne jak bardzo się staram, moje uczucia po prostu nie odejdą. Nic nie mogę poradzić na to, że cię kocham i nienawidzę tego, że jesteś z kimś innym. Nienawidzę tego, że on przytula cię, całuje, pociesza przez cały czas. Kurwa nienawidzę tego, że jest on trochę popapranym dzieckiem bez wsparcia na przyszłość i jak bardzo na końcu cię skrzywdzi. On jest okropny Sutton, pewnego dnia z tobą zerwie, zostawiając cię cierpiącą na własną rękę. Chcę żebyś znów mnie kochała, żebym mógł pokazać ci, że lepiej będzie ci ze mną niż z nim.
Odetchnęłam ciężko, zaciskając usta, moje oczy skupiły się na drzwiach toalety.
-Przestań marnować czas na ludzi, którzy cię nie kochają Gregg. Kocham Justina i chcę być z Justinem do końca mojego życia. Nic dla mnie nie znaczysz, jesteś tylko bratem mojej najlepszej przyjaciółki i tylko tym zawsze byłeś.- obróciłam się na pięcie, ruszając w innym kierunku, słysząc jak Gregg woła za mną.
-Nie mów, że cię nie ostrzegałem Sutton.
Wyrzuciłam z głowy jego słowa, osuwając się z powrotem na swoje miejsce obok Justina. Wszyscy dalej byli zajęci rozmową, Jaxon wyjaśniał, że żył w Angli z bratem jego najlepszego przyjaciela przez chwilę, bo wolał tam się uczyć. Justin pogłaskał mnie po ramieniu, odwracając się do mnie.
-Wszystko w porządku?- spytał, patrząc na mnie z niepokojem, podniósł nieco mój kapelusz, żeby móc spojrzeć mi w oczy.
-Tak, nigdy lepiej.- uśmiechnęłam się do niego. -Tak czy inaczej, nie mówiłeś, że idziesz po mój prezent?- dodałam, decydując się zmienić temat.
-Tak, chcesz go teraz otworzyć?
-Proszę.- odetchnęłam, nie chcąc niczego bardziej niż odsunięcia swoich myśli od konfrontacji jaką miałam z Greggiem. „On jest okropny Sutton, pewnego dnia z tobą zerwie.” Głos Gregga odbił się echem w mojej głowie, przez co oblizałam usta zaniepokojona. „Nie mów, że cię nie ostrzegałem Sutton.” O co mu chodziło? Nigdy nie znał Justina osobićcie, więc jak mógł tak oceniać? Nic nie rozumiałam. Skąd mógł wiedzieć, że Justin będzie chciał mnie skrzywdzić? Nie był nowym Ravenem Baxterem, umiejącym przepowiadać przyszłość.
Wyrwałam się ze swoich myśli, kiedy Justin podał mi duże pudełko w kwiaty, wypchane prezentami. Nie było lekkie, co można było zauważyć po sznurkach, które były prawie zerwane przez ciężką zawartość.
-Otwórz to.- nalegał, przyciągając swoje krzesło bliżej mnie tak, że jego gorący oddech czułam na swojej szyi. Posłuchałam jego komendy, podnosząc duże pudełko w dłoniach. Zerwałam papier, byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam nowy aparat. To była najnowsza wersja aparatu Canon w czarnym kolorze z dodatkowym obiektywem.
-Jest świetna.- westchnęłam, całując Justina w policzek, kiedy przytulił mnie do piersi.
-Nie otworzyłaś wszystkiego.- wymamrotał w moje włosy, wskazując z powrotem na dużą torbę z wciąż zapakowanymi prezentami. Wywróciłam oczami na fakt, że Justin wydał na mnie jeszcze więcej pieniędzy, wstrzymałam oddech kiedy odpakowałam prezenty jakie mi kupił.
Wszystkie były wspaniałe.
Otrzymałam srebrną ramkę na zdjęcie z napisem KOCHAM napisanym na górze zawijaną czcionką, było w niej zdjęcie Justina i moje, w moim pokoju, piękny złoty zegarek Michaela Korsa, opaska na głowę z cekinami, różne pierścionki i naszyjniki, torebka Chanel, a także poduszka z napisem „Believe”.
-Justin, to bardzo słodkie. Zdecydowanie za dużo wydałeś na Sutton.- mama położyła dłoń na swojej piersi, szybko robiąc miejsce na jedzenie, kiedy zauważyła, że zmierza do naszego stolika.
-Wszystko dla mojej dziewczyny.- wyszeptał cicho, pomagając mi spakować z powrotem wszystko do torby, aby nasze dania mogły zostać umieszczone przed nami. Zauważyłam, że teraz naszą kelnerką była blond dziewczyna, a Gregg obsługiwał inny stół. Uwolniłam się od niego. Jeśli jeszcze raz powie jedno złe słowo na Justina podczas rozmowy, dostanie w twarz.
-Więc, jakie są twoje plany na resztę dnia Sutton?- pisnęła Alex, chrupiąc dużą porcję swojej sałatki.
-Tori zaplanowała dla mnie imprezę w nocnym klubie Horizon w mieście, ale nie jestem pewna czy chcę iść.
Wydało się, że wszyscy zaczęli mówić naraz.
-Impreza?- Jaxon rozszerzył oczy, jego twarz się rozświetliła.
-Idę.- stwierdziła Alex stanowczo.
-Będzie tam alkohol?- spytała mama.
-Ej wszyscy, nie naraz.- zachichotałam. -Tak, to urodzinowa impreza, Alex możesz przyjść i zabrać ze sobą Nate i mamo oczywiście będzie tam alkohol- wspominałam już, że Tori jest organizatorką?
-Więc masz już 18 lat, myślę, że powinnam dać ci trochę więcej swobody.- Wzięła do ust kawałek tuńczyka. -Poza tym, może to da mi szansę by mieć dom tylko dla siebie, jeśli Alex idzie z tobą.
-Nie byłem na imprezie od wieków...proszę powiedz mi, że wasze imprezy są lepsze niż brytyjskich nastolatków. Wszystko co tam było to siedzenie na krawężniku i picie z ekipą tandeciarzy WKD.- zaszydził Jaxon, przez co moja mama zaśmiała się razem z nim głośno.
-Imprezy Tori są najlepsze, to główny powód dla którego idę.- uśmiechnęła się Alex.
-To urodziny twojej siostry, czy to nie powinien być główny powód?- nastraszył Alex Justin, upuszczając swój widelec i zostawiając talerz z pastą pesto nietknięty.
-Kiedyś to było głównym powodem, dopóki nie zdecydowała się być przeciwko mnie.
-Co masz na myśli Alex?- przerwała mama.
-Oh nic mamo, tylko twoja kochana, aniołkowata córka nie jest taka szlachetna i niewinna jak wszyscy myślą.
-Alex, proszę.- spojrzałam jej w oczy, prosząc by nie mówiła nic więcej. Z drugiej strony, nie powinna tego mówić, bez ujawnienia, że jest w ciąży.
-Po prostu jedzmy.- rozwiązał niezręczną chwilę Jaxon, pakując jedzenie do buzi.
Przy stole zapanowała niezręczna cisza, nikt nie odważył się mówić, a zamiast tego wszyscy jedli. Kiedy wszyscy skończyliśmy, mama poprosiła o rachunek, kiedy wstaliśmy i zaczęliśmy przygotowywać się do wyjścia.
-Jaxon i ja wrócimy do mnie na chwilę, po to żeby położyć więcej kwiatów dla Jazzy. Chcesz iść z nami czy chcesz mieć więcej czasu na przygotowanie się do imprezy i później cię zabierzemy?- spytał Justin, podnosząc pudełko z moimi prezentami z podłogi.
-Um, wrócę z mamą i Alex, przygotujemy się i takie tam.
Uśmiechnął się do mnie, całując mnie w czoło, głaszcząc mój policzek kciukiem.
-Zobaczymy się później, kocham cię.- cmoknął mnie raz w usta, przyciągając do ciasnego uścisku.
-Ja ciebie też kocham, dziękuję za wszystko.- ścisnęłam go, szybko się odsuwając, kiedy mama zapłaciła za rachunek i ruszyła w kierunku wyjścia.
-Zobaczymy się później.- pomachał, kiedy ruszyłam do wyjścia z restauracji i na palące słońce. Zbliżając się do samochodu, mój telefon zadzwonił na przyjście nowej wiadomości.
Impreza? Będę tam oglądając każdy twój ruch kochanie. Czas na świętowanie w stylu twoich 18 urodzin. Ubierz się na czerwono, będzie pasować do krwi, jaka przeleje się dzisiaj.- SA

* * *
Nie pytajcie się kiedy następny. Jak już pewnie zdążyliście zauważyć nie trzymam się terminów, więc pojawi się w najbliższym czasie.

Miło by było, gdybyście komentowali rozdziały jeśli je czytacie. Ostatnio mam wrażenie, że coraz mniej osób czyta moje tłumaczenie.. Więc jeśli czytasz to tłumaczenie, daj o sobie znać w komentarzu, co myślisz o rozdziale czy tłumaczeniu. Bardzo fajnie czyta się wasze opinie i to sprawia, że chętniej tłumaczę rozdział.

Twitter: @Swaggabiebah
Ask: www.ask.fm/swagja

Follownijcie polskie konta bohaterów SA:
Justin: @SA_JustinPL
Sutton: @SA_SuttonPL
Tori: @SA_ToriPL
Hollie: @SA_HolliePL

SA: @SA__PL

Zapisujcie się na listę informowanych w zakładce "informowani". 



100 komentarzy:

  1. Ha! Pierwsza!
    Już mam dość tego podłego SA. Nie da nawet spokoju Sutton w jej własne urodziny. Nie moge sie doczekac kiedy sie dowie kim jest SA. Ja sama nie chce sobie psuc niespodzianki. Tłumacz dalej świetnie ci to idzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LoveMeLikeYouDo15 lipca 2014 02:33

      SA to na bank Jaxon

      Usuń
  2. booooooooooooskiiiiiiiiiiiiiii ♥
    chce wiecej ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś czuje że następny rozdział będzie szokujący
    Bardzo dziękuję za tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko już się boje co stanie się na tej imprezie :Ooo

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebiastyczneee :) czekam na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Yay! Niech ten SA się wali. Poza tym jestem strasznie ciekawa kto to. 0.o Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. uh, SA zamierza zepsuć Sutton urodziny. już się boję kto następny zginie

    OdpowiedzUsuń
  8. ugh SA wszystko psuję -.-
    przez te wiadomości od SA zaczynam sie bać o.o
    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest cudownie . Ale martwię się o Sutton . Boję się co może zrobić SA , a wygląda na to , że nie żartuje :<
    Nie spiesz się z kolejnym rozdziałem ze względu na Nas . Zrozumiemy , że nie masz czasu : )
    Pozdrawiam i do następnego <3

    + Przepraszam , że wcześniej nie komentowałam rozdziałów :c

    OdpowiedzUsuń
  10. omg *,* ale emocje njkcnjkasncla Alex nie powinna byc nie miła dla Sutton w jej urodziny ale cóż..też chce takie prezenty *,* boje sie co zrobi SA :x Ale nie moge się doczekać nastepnego rozdziału. + perfekcyjne tłumaczenie <3 #ilysm @UMakeMeLaugh69

    OdpowiedzUsuń
  11. Ajxogietobeixjdos <3
    To jest genialne !!

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest genialne *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. jsbsudbdhddbudhd KOCHAM TO! NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ KOLEJNEGO ROZDZIAŁU.JUŻ MAM DOŚĆ TEGO CHOLERNEGO SA.

    OdpowiedzUsuń
  14. Taa, ciekawe kto tym razem będzie martwy .. Super, czekam na nowy *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. Booszee Koocham To ! Kocham to opowiadanie . Kim do cholery jest ten SA i co on ma zamiar zrobic ? Uugh nie lubie go , idiota z niego . Juz nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu . KOOCHAM ! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  16. kocham to tłumaczenie i ciebie xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurwa denerwuje mnie tenSA jak jasna cholera

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy to SA przestanie przesladować Sutton, jestem ciekawa kto to. Wyczuwam kolejne morderstwo.

    OdpowiedzUsuń
  19. Boje się będzie dziać na imprezie Sutton

    OdpowiedzUsuń
  20. Kuźwa co ten SA od niej chce?! Kkto nim jest?! Co zamierza zrobić na imprezie?! ...
    nie mogę się doczekać jak już uzyskam odpowiedzi na te pytania :)
    Kocham tego bloga! Świetnie tłumaczysz <3
    czekam z niecierpliwością na nexta *.*

    OdpowiedzUsuń
  21. cudowny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Awwwwww...ciekawe co wydarzy się w następnm..kocham <33 *.*

    OdpowiedzUsuń
  23. kiedy się dowiemy kim jest SA ? on lub ona jest chorym psychicznie ;/ rozdział zajebisty :) czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. boskie <3 czekam na nowy :** XOXO

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe co wymyślił SA. Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Aww sa przyslal jej kwiatki i napial list z zyczeniami

    OdpowiedzUsuń
  27. Awwwe SA przyslal jej kwiatki , wyslal list z zyczeniami i nazwal ja "kochanie"

    OdpowiedzUsuń
  28. ten rozdział jest taki hrketjrngrjtgrki. a tłumaczenie takie iwhrjnbeurngeg. :3

    OdpowiedzUsuń
  29. az sie boje co wymysli SA...
    troche to glupie ze "nie trzymam sie terminow" jako usprawiedliwienie na wszystko. ale mimo to fajnie tlumaczysz, czekam na nastepny!!!

    swagismy

    OdpowiedzUsuń
  30. Ugh.. coś mi się wydaje że SA spieprzy urodziny..
    Rozdział zajebisty! Świetnie tłumaczysz! *.*
    @Swag_Marika97

    OdpowiedzUsuń
  31. O Boze.. swietny
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochanie wiedz, że zawsze czytam twoje tłumaczenie ale komentuje co 2-3 rozdział bo zwykle czytam na tel, noo i to trochę długo trwa zanim mi się załaduje:( Rozdział zajebisty:) Czekam na nn, powodzenia w tłumaczeniu, też chyba zacznę coś tłumaczyć:)) tylko muszę jeszcze się troszkę podłuczyć ang:) zostały mi 8 lekcji ang, prywatnych, do tego w Londynie (wakacje u taty) więc.. hahha mam nadzieję, że się uda;33

    OdpowiedzUsuń
  33. świetny rozdział. chyba polubiłam tak to ff z tego powodu że po prostu uwielbiam pretty little liars :) jestem ciekawa co wydarzy się na tej imprezie !

    OdpowiedzUsuń
  34. chyba najlepszy rozdział :)
    czekam na nn xo

    OdpowiedzUsuń
  35. Jesli SA zepsuje jej urodziny to go kur.a osobiscie zajebie :/ no to tyle w tym temacie

    OdpowiedzUsuń
  36. genialny *-*
    już się nie mogę doczekać następnego!

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam dziwne przeczucie że SA to Nate...

    OdpowiedzUsuń
  38. Je zu SA chyba nigdy nie odpuści, czytam i uwielbiam to ff

    OdpowiedzUsuń
  39. Boski! KREW BĘDZIE SIE LAŁA?? BOJĘ SIĘ!
    A tak wgl SA przypomina mi trochę Pretty Little Liars.. Nie?

    OdpowiedzUsuń
  40. To jest genialne i moim zdaniem Sa jest Greg. Z niecierpliwoscia czekam na nowy !

    OdpowiedzUsuń
  41. wspaniale tłumaczysz!
    o boże co się stanie!
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  42. świetny rozdział !!!!!!! czekam na następny ; D

    OdpowiedzUsuń
  43. Boże *.* JAI ROZDZIAŁ , Justin dał cudowne prezenty Sutton , boje się ze SA zniszczy imprezę sutton ;C Chcę żeby Alex nie była już zła na Sutt.. no bo ona nie wie przez co ona przechodzi.. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAC NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU *.*

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny rozdział, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą. Kim jest SA? Nikt nie przychodzi mi na myśl.

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny rozdział, zazdroszczę Ci że tak dobrze znasz angielski, nie mogę się doczekać następnego, ily ♥

    OdpowiedzUsuń
  46. Tłumaczenie genialne! Jesteś cudowna <3 Tak strasznie jestem ciekawa następnego rozdziału i z niecierpliwością na niego czekam :3 Miłego tłumaczenia kochanie! :3

    OdpowiedzUsuń
  47. cudowny :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  48. Ganialne, SA jest irytujący! A Justin jest słodki haha ;D

    OdpowiedzUsuń
  49. Swietne!+ niedlugo rowna 50 ^^ jak mnie wkurwia to SA ;-;

    OdpowiedzUsuń
  50. Jest boski... Pewnie będzie wielka akcja w kolejnym rozdziale.

    ŚWIETNIE TŁUMACZYSZ I DZIĘKUJĘ, ŻE TO ROBISZ ! XX

    @Anne_195

    OdpowiedzUsuń
  51. Niecierpliwie czekam na następny rozdział.. Mam nadzieję, że niedługo się pojawi..

    OdpowiedzUsuń
  52. świetne, czekam na następny #MUCHlove

    OdpowiedzUsuń
  53. Czym więcej rozdziałów tym bardziej nie mam pojęcia kim jest SA..
    A te pudło co jej przesłał było obrzydliwe.. :/

    OdpowiedzUsuń
  54. Boze swiety ! Dzirwczyno chwala Ci za to ze tlumaczysz to opowiadanie xd haha ! Rozdzial mistrzkwski ! Kocham kocham kocham ! Czekam na nn ;*;*

    Natu xx

    OdpowiedzUsuń
  55. czekałam na ten ich seks... Gregg to chuj i idiota. Rozdział świetny, czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  56. Ta ostatnia wiadomość od SA mnie przeraziła... Ciągle mam nowe pomysły kto może nim być. Obecnie uważam, że to Gregg, ale pewnie za niedługo zmienię zdanie ;P Dziękuję Ci, że tłumaczysz, jesteś kochana <3
    a tutaj link do mojego opowiadania: http://the-biggest-secret-i-love-you-bieber.blogspot.com/
    Dopiero zaczynam, a początki zawsze są trudne..

    OdpowiedzUsuń
  57. o boże, jakiś świetny rozdział <3 świetnie tłumaczysz :)
    KOCHAMY CIE <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Superr rozdział ! Już nie mogę doczekać się kolejnego .. XD KOCHAAM *__*

    OdpowiedzUsuń
  59. Prosiłaś o komentarz, więc piszę. Nie wiem co powinnam napisać, więc powiem jedynie, że tłumaczenie jest w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  60. lubię czytać to opowiadanie :) nawet bardzo. Justin jest taki kochany. jedyną wadą jest to, że tak rzadko dodajesz te rozdziały....

    OdpowiedzUsuń
  61. chce więcej *.* boję się co zrobi SA :((

    OdpowiedzUsuń
  62. Rozdział jak zawsze świetny c: czekam na nn c:

    OdpowiedzUsuń
  63. SUPER!!! Uważam, że SA to Greg :***

    OdpowiedzUsuń
  64. Juz nie moge doczekac sie nastepnego adfghjkl

    OdpowiedzUsuń
  65. Mega jak zwukle xd

    OdpowiedzUsuń
  66. tylko żeby nic się nie stało Sutton ..

    OdpowiedzUsuń
  67. Hjejdjjsnsnbshwjwjashhs OKEJ, STWIERDZAM IŻ TO MOJE ULUBIONE TŁUMACZENIE, DZIĘKUJĘ ZA TO CO ROBISZ <3333333

    OdpowiedzUsuń
  68. Hgmvuvhjhjubjcy Jutton team zawsze zwycięży :D *-*

    OdpowiedzUsuń
  69. Też nie zdziwiłabym się gdyby Justin był SA
    Czuje się jak przy oglądaniu PLL.:D
    Świetnie tłumaczysz!
    Czekam na kolejny.xx
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  70. Omg rodzial zajebisty nie mg sie doczekac nastepnego. .;*

    OdpowiedzUsuń
  71. moim zdaniem SA jest Greg, bo kto inny mógłby wiedzieć o tej imprezie, jak nie on. Przecież jego siostra jest organizatorką.

    OdpowiedzUsuń
  72. rozdzial suuper<3 ale najbardziej zastanawia mnie kim jest SA , czytam bardzo duzo blogow ale signed anonymous jest zdecydowanie najlepsze <3<3 ps. EXTRA TLUMACZYSZ!

    OdpowiedzUsuń
  73. Ta ostatnia wiadomość od SA mnie przeraziła... Ciągle mam nowe pomysły kto nim jest. Na razie wydaje mi się, że to Gregg, ale pewnie za niedługo zmienię zdanie ;P
    dziękuję, że tłumaczysz, jesteś kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  74. Jsjdhsjdhsjfhjdjdsjdjcdjcj jestem przekonana ze to greg jest SA.. wszytsko idealnie do niego pasuje. Tlumaczenie swietne, teraz tylko czekam na nn :)))

    OdpowiedzUsuń
  75. Proszę daj następny rozdział !! ;* uzależnienie !! :*

    OdpowiedzUsuń
  76. Już nie mogę się doczekać next ;)
    Świetnie tłumaczysz


    G.<3

    OdpowiedzUsuń
  77. W.S.P.A.N.I.A.Ł.E !!!!! Chce nn!! Myslalam, ze umre po tym momencie z tą poduszką <333

    OdpowiedzUsuń
  78. Świetny rozdzial czekam na nastepny . *-* ciekawe co bedzie na tej imprezie *___*

    OdpowiedzUsuń
  79. Na prawde jest świetne zaraz biore się za czytanie następnego rozdziału, który się już pojawił <33

    OdpowiedzUsuń
  80. kochanie koffam ciem za to tłumaczenie ^o^

    OdpowiedzUsuń
  81. ja tez uwielbiam perfumy marca jacobsa! dobre tlumaczenie ;d

    OdpowiedzUsuń
  82. Mysle ze SA to greg super tlumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  83. Zajebisteeeee <3 Kocham ;)

    OdpowiedzUsuń